Kiedy rozmawiamy, akurat pada deszcz. Spokojny, drobny, niemal niesłyszalny. Pada w Tarnowie, pada w Ryglicach i Gnojniku. Paweł Augustyn, burmistrz Ryglic, śmieje się z takiego deszczu. – Nie wiem, czy nawet trawniki odpowiednio podleje, a co tu mówić o reszcie. Krzysztof Jewuła, sołtys Gnojnika, tylko wzdycha: – Ech, musiałoby tak padać ze dwa dni, żeby moja domowa studnia to w końcu odczuła. W wielu gminach regionu jest zmartwienie: woda tego lata znowu stała się dobrem deficytowym.
To nie przypadek, że w centrum Ryglic od lat stoi wodomat, czyli – jak sama nazwa wskazuje – urządzenie, dzięki któremu można czerpać wodę. Wynalazek ten okazuje się bardzo pożyteczny, bo gdy u kogoś na posesji wysycha źródełko, może tu przyjechać i za odpowiednią opłatą zatankować tyle, ile zechce. Wodomat obchodzi właśnie jubileusz 10-lecia istnienia; był pierwszym tego typu urządzeniem w Polsce. Mimo że minęło już trochę czasu, ciągle jest potrzebny.
To tylko fragment tekstu… |
![]() REKLAMA (3)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów. Wykup nielimitowany dostęp BEZ REKLAM do wszystkich treści i wydań elektronicznych tygodnika TEMI. Jesteś już subskrybentem? Zaloguj się |

























