
Szybko też okazało się, że tak jak przed remontem, tak i po deszcz zalewa wiadukty i droga staje się nieprzejezdna. Urzędnicy tłumaczą, że nie w każdych warunkach możliwe jest montowanie specjalnych przepompowni, a w przypadku krótkich i intensywnych opadów deszczu, praca nowoczesnych urządzeń też okazuje się być niewystarczająca. Kierowcy powinni więc przyzwyczaić się i do deszczu, i do zalewanych co pewien czas wiaduktów.
Prowadzona w Tarnowie przebudowa wiaduktów to część modernizacji szlaku kolejowego E 30, łączącego zachód i wschód Europy. Na terenie Tarnowa zmodernizowanych zostanie łącznie kilkanaście skrzyżowań ulic z torami. Najważniejsze inwestycje to m.in. remont wiaduktów kolejowych w ciągu ulicy Tuchowskiej i Lwowskiej, budowa wiaduktów kolejowych w ciągu ulic Dąbrowskiego – al. Tarnowskich i Gumniskiej, oraz przebudowa wiaduktów w ciągu ulic Czerwonych Klonów i Krakowskiej. Prace realizowane przez PKP PLK SA cały czas trwają, a ich przebieg i efekty są bacznie obserwowane i komentowane przez tarnowian.
– Rozmawiając o remontach wiaduktów w Tarnowie, pamiętać trzeba o kilku rzeczach. Żadna z tych inwestycji nie jest inwestycją realizowaną przez miasto, a przez PKP. Wszystkie realizowane są zgodnie z projektami przygotowanymi i uzgadnianymi z miastem kilka lat temu. Zarząd Dróg i Komunikacji w Tarnowie, jako obecny zarządca drogi, dopilnować musi realizacji części prac związanych z infrastrukturą drogową, ale wykonywanych również według wcześniejszych ustaleń. Żaden wiadukt w Tarnowie nie został jeszcze w pełni odebrany przez miasto. Gotowe są tylko częściowe protokoły odbioru tych prac, które już zakończono, co umożliwiło dopuszczenie przez nadzór budowlany ruchu pojazdów i pieszych. Jednak wiadukty nadal pozostają obiektami w budowie – wyjaśnia Krzysztof Kluza, dyrektor Zarządu Dróg i Komunikacji w Tarnowie. – Niewykluczone też, że podczas użytkowania dróg pod wiaduktami pojawiać się będą np. usterki, o których usunięcie prosić będziemy PKP PLK SA. I takowe już się pojawiły – na ul. Tuchowską wrócić musi lustro ułatwiające dostrzeżenie nadjeżdżających samochodów, zlikwidowane muszą być wybrzuszenia na chodnikach; do poprawy są też studzienki pod wiaduktem w ciągu ul. Czerwonych Klonów.
Gdy po dwuletniej przerwie przywrócono ruch samochodowy pod wiaduktami nad ulicą Tuchowską, kierowcy nie kryli zaskoczenia efektami prac – nie dostrzegli przesunięcia drogi w kierunku wschodnim ani złagodzenia ostrego zakrętu, a na to wszyscy liczyli. W ZDiK tłumaczą, że wiadukty nad ul. Tuchowską były jedynie remontowane, a nie przebudowywane, stąd też układ drogowy w tych miejscach pozostał bez zmian. Szybko też okazało się, że tak jak przed remontem, tak i po deszcz zalewa te wiadukty i droga staje się nieprzejezdna. I znów urzędnicy tłumaczą, że remont wiaduktów obejmował jedynie remont infrastruktury odprowadzającej wody opadowe do Wątoku, a nie jej modernizację czy znaczną przebudowę, o zastosowaniu innych rozwiązań nie wspominając. Odtworzono po prostu stan istniejący przed remontem.
Deszcz zalewa wiadukty i zalewać będzie? Każdy wiadukt w Tarnowie to trochę inna sytuacja.
– Droga pod wiaduktem w ciągu ul. Lwowskiej ma grawitacyjne odprowadzanie wód opadowych. Niewykluczone więc, że i tam pojawiać się będą problemy z zalewaniem drogi. Z kolei podczas prac przy wiadukcie w ciągu ul. Czerwonych Klonów przebudowano tamtejszą przepompownię, zwiększając jej wydajność. Przepompownia będzie działać również pod wiaduktem w ciągu ul. Gumniskiej. Podobnie na ul. Krakowskiej – tutaj również powstanie przepompownia, bo nie ma innej możliwości odprowadzania wody, która gromadzić się może na jezdni. Niestety, podczas bardzo dużych opadów deszczu, a takie ostatnio często się zdarzają, podtopienia wiaduktów i nieprzejezdne ulice odnotowywane są w całym kraju. Nie w każdych warunkach możliwe jest montowanie specjalnych przepompowni, a w przypadku krótkich i intensywnych opadów deszczu praca nowoczesnych urządzeń też okazuje się być niewystarczająca – dodaje dyrektor Kluza.
Podczas prac przy wiaduktach w ciągu ul. Tuchowskiej wymieniono wszystkie studzienki, odnowiono całą instalację odprowadzającą wody opadowe do Wątoku, ale dodatkowej przepompowni czy dodatkowego odwodnienia terenu nie budowano. I nie ma takowych prac w planach.
– To jest bardzo trudny teren. Wątok jest bardzo blisko drogi, jest też na poziomie zbliżonym do drogi. Poza tym pod wiaduktami jest wgłębienie, do którego podczas opadów deszczu spływa woda m.in. z ulicy Tuchowskiej i od strony cmentarza. Woda spływa też z nasypów kolejowych, niosąc ze sobą błoto i kamienie, zatykając studzienki, i z taką sytuacją mieliśmy do czynienia początkiem sierpnia. Niemniej jednak istniejący tam system odprowadzania wód opadowych jest na tyle sprawny, że podczas umiarkowanych opadów deszczu powinien poradzić sobie z odprowadzaniem nadmiaru wody z jezdni do potoku – tłumaczy Krzysztof Kluza. – Pamiętać trzeba, że grawitacyjne odprowadzanie wód opadowych, a takie tutaj jest, sprawdza się pod warunkiem wystarczająco niskiego poziomu wody w Wątoku, niższego niż wyloty rur odprowadzających wodę.
Kierowcy powinni więc przyzwyczaić się i do deszczu, i do zalewanych co pewien czas wiaduktów.

















![Woda zalega na tarnowskich ulicach [ZDJĘCIA][AKTUALIZACJA] Zalane ulice](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2025/07/Zalane-ulice-Tarnow-218x150.jpg)





