Huczne wesela odchodzą do lamusa?

0
Huczne wesela odchodzą do lamusa
Fot. depositphotos.com
REKLAMA

Wakacje to nie tylko czas wypoczynku, ale także sezon wzmożonych ślubów i wesel. Coraz częściej jednak huczne przyjęcia zastępowane są skromnymi uroczystościami w gronie najbliższych. Dlaczego? Winne są przede wszystkim… pieniądze.

Szukanie oszczędności

Autorzy serwisu prezentovo.com przeprowadzili analizę, z której wynika, że organizacja wesela w 2025 roku wiąże się z ogromnym wydatkiem dla nowożeńców. Liczba gości to jeden z kluczowych czynników wpływających na całkowity koszt wesela – każda dodatkowa osoba oznacza wyższe wydatki na catering, alkohol, wynajem sali, dekoracje, zaproszenia oraz upominki dla gości. Według portalu, wesele dla 50 osób może kosztować od 30 tys. zł, natomiast przyjęcie dla 150 gości – nawet ponad 200 tys. zł.

Nic więc dziwnego, że młode pary, także z naszego regionu, coraz częściej szukają oszczędności. Sposobów na to jest kilka. Nie brakuje par, które organizują wesele poza sezonem – zimą lub w… piątki, co również wpływa na niższe ceny. Duża grupa decyduje się na DJ-a zamiast zespołu muzycznego, dzięki czemu znacznie obniża koszty oprawy muzycznej. Mało kto organizuje też dziś popularne niegdyś poprawiny.

REKLAMA (2)

Takie rozwiązania zastosowali Kasia i Piotr, mieszkańcy naszego regionu, którzy w tym roku staną na ślubnym kobiercu. – Alkohol kupiliśmy na początku roku. Wiele hurtowni oferuje wtedy niższe ceny, a dodatkowo uniknęliśmy podwyżek przed sezonem weselnym. Zaoszczędziliśmy kilkaset złotych. Obrączki wykonaliśmy z przetopionego własnego złota, co również pozwoliło ograniczyć koszty. Postawiliśmy na DJ-a zamiast zespołu, tak jak wielu naszych znajomych. Nie zapraszaliśmy też zbyt wielu gości – głównie najbliższą rodzinę, łącznie nieco ponad 60 osób. Wesele będzie skromne, ale na większe wydatki po prostu nas nie stać – mówią przyszli nowożeńcy.

Goście weselni… odmawiają

Oszczędzają nie tylko nowożeńcy. Okazuje się, że również goście coraz częściej rezygnują z udziału w weselach. Z badania przeprowadzonego przez IBRiS na zlecenie Santander Consumer Banku wynika, że aż 40 proc. ankietowanych przyznaje, iż musi zrezygnować z wesela z powodu rosnących kosztów życia. Najczęściej rezygnują osoby w wieku 30–39 lat (46 proc.) i 50–59 lat (44 proc.), mieszkańcy średnich miast (44 proc.) i wsi (42 proc.).
Z badania wynika również, że 28 proc. ankietowanych deklaruje wręczenie parze młodej kwoty od 401 do 750 zł, 24 proc. – od 201 do 400 zł, a tylko 4 proc. – od 1501 do 2000 zł.

Tendencję spadkową pod względem liczebności uczestników uroczystości potwierdzają właściciele tarnowskich domów weselnych. Właściciel domu weselnego „Marion” mówi: – Wesela na 160–180 osób praktycznie już nie istnieją. Nawet po rozmowach z kolegami z branży widzę, że dziś „duże wesele” to 120 gości. Powody są dwa: młodzi wolą przeznaczyć pieniądze na inne przyjemności, a zaproszeni – odmawiają, by nie narażać się na spory wydatek, zwłaszcza w przypadku rodzin kilkuosobowych. Obecnie średnia cena za talerzyk w Tarnowie zaczyna się od 300 zł. Aby wesele zwróciło się z nawiązką, czteroosobowa rodzina musiałaby zostawić w kopercie ponad 1200 zł – to spory wydatek.

REKLAMA (3)

Podobnie wypowiada się właścicielka domu weselnego „Zakątek przy lesie” w Łętowicach. – Najczęściej organizujemy wesela na 100–120 osób, ale zdarza się, że mimo wcześniejszych deklaracji, nie pojawia się kilkanaście osób. W naszej ofercie za talerzyk płaci się od 250 do 270 zł. W tej cenie zawarte są m.in. cztery dania gorące i 30 różnych przekąsek.
Z przykrymi sytuacjami mierzą się też młode pary. Właścicielka domu weselnego „Tarnowianka” relacjonuje: – W czerwcu na jednym z wesel zaproszono 120 gości, a 20 ostatecznie nie przyjechało. Gorzej było w przypadku wesela zaplanowanego na sierpień – z 140 zaproszonych aż 60 odmówiło. Dla przyszłych małżonków to duże rozczarowanie, zwłaszcza że odmówiła najbliższa rodzina. Tłumaczenia dotyczą zarówno kwot wkładanych do koperty, jak i kosztów stroju czy dojazdu. Obecnie organizujemy wesela średnio dla 50–60 osób – to znacznie mniej niż kilkanaście lat temu.

Musimy zmienić mentalność Polaków?

Czy ślubne uroczystości mają szansę ponownie zyskać dawną popularność? Według Bogny Bojanowskiej, wedding plannerki z wieloletnim doświadczeniem, potrzebna jest zmiana mentalności. – Wesele coraz częściej organizowane jest w skromniejszej formie – to fakt. Ale wynika to w dużej mierze z presji… samych gości. Czują się zobowiązani, by wręczyć odpowiednio wysoką kwotę w kopercie. To błędne myślenie. Z moich obserwacji wynika, że większość par w ogóle nie zwraca na to uwagi – cieszy ich obecność bliskich.

Coraz rzadziej spotykamy się z prośbami o kwiaty czy zdrapki – co może świadczyć o tym, że pieniądze nie są dla pary młodej priorytetem. Po pandemii COVID-19 wiele par zaprasza jedynie osoby naprawdę im bliskie. – Powinniśmy im sprawić przyjemność i być z nimi w tym dniu, zwłaszcza że obecnie mamy bardzo mało okazji do wspólnego świętowania – dodaje Bojanowska.

Zaznacza też, że organizacja „wesela marzeń” rzeczywiście kosztuje sporo. – Większość par przeznacza pieniądze zebrane na podróż poślubną. Mało kto dziś liczy na „zwrot kosztów”. Wydatki na jednego gościa to ok. 1200 zł – łatwo więc policzyć, że wesele na 50 osób kosztuje około 60 tys. zł. W tej kwocie mieszczą się DJ, fotograf, kamerzysta, wystrój sali itd. Wesele na dobrym poziomie ma swoją cenę, ale nie wszystko należy przeliczać na pieniądze…

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze