Deszcz zalewa wiadukty i… zalewać będzie

0
zalany wiadukt
Jezdnie pod wiaduktami w ciągu ul. Tuchowskiej podczas intensywnych opadów nadal będą zalewane przez wodę, bo podczas remontów nie wybudowano przepompowni lub chociażby dodatkowego odwodnienia terenu
REKLAMA

Szybko też okazało się, że tak jak przed remontem, tak i po deszcz zalewa wiadukty i droga staje się nieprzejezdna. Urzędnicy tłumaczą, że nie w każdych warunkach możliwe jest montowanie specjalnych przepompowni, a w przypadku krótkich i intensywnych opadów deszczu, praca nowoczesnych urządzeń też okazuje się być niewystarczająca. Kierowcy powinni więc przyzwyczaić się i do deszczu, i do zalewanych co pewien czas wiaduktów.
Prowadzona w Tarnowie przebudowa wiaduktów to część modernizacji szlaku kolejowego E 30, łączącego zachód i wschód Europy. Na terenie Tarnowa zmodernizowanych zostanie łącznie kilkanaście skrzyżowań ulic z torami. Najważniejsze inwestycje to m.in. remont wiaduktów kolejowych w ciągu ulicy Tuchowskiej i Lwowskiej, budowa wiaduktów kolejowych w ciągu ulic Dąbrowskiego – al. Tarnowskich i Gumniskiej, oraz przebudowa wiaduktów w ciągu ulic Czerwonych Klonów i Krakowskiej. Prace realizowane przez PKP PLK SA cały czas trwają, a ich przebieg i efekty są bacznie obserwowane i komentowane przez tarnowian.
– Rozmawiając o remontach wiaduktów w Tarnowie, pamiętać trzeba o kilku rzeczach. Żadna z tych inwestycji nie jest inwestycją realizowaną przez miasto, a przez PKP. Wszystkie realizowane są zgodnie z projektami przygotowanymi i uzgadnianymi z miastem kilka lat temu. Zarząd Dróg i Komunikacji w Tarnowie, jako obecny zarządca drogi, dopilnować musi realizacji części prac związanych z infrastrukturą drogową, ale wykonywanych również według wcześniejszych ustaleń. Żaden wiadukt w Tarnowie nie został jeszcze w pełni odebrany przez miasto. Gotowe są tylko częściowe protokoły odbioru tych prac, które już zakończono, co umożliwiło dopuszczenie przez nadzór budowlany ruchu pojazdów i pieszych. Jednak wiadukty nadal pozostają obiektami w budowie – wyjaśnia Krzysztof Kluza, dyrektor Zarządu Dróg i Komunikacji w Tarnowie. – Niewykluczone też, że podczas użytkowania dróg pod wiaduktami pojawiać się będą np. usterki, o których usunięcie prosić będziemy PKP PLK SA. I takowe już się pojawiły – na ul. Tuchowską wrócić musi lustro ułatwiające dostrzeżenie nadjeżdżających samochodów, zlikwidowane muszą być wybrzuszenia na chodnikach; do poprawy są też studzienki pod wiaduktem w ciągu ul. Czerwonych Klonów.
Gdy po dwuletniej przerwie przywrócono ruch samochodowy pod wiaduktami nad ulicą Tuchowską, kierowcy nie kryli zaskoczenia efektami prac – nie dostrzegli przesunięcia drogi w kierunku wschodnim ani złagodzenia ostrego zakrętu, a na to wszyscy liczyli. W ZDiK tłumaczą, że wiadukty nad ul. Tuchowską były jedynie remontowane, a nie przebudowywane, stąd też układ drogowy w tych miejscach pozostał bez zmian. Szybko też okazało się, że tak jak przed remontem, tak i po deszcz zalewa te wiadukty i droga staje się nieprzejezdna. I znów urzędnicy tłumaczą, że remont wiaduktów obejmował jedynie remont infrastruktury odprowadzającej wody opadowe do Wątoku, a nie jej modernizację czy znaczną przebudowę, o zastosowaniu innych rozwiązań nie wspominając. Odtworzono po prostu stan istniejący przed remontem.
Deszcz zalewa wiadukty i zalewać będzie? Każdy wiadukt w Tarnowie to trochę inna sytuacja.
– Droga pod wiaduktem w ciągu ul. Lwowskiej ma grawitacyjne odprowadzanie wód opadowych. Niewykluczone więc, że i tam pojawiać się będą problemy z zalewaniem drogi. Z kolei podczas prac przy wiadukcie w ciągu ul. Czerwonych Klonów przebudowano tamtejszą przepompownię, zwiększając jej wydajność. Przepompownia będzie działać również pod wiaduktem w ciągu ul. Gumniskiej. Podobnie na ul. Krakowskiej – tutaj również powstanie przepompownia, bo nie ma innej możliwości odprowadzania wody, która gromadzić się może na jezdni. Niestety, podczas bardzo dużych opadów deszczu, a takie ostatnio często się zdarzają, podtopienia wiaduktów i nieprzejezdne ulice odnotowywane są w całym kraju. Nie w każdych warunkach możliwe jest montowanie specjalnych przepompowni, a w przypadku krótkich i intensywnych opadów deszczu praca nowoczesnych urządzeń też okazuje się być niewystarczająca – dodaje dyrektor Kluza.
Podczas prac przy wiaduktach w ciągu ul. Tuchowskiej wymieniono wszystkie studzienki, odnowiono całą instalację odprowadzającą wody opadowe do Wątoku, ale dodatkowej przepompowni czy dodatkowego odwodnienia terenu nie budowano. I nie ma takowych prac w planach.
– To jest bardzo trudny teren. Wątok jest bardzo blisko drogi, jest też na poziomie zbliżonym do drogi. Poza tym pod wiaduktami jest wgłębienie, do którego podczas opadów deszczu spływa woda m.in. z ulicy Tuchowskiej i od strony cmentarza. Woda spływa też z nasypów kolejowych, niosąc ze sobą błoto i kamienie, zatykając studzienki, i z taką sytuacją mieliśmy do czynienia początkiem sierpnia. Niemniej jednak istniejący tam system odprowadzania wód opadowych jest na tyle sprawny, że podczas umiarkowanych opadów deszczu powinien poradzić sobie z odprowadzaniem nadmiaru wody z jezdni do potoku – tłumaczy Krzysztof Kluza. – Pamiętać trzeba, że grawitacyjne odprowadzanie wód opadowych, a takie tutaj jest, sprawdza się pod warunkiem wystarczająco niskiego poziomu wody w Wątoku, niższego niż wyloty rur odprowadzających wodę.
Kierowcy powinni więc przyzwyczaić się i do deszczu, i do zalewanych co pewien czas wiaduktów.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze