Niecieczanie nadal mogą znaleźć się w grupie mistrzowskiej po zakończeniu sezonu zasadniczego, ale muszą powalczyć o zwycięstwa w dwóch ostatnich spotkaniach, które zostaną rozegrane po świątecznej przerwie.
Termalica w rundzie wiosennej nie spisywała się najlepiej, przegrywała i często remisowała, a w efekcie znalazła się blisko strefy spadkowej. Sytuacja odmieniła się na początku marca, gdy „Słoniki” najpierw pokonały u siebie Legię Warszawa, a następnie na wyjeździe wygrały z Górnikiem Łęczna. Nic więc dziwnego, że oczekiwano też ważnych punktów w kolejnych spotkaniach.
Na własne życzenie
Poprzedni tydzień mógł dla drużyny rozpocząć się od trzeciej z rzędu wygranej, bo beniaminek podejmował przed własną publicznością Wisłę Kraków, która w tym sezonie radzi sobie fatalnie. Słaba postawa na boisku spowodowała nawet, że „Biała Gwiazda” – jeszcze niedawno regularny pretendent do mistrzostwa Polski – znalazła się na przedostatnim miejscu w tabeli. Pierwsze jesienne spotkanie obydwu ekip zakończyło się bezbramkowym remisem, ale tym razem w derbach Małopolski zespół ze stolicy województwa nie był bynajmniej faworytem.
Tymczasem w Niecieczy ostatecznie lepsi okazali się krakowianie, których po raz pierwszy poprowadził trener Dariusz Wdowczyk. Już w 6. minucie jako pierwszy do siatki trafił Patryk Małecki, ale było to tylko preludium do strzeleckiego festiwalu. Po pół godzinie gry wynik podwyższył Paweł Brożek, a przed przerwą kontaktową bramkę zdołał jeszcze zdobyć Bartłomiej Babiarz. Druga połowa także obfitowała w emocje, ponieważ niedługo po wznowieniu trafiał Rafał Wolski, a nadzieje kibiców z Niecieczy przedłużył Dawid Sołdecki, wykorzystując w 51. minucie rzut karny. Na nic to się jednak zdało, bo chwilę później na 4:2 trafił Rafał Boguski i takim też wynikiem spotkanie się zakończyło.
Mecz w Niecieczy po raz kolejny zgromadził komplet publiczności, która liczyła, że gospodarze wykorzystają problemy Wisły. Drużyna popełniła jednak niedopuszczalne błędy, zabrakło jej szczęścia w ofensywie czy innej decyzji sędziego, który w kontrowersyjnej sytuacji nie dopatrzył się rzutu karnego. Trener „Słoników” podkreślał jednak, że Termalica przegrała na własne życzenie, a wynik nie oddaje dokładnie przebiegu spotkania, w którym gospodarze mieli swoje okazje.
– Trzy z czterech bramek dla Wisły padło po błędach, których w ekstraklasie nie wolno popełniać. Przeciwnik to skrzętnie wykorzystał i wygrał – komentował Piotr Mandrysz. – Ubolewam, że nie zdobyliśmy nawet punktu. Taka jest piłka: raz się wygrywa, raz przegrywa.
Termalica Bruk‑Bet Nieciecza – Wisła Kraków 2:4 (1:2).
Małecki 6. min., Brożek 29, min., Babiarz 40. min., Wolski 47. min., Sołdecki 51. min. (k), Boguski 53. min. Termalica: Pilarz – Pleva, Sołdecki, Putiwcew, Jarecki (35’ Jakub Biskup, 46’ Bartłomiej Smuczyński), Plizga, Babiarz, Kupczak, Misak (85’ Bratanović), Juhar, Kędziora.
Lechia zatrzymana
W tym sezonie piłkarska ekstraklasa zaskakuje. Jeszcze na początku ubiegłego tygodnia wydawało się, że to w poniedziałkowym spotkaniu z Wisłą Kraków, a nie w niedzielnym meczu z Lechią Gdańsk beniaminek z Niecieczy ma większą szansę na zdobycie punktów. Gdańszczanie bowiem szczególnie w rundzie wiosennej radzą sobie bardzo dobrze, mają w składzie reprezentantów Polski, a na niekorzyść „Słoników” działał fakt, że przed własną publicznością wygrali aż pięć meczów z rzędu.
Gospodarze w pierwszej połowie potwierdzali, że nie bez powodu seryjnie zdobywają ostatnio punkty, a ich przewagę udokumentował Michał Chrapek, pokonując w 25. minucie Sebastiana Nowaka, który po kontuzji wrócił na boisko. Po przerwie zareagowała jednak Termalica, której starania przyniosły rezultat w 77. minucie, gdy bramkę strzelił wprowadzony wcześniej Bartłomiej Smuczyński, były piłkarz Lechii. I chociaż obydwu zespołów remis nie satysfakcjonował, to nikt nie trafił już do siatki, a mecz zakończył się rezultatem 1:1.
– To było spotkanie, w którym nikt nie chciał zginąć, a jest dwóch rannych – podsumował trener Mandrysz. – Remis nie krzywdzi żadnej ze strony, ale nie satysfakcjonuje gospodarzy i nas. Muszę pochwalić chłopców, bo choć straciliśmy gola, nie straciliśmy wiary w to, co robimy. Punkty to połowiczny sukces, ale cieszymy się z niego, bo w dalszym ciągu pozostajemy w grze.
Niecieczanie podzielili się punktami z przeciwnikiem po raz dziewiąty w tym sezonie, zdołali też przerwać znakomitą passę Lechii w meczach przed własną publicznością, a kibiców cieszy, że przegrywali i po raz kolejny potrafili w ekstraklasie odrobić stratę bramkową. Trener drużyny podkreśla również, że dzięki remisowi „Słoniki” nadal liczą się w rywalizacji o wymarzone miejsce w czołowej ósemce tabeli.
Lechia Gdańsk – Termalica Bruk-Bet Nieciecza 1:1 (1:1).
Chrapek 25. min, Smuczyński 77. min. Termalica: Nowak – Pleva, Sołdecki, Stano, Putiwcew, Plizga (68’ Smuczyński), Babiarz, Kupczak, Biskup (83’ Juhar), Bratanović (46’ Misak), Kędziora.
Powalczą o ósemkę
Aktualny punktowy dorobek Termaliki sprawia, że drużyna plasuje się na 10. miejscu w ekstraklasowej tabeli. Do zakończenia zasadniczej części sezonu zespołom pozostały jeszcze dwa mecze, później rozgrywki zostaną podzielone na grupę mistrzowską oraz spadkową. Żeby znaleźć się w tej pierwszej, a zarazem zagwarantować sobie utrzymanie w lidze, Termalica musi zająć co najmniej 8. miejsce w stawce. Aktualnie na tej pozycji znajduje się Jagiellonia Białystok, do której beniaminek z Niecieczy traci dwa punkty.
– Po meczu w Gdańsku w walce o pierwszą ósemkę wszystko jest w naszych rękach – zauważa Jakub Biskup w komentarzu na oficjalnej stronie internetowej Termaliki. Zawodnik dodaje jednak, że drużyna nie zawsze musi stwarzać liczne okazje bramkowe, żeby osiągać pomyśle rezultaty. W tym sezonie wielokrotnie zdarzało się bowiem tak, że „Słoniki” posiadały przewagę statystyczną, ale nie potrafiły udokumentować jej efektywną grą. Były jednak i takie mecze, jak ostatni w Gdańsku, w których Termalica zdobywała punkty mimo niewielu okazji bramkowych. – W tym spotkaniu tak się akurat ułożyło, że oddaliśmy jeden celny strzał, który okazał się skuteczny.
Sytuacja w tabeli po zasadniczej części sezonu rozstrzygnie się w najbliższych tygodniach. W przyszły weekend ekstraklasowe zespoły pauzują, a na boiska powrócą w pierwszych dniach kwietnia. Termalica zmierzy się wówczas na własnym stadionie z Koroną Kielce, zaś tydzień później w spotkaniu 30. kolejki, wieńczącym aktualną część sezonu, zagra na wyjeździe z Podbeskidziem Bielsko-Biała.






















