
Owoce dojrzewają, a w biurach, fabrykach i sklepach pracownicy idą na urlopy. Potrzebne są dodatkowe ręce do pracy. Sezonowe etaty pojawiają się przede wszystkim w branży gastronomicznej, hotelarskiej, rolniczej, ogrodniczej oraz przetwórstwa owocowo‑warzywnego. W wyszukiwaniu ofert dla uczniów i studentów specjalizuje się tarnowskie Młodzieżowe
Biuro Pracy działające przy Centrum Edukacji i Pracy Młodzieży OHP. Prowadzi ono ewidencję poszukujących zatrudnienia. W bazie jest obecnie zarejestrowanych
ponad 700 osób, przeważają uczniowie szkół średnich oraz ci, którzy mają już maturę, ale nie mają jeszcze indeksu i chcą trochę zarobić na poczet przyszłych, studenckich wydatków. Jeszcze inni postanowili sami zafundować sobie wakacyjny wyjazd.Chcąc skorzystać z pośrednictwa, trzeba wypełnić ankietę. Jej najważniejsze punkty dotyczą szkoły, wykształcenia, doświadczenia zawodowego, dodatkowych umiejętności oraz rodzaju poszukiwanej pracy i branży. W przypadku osób niepełnoletnich ankietę musi dodatkowo podpisać rodzic, wyrażając zgodę na podjęcie pracy przez córkę czy syna. Obecnie na chętnych czeka kilkadziesiąt ofert, te jednak zmieniają się jak w kalejdoskopie. Dominują: zbiory, ulotki, rozkładanie sklepowego towaru i kelnerowanie.
– Pracodawcy wymagają przede wszystkim chęci do pracy. Wiedzą, że nasi kandydaci nie mają ani doświadczenia, ani wykształcenia – tłumaczy Patrycja Ścieżka, pośrednik pracy MBP. – Czasem odnoszę wrażenie, że niektórzy młodzi ludzie mają większe wymagania niż ci, którzy chcieliby ich zatrudnić. Stawiają warunki, choć sami niewiele mają do zaoferowania. Chcieliby przede wszystkim dużo zarabiać, niekoniecznie się przepracowując. Wielu pyta o oferty zagraniczne, wydaje im się, że czeka tam na nich łatwy pieniądz.
Okres letni to dobry moment na szukanie pracy w sklepach, bo zbliżające się urlopy oraz napływający turyści przyczyniają się do tego, że potrzebny jest dodatkowy personel. Warunkiem jest posiadanie książeczki sanitarno‑epidemiologicznej. Za wykładanie towaru w wymiarze 64 godzin miesięcznie jeden z tarnowskich pracodawców proponuje 640 zł brutto, deklarując, że dostosuje godziny pracy do możliwości tych, którzy jeszcze się uczą lub studiują. Propozycja dla magazyniera z uprawnieniami operatora wózka widłowego opiewa na 12 zł za godzinę. Towar należy rozładować, ułożyć na półkach, sprawdzić ilościowo i jakościowo. Nieco więcej można zarobić przy inwentaryzacji (13 zł brutto za godzinę). Liczenie towaru odbywa się przeważnie w weekendy, w porze wieczornej lub nocnej, po zamknięciu sklepu.
Roznoszenie ulotek – o to najczęściej pytają młodzi ludzie. – Wymagań nie ma w zasadzie żadnych. Zleceniodawcom zależy na aktywności. Płacą od 9 do 12 zł brutto za godzinę – dopowiada Patrycja Ścieżka. Niedawno za roznoszenie ulotek w stroju kangura zaoferowano tę górną stawkę, chętni znaleźli się bardzo szybko. Podobnie jak w przypadku dorywczej pracy dla ankietera z własnym smartfonem (ponad 20 zł za godzinę).
Barman‑kelner, praca od zaraz na pół etatu i 1 355 zł na rękę, pracodawca nie wymaga wykształcenia gastronomicznego, mile widziana jest znajomość języka angielskiego. „Czynności pomocnicze przy produkcji” w przedsiębiorstwie zajmującym się m.in. produkcją mrożonej żywności wyceniono według stawki godzinowej dziennej – 8,50 zł brutto i nocnej – 9,62 zł, możliwe są premie. Za dowożenie zamówień do domu klientów można zarobić tyle, ile wynosi obecnie minimalne wynagrodzenie, czyli 1 850 zł brutto miesięcznie, pod warunkiem że ma się własny samochód.
Wiele osób dopytuje o możliwość zatrudnienia przy zbiorze borówki amerykańskiej pod Wojniczem. Nabór powinien ruszyć lada dzień. Na razie króluje truskawka. Gospodarze w okolicach Dąbrowy Tarnowskiej oferowali 2 zł za zapełnienie dwukilogramowego koszyczka. Młodzi narzekali, że stawka jest zbyt niska.























