Przerwana seria „Słoników”

0
Termalica
Mimo piątkowej przegranej z Wisłą Bruk-Bet Termalica utrzymała swoją dobrą pozycję na podium ekstraklasowej tabeli, gdzie zajmuje obecnie 3. miejsce | fot. Grzegorz Golec
REKLAMA

Niecieczanie nie radzili sobie w ofensywie, a pojedynczy błąd w obronie i kontrowersyjny rzut karny sprawiły, że wrócili z Krakowa bez punktów. Podopieczni trenera Czesława Michniewicza nadal jednak zajmują miejsce na podium tabeli Lotto Ekstraklasy, a o utrzymanie pozycji w czołówce zagrają już w najbliższy piątek, gdy ich kolejnym wyjazdowym rywalem będzie znacznie niżej notowany w tym sezonie Piast Gliwice.
Po raz ostatni piłkarze Bruk‑Betu Termaliki stracili komplet punktów w połowie sierpnia, gdy ulegli Pogoni Szczecin w spotkaniu 5. kolejki. Wysoka przegrana mobilizująco podziałała jednak na drużynę, bo od tamtego momentu klub z Niecieczy nie znalazł pogromcy – czterokrotnie zwyciężał, trzykrotnie remisował. Nic więc dziwnego, że kibice liczyli na kontynuację tej korzystnej serii również w 13. kolejce, gdy „Słoniki” udały się do nieodległego Krakowa, aby zmierzyć się z przeżywającą w tym sezonie kryzys „Białą Gwiazdą”.
Wisła Kraków w XXI wieku najczęściej spośród polskich drużyn sięgała po mistrzostwo kraju, co nie przystaje jednak do aktualnej sytuacji klubu, który w wyniku problemów organizacyjno‑finansowych i zamieszania właścicielskiego ma liczne kłopoty, a krakowscy piłkarze przed weekendową kolejką zajmowali nawet ostatnie miejsce w tabeli. Przynajmniej teoretycznie to skuteczniej grające „Słoniki” wydawały się być więc faworytem piątkowej konfrontacji, choć za Wisłą przemawiała jej ostatnia zwyżka formy i duża mobilizacja, aby wydostać się ze strefy spadkowej.

Gospodarze jednak lepsi
Początek meczu potwierdził, że Wisła nie ma respektu wobec wyższej pozycji Bruk‑Betu Termaliki, a jej wyłącznym celem jest zwycięstwo przed własnymi kibicami. Gospodarze grali znacznie aktywniej, zaś goście prezentowali się niemrawo. „Słonikom” pomagała jednak solidna defensywa, która opierała się atakom krakowian do 26. minuty spotkania. Wtedy po rozegraniu rzutu rożnego dośrodkowanie w pole karne wykorzystał niekryty Zdenek Ondrasek, zdobywając pierwszą swoją bramkę w tym sezonie, a zarazem potwierdzając przewagę Wisły.
Zresztą do przerwy krakowianie stworzyli sobie jeszcze kolejne okazje, których już nie zdołali wykorzystać. Niecieczanie grali słabo w ofensywie, a ich pojedyncze próby ataków nie zakończyły się żadnym większym zagrożeniem pod bramką rywali.
Drugą połowę podopieczni trenera Michniewicza rozpoczęli dynamicznej, co nie przyniosło jednak wyrównania, więc szkoleniowiec po godzinie meczu zdecydował się wprowadzić na boisko dwóch napastników. Problem w tym, że obraz gry nie ulegał zmianie, a na dodatek w 69. minucie Ondrasek trafił po raz drugi, tym razem z rzutu karnego. „Słoniki” miały pecha, bo sędzia podyktował wątpliwą „jedenastkę”, która nie należała się Wiśle. Nie zmienia to jednak faktu, że krakowianie zaprezentowali się w piątek lepiej od przyjezdnej drużyny i zasłużenie ostatecznie zwyciężyli. Spotkanie zakończyło się rezultatem 2:0, bo w końcówce piłkarze klubu z Niecieczy wyraźnie nie mieli już pomysłu, jak pokonać bramkarza Wisły.
– Musimy przełknąć gorycz porażki – mówił po spotkaniu Michniewicz. – Wisła strzeliła po stałych fragmentach gry. Nie upilnowaliśmy Ondraska, potem wykorzystał rzut karny, którego moim zdaniem nie powinno być. Po przerwie graliśmy dwoma napastnikami, ale nie stworzyliśmy dla nich zbyt wielu sytuacji, choć od wielu tygodni trenowaliśmy różne ustawienia na moment, gdy trzeba będzie gonić wynik. W końcówce częściej byliśmy na połowie Wisły i operowaliśmy piłką, ale nie zdobyliśmy bramki. Zabrakło kluczowego podania, elementu zaskoczenia i trochę szczęścia.
Tym samym „Słoniki” przerwały w piątek znakomitą serię, która trwała nieco ponad dwa miesiące, gdy kolejni przeciwnicy nie byli w stanie ich pokonać. Drużyna już skupia się na kolejnym spotkaniu, ale piłkarze podkreślają, że głównym zadaniem jest poprawa gry z przodu, bo w obronie Bruk‑Bet Termalica radzi sobie w tym sezonie dobrze, co zresztą znacząco wpływa na miejsce w tabeli.
– Szkoda tego wyniku. Zabrakło nam agresji i stwarzanych sytuacji. Musimy wyciągnąć wnioski i popracować nad ofensywą – zauważa Dalibor Pleva, dla którego piątkowe spotkanie było zarazem jubileuszowym 150. występem w barwach klubu z Niecieczy, który reprezentuje od 2011 roku.

Wisła Kraków – Bruk‑Bet Termalica Nieciecza 2:0 (1:0).

REKLAMA (2)

Ondrasek 26. min., 69. min. (k). Bruk‑Bet Termalica: Pilarz – Fryc, Osyra, Putiwcew, Guilherme, Gergel (78’ Smuczyński), Babiarz (60’ Nowak), Kupczak, Jovanović (60’ Kędziora), Pleva, Gutkovskis.

REKLAMA (3)

Punkty zdobyte obroną
Wisła Kraków jest dopiero trzecią drużyną, która w tym sezonie zdołała pokonać klub z Niecieczy. Jednak mimo piątkowej przegranej Bruk‑Bet Termalica utrzymała swoją dobrą pozycję na podium ekstraklasowej tabeli, gdzie zajmuje obecnie 3. miejsce. „Słoniki” równają się także punktami z wiceliderem – Jagiellonią Białystok, która w ostatniej kolejce także uległa w swoim meczu. Liderem pozostaje Lechia Gdańsk, mająca nad nimi już cztery punkty przewagi.
Celem podopiecznych trenera Michniewicza jest miejsce w czołowej ósemce po rundzie zasadniczej, które zapewnia grę w grupie mistrzowskiej. W tamtym sezonie sztuka ta nie udała się drużynie dowodzonej wówczas przez Piotra Mandrysza, ale też jej wyniki były znacząco inne. „Słoniki” zajmują dziś miejsce na ligowym podium, gdy tymczasem na tym samym etapie poprzednich rozgrywek plasowały się dopiero na 12. pozycji, mając na swoim koncie więcej przegranych i remisów.
Bruk‑Bet Termalica zajmuje obecne miejsce przede wszystkim dzięki dobrej organizacji i postawie w defensywie, która znacząco utrudnia poczynania jej rywalom. W konsekwencji gra „Słoników” nie jest tak efektowna, za co piłkarze bywają krytykowani. Po ostatnim meczu mówił o tym trener Michniewicz, zwracając uwagę, że negatywne uwagi wobec nich są nieuzasadnione.
– Jesteśmy drużyną, w której wszyscy są zdyscyplinowani i bronią dostępu do bramki. Niektórzy mają z tego powodu zarzuty, ale my się tak nauczyliśmy grać, a nie jest łatwo po stracie piłki biec 40 metrów na swoją pozycję. Piłkarzom należy się więcej szacunku za ich ciężką pracę i sposób, w jaki zdobywają punkty – przekonuje Michniewicz. – Od pewnego czasu słyszę ironiczne głosy, bo nie dość, że jesteśmy z małej miejscowości, to dodatkowo mówi się o naszym sposobie gry. Ale gramy inaczej od wszystkich, mamy wielką dyscyplinę i dzięki temu zdobyliśmy tyle punktów. U nas po stracie piłki nikt nie macha ręką, ale wraca i broni. Warto mówić o tym pozytywnie. To jedyny sposób, aby budować drużynę. Nie będziemy silić się na górnolotne granie, z którego nic nie wynika.
Już w najbliższy piątek Bruk‑Bet Termalikę czeka kolejne wyjazdowe spotkanie. Tym razem w ramach 14. kolejki rozgrywek zmierzy się w Gliwicach z Piastem. To ważny mecz dla obydwu ekip, a mylący nie może być fakt, że podopieczni trenera Radoslava Latala jeszcze niedawno znajdowali się w strefie spadkowej. Wisła też tam była, ale „Słoniki” pokonała.
Gliwiczanie tymczasem grają ostatnio nieco lepiej. Wciąż aktualny wicemistrz Polski rozpoczął sezon fatalnie, nie nawiązując w ogóle do rezultatów z poprzednich rozgrywek, co zaowocowało miejscem w dole tabeli. Do października Piast wygrał zaledwie jedno spotkanie, ale tylko w tym miesiącu już dwukrotnie zwyciężył, a w minionej kolejce stworzył niemałe problemy w Gdańsku tamtejszej Lechii, która mimo statusu lidera męczyła się z nim długo, zaś dopiero bramki w końcówce zadecydowały o zwycięstwie gospodarzy 3:2. Rozochoceni gliwiczanie chcą więc kontynuować ostatnio lepszą passę i z pewnością w piątkowym meczu u siebie będą dla „Słoników” niełatwym przeciwnikiem.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze