Jeszcze niedawno w ramach akcji „Kieruj się wyobraźnią i żyj” przestrzegał przed skutkami brawurowej jazdy. Kładł do głowy młodym ludziom, że nadmierna prędkość niejednokrotnie prowadzi do nieszczęścia. W mediach i szkolnych pogadankach apelował o bezpieczną jazdę. W życiu jednak dość pobłażliwie traktował przepisy. Naczelnik tarnowskiej „drogówki”, podinspektor Sebastian Bąk, został niedawno zatrzymany przez swoich kolegów. Miał bowiem znacznie przekroczyć prędkość w terenie zabudowanym. TEMI – jako pierwsza redakcja – dotarła do informacji o tej bulwersującej sprawie.
Do zdarzenia, według naszych informatorów, miało dojść na początku ubiegłego tygodnia, na jednej z dróg powiatu tarnowskiego. Dokładnie zaś, w Olszynach pod Tuchowem. Przez tę wioskę przebiega dość wąska droga, w dodatku pełna zakrętów. Tuż przy niej znajduje się między innymi szkoła. Nic więc dziwnego, że uwagę patrolu „drogówki” przykuł pojazd, czarne audi na krakowskich numerach rejestracyjnych, które gnało przed siebie, nic nie robiąc sobie z tego, że porusza się w terenie zabudowanym. Wskazówka licznika, jak słyszymy, miała pokazywać prędkość nawet stu kilometrów na godzinę. Jakież zdziwienie musiało towarzyszyć interweniującym policjantom, gdy okazało się, że za kierownicą pojazdu siedzi jeden z ich kolegów. Na dokładkę, wysoki rangą oficer tarnowskiej policji.
– Potwierdzamy, że w ostatnich dniach do kontroli drogowej został zatrzymany naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KMP w Tarnowie, podinsp. Sebastian Bąk. Powodem kontroli było przekroczenie dopuszczalnej prędkości w obszarze zabudowanym. W związku ze zdarzeniem została sporządzona stosowna dokumentacja dotycząca wykroczenia – mówi asp. Kamil Wójcik, oficer prasowy tarnowskiej policji.
Był Wersal czy nie?
Z naszych informacji wynika, że zachowanie naczelnika podczas przeprowadzania czynności przez „drogówkę” miało odbiegać od ogólnie przyjętych standardów. I nie chodzi bynajmniej o to, że podinspektor Sebastian Bąk był zaskoczony czy stremowany przeprowadzaną kontrolą. Natomiast miały puszczać mu nerwy. Swoim kolegom po fachu miał jakoby nakazywać wyłączenie kamer nasobnych, a także w mało parlamentarny sposób recenzował ich interwencję. Przy ul. Traugutta ta wersja jest obecnie weryfikowana.
– Na ten moment nie posiadamy informacji, które potwierdzałyby, że podczas interwencji naczelnik zachowywał się w sposób nieodpowiedni, nakazywał funkcjonariuszom wyłączenie kamer nasobnych, przejawiał nadmierne zdenerwowanie bądź też w sposób niestosowny odnosił się do policjantów przeprowadzających interwencję. To także jest przedmiotem kontroli – wyjaśnia asp. Kamil Wójcik.
Jak podkreśla rzecznik tarnowskiej policji, cała sytuacja jest obecnie skrupulatnie wyjaśniana.
– Komendant Miejski Policji w Tarnowie polecił, aby sprawa została poddana wewnętrznej analizie przez Zespół Kontroli, Skarg i Wniosków oraz Zespół Dyscyplinarny KMP w Tarnowie, w celu wyjaśnienia wszelkich okoliczności zdarzenia oraz ewentualnych wątpliwości związanych z całą sprawą – dodaje.
Dokumenty trafiły do Krakowa
Niezależnie od wewnętrznego postępowania prowadzonego w Tarnowie, sprawie przyjrzy się również centrala w Krakowie, która powinna wydać własną opinię. Taka była decyzja młodszego inspektora Tomasza Bojanowskiego, komendanta miejskiego. Dokumenty zostały przekazane do Wydziału Prewencji Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.
Do biura prasowego komendy wojewódzkiej wysłaliśmy pytania dotyczące omawianej sprawy. Czekamy na odpowiedź. Niewykluczone, że ze względu na fakt, iż problem dotyczy wysokiego rangą funkcjonariusza, wszystko może się oprzeć o Biuro Spraw Wewnętrznych. Tu władną w udzielaniu informacji jest Komenda Główna Policji. Tam też skierowaliśmy nasze pytania.
Co może grozić policjantowi?
Teoretycznie, po całym zajściu funkcjonariusz powinien napisać raport do przełożonych, w którym zaprezentowałby swoją wersję wydarzeń. Mógłby się na przykład tłumaczyć, że działał w stanie wyższej konieczności. Ale na takowe musiałby mieć zgodę albo komendanta miejskiego, albo jego zastępcy.
A co do efektów postępowania dyscyplinarnego? W razie stwierdzenia niewłaściwego zachowania z policjantem może być przeprowadzona rozmowa dyscyplinująca. A jej pokłosiem jest konieczność pożegnania się na rok z premiami i awansami. I utrata prawa jazdy na trzy miesiące.
Stara zasada policyjna mówi, że „gliniarz jest zawsze karany dwa razy”. Zatem niezależnie od machiny wewnątrz policji, nasz bohater musi się liczyć z mandatem i punktami karnymi.
Dodajmy, że w swojej karierze policyjnej podinspektor Sebastian Bąk nie był dotychczas karany dyscyplinarnie.



















![[PILNE] Podinspektor Sebastian Bąk zwolniony z funkcji naczelnika „drogówki” Komisariat Policji Tarnów-Centrum](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2025/05/Komisariat-Policji-Tarnow-Centrum-218x150.jpg)

![Klasowe ognisko koronawirusa [MEM] Koronawirus mem klasowe ognisko](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2020/09/korona-324x235.jpg)


