W 1984 roku na legendarne spotkanie Pucharu Polski, w którym Jadowniczanka zmierzyła się z Widzewem w małej wsi pod Brzeskiem, przyszło kilkanaście tysięcy kibiców. ŁKS wystawił wtedy medalistów Mistrzostw Świata: Wójcickiego, Smolarka i Dziubę. Po blisko 40 latach klub z Jadownik nie rozgrywa już tak ważnych spotkań. Pochodzi stąd jednak młody zdolny piłkarz, który w imponującym stylu wspina się po stopniach sportowej kariery.
Franciszek Szpil ma dopiero 12 lat. Jednak już od pięciu reprezentuje barwy krakowskiej Wisły. Występuje ponadto w piłkarskiej kadrze Małopolski. Został powołany do reprezentacji Polski. Ponad pół życia spędził z klubową piłką przy nodze. Już w wieku pięciu lat zaczął treningi w Okocimskim Brzesko. Tato Jakub, absolwent Akademii Wychowania Fizycznego, instruktor pływania i nauczyciel wf-u namawiał go raczej na siatkówkę. Ale jemu od zawsze podobała się piłka kopana. – Po prostu kocham ten sport. Od małego dziecka zawsze przy nodze miałem piłkę – wspomina.
Można powiedzieć, że poważna piłka klubowa sama go znalazła. Prawdopodobnie został wypatrzony na jednym z meczów Okocimskiego przez łowców talentów Wisły. Był wtedy w drugiej klasie. – Zadzwonili do nas działacze z propozycją rozpoczęcia treningów w Krakowie. Ale on miał dopiero siedem lat. Wydawało nam się, że to za wcześnie i mieliśmy wiele wątpliwości – relacjonuje Jakub Szpil. Dodaje jednak, że Wiślacy byli na tyle skuteczni w zabieganiu o pozyskane małoletniego zawodnika, że zawarty został kompromis.
Zgodnie z nim Franek zaczął raz w tygodniu trenować w Wiśle, pozostałe treningi odbywając w Okocimskim. Pozwoliło mu to znaleźć się w drużynie meczowej Białej Gwiazdy. Było to łatwiejsze także dlatego, że kategoria wiekowa dopuszczała jeszcze rozgrywanie meczów zarówno dla brzeskiej, jak i krakowskiej drużyny. W trzeciej klasie pod Wawel trzeba było jeździć już dwa razy w tygodniu, ponieważ przepisy dopuszczały grę tylko w jednym klubie. Rok później liczba treningów wzrosła do trzech w tygodniu, a następnie do czterech.
Rodzice zwracają szczególną uwagę na to, żeby pasja nie odbijała się na wynikach naukowych. – Ustaliliśmy pułap, że organizujemy wyjazdy, a on pracuje na świadectwo z paskiem. I tak jest, głównie dzięki konsekwentnym wymogom ze strony mamy. Bo piłka to jest wciąż przygoda, a w przyszłości różnie może być – twierdzi tato. Organizacja wyjazdów jest często na jego głowie. Przez ostatnie dwa sezony z Frankiem jeździł zawodnik Wisły z Tarnowa. Dla rodziców było to wygodne, bo dzielili się podwożeniem chłopców po połowie. W bieżącym sezonie kolega ma jednak kontuzję i rodzina musi sobie radzić na własną rękę. – W praktyce raz jadę ja, raz żona Ania, raz mój tato. Jeździmy samochodem, bo treningi odbywają się na terenach AWF-u, więc zdarza się, że dojeżdżamy szybciej, niż zawodnicy z oddalonych części Krakowa – mówi Jakub Szpil.
Mimo ogromnego wysiłku wkładanego w szkolenie, młody zawodnik przekonuje, że gra w piłkę daje mu przede wszystkim radość i satysfakcję. Dodaje, że trenując i grając mecze w różnych miejscach zawarł wiele znajomości i przyjaźni. – Jak ma wstawać do szkoły, to jest masakra. Ale jak jest wyjazd na mecz nawet w środku nocy, bo i takie się zdarzają, nie ma problemu. Ostatnio miał weekend, podczas którego jechał do Pragi w sobotę rano, wrócił w niedzielę o trzeciej nad ranem, i w niedzielę znowu jechał z kadrą Małopolski. Nawet musimy go czasem stopować. Gdy wypada ważny mecz, to gotów jest ukryć katar czy przeziębienie, żeby tylko pojechać – opowiada tata.
Ulubiona pozycja Franka to lewe skrzydło. Pewnie dlatego, że głównym jego atutem jest szybkość i duża wydolność. Kolejne sprinty zamiast odbierać chęć do dalszych boiskowych pojedynków dodają mu skrzydeł. Na ostatnich testach wypadł nawet lepiej, niż klubowi koledzy ze starszego rocznika. Od kiedy występuje w jedenastoosobowej, a nie w siedmioosobowej drużynie, gra dalej od bramki i strzela nieco mniej goli. Częściej za to zdarzają mu się asysty.
Największym dotychczas sukcesem młodego zawodnika było powołanie do Letniej Akademii Młodych Orłów. To zgrupowanie 80 najlepszych zawodników z kraju. Podczas wakacji młodzi ludzie doskonalili umiejętności w Wałbrzychu. Takie powołanie to w jego wieku szczyt marzeń. W klasie U13, w której występuje szóstoklasista, nie ma klasycznej reprezentacji kraju, dlatego to właśnie akademia jest traktowana jak szeroka drużyna narodowa.
Piłkarskim idolem zawodnika z Jadownik jest Kylian Mbappe. – Staram się na nim wzorować i naśladować jego styl – tłumaczy. Zawodnik z Jadownik ma takie marzenia, jak wielu jego rówieśników. Wygranie z reprezentacją Polski Mistrzostw Świata. Tylko, że jeżeli nasz kraj rzeczywiście zagra w finale najważniejszej piłkarskiej imprezy na świecie, to właśnie Franek Szpil ma znacznie większe szanse na spełnienie swoich marzeń, niż zdecydowana większość jego rówieśników.






















![Piłka nożna. Robert Lewandowski z dubletem! Piłka nożna. Lewandowski pożegnał się z Bayernem. "To był dla mnie ciężki i emocjonujący moment" [WIDEO]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2022/02/lewandowski-robert-100x70.jpg)