Kto dopłaca? Komu zwracają?
Zdrowiu nie sprzyja ani zbyt wysoka, ani zbyt niska temperatura. Ta optymalna zależy od wielu czynników – pory roku, wieku, stylu życia. Gdy mieszkanie jest przegrzane, wysychają śluzówki dróg oddechowych, w rezultacie częściej się przeziębiamy. Pogarsza się także nasza zdolność koncentracji, wzrasta uczucie rozdrażnienia. Częściej możemy odczuwać bóle głowy, zmęczenie i osłabienie. Dlatego w sypialni najlepiej ustawiać termostat na 17‑19 stopni. W pokojach dziennych temperatura nie powinna przekraczać 21 stopni Celsjusza. Najcieplej może być w łazience, nawet 25 stopni.
Pani Irena mieszka w bloku komunalnym, ma własnościowe mieszkanie. Za centralne ogrzewanie płaci przez cały rok. Stawka wliczona do czynszu wynosi 2,56 zł za metr kwadratowy, a że ma 50 metrów, więc co miesiąc wpłaca 128 zł. Roczna zaliczka wynosi w sumie 1 536 zł. – Rzadko odkręcam kaloryfery, temperatura w mieszkaniu waha się od 18 do 19 stopni i to mi odpowiada. Najcieplej jest w łazience, bo tamtędy przechodzą rury centralnego ogrzewania. Co roku mam nadpłatę, ostatnio zwrócili mi 718 złotych.
Blok pani Ireny jest ocieplony, a wszystkie kaloryfery posiadają elektroniczne podzielniki kosztów. Zanim nastała era podzielników, opłaty za energię cieplną rozliczano w sposób łączny, uśredniony. Wszyscy mieszkańcy płacili jednakową zaliczkę, a w końcowym rozliczeniu obciążani byli jednakowym kosztem za jednostkę zużytego ciepła przypadającą na metr kwadratowy ich mieszkania niezależnie od wielkości strat ciepła w budynku. Tymczasem straty ciepła w poszczególnych blokach były różne, a tym samym koszty ogrzewania mocno się różniły.
– Obecnie 80 procent naszych budynków posiada podzielniki – mówi Janusz Galas, prezes Miejskiego Zarządu Budynków w Tarnowie. Uśredniona zaliczka pobierana na poczet centralnego ogrzewania to 2,70 zł za metr kwadratowy mieszkania. Tak naprawdę opłaty są różne, a ich wysokość zależy od zakresu przeprowadzonej w budynku termomodernizacji, czyli docieplenia ścian i stropów, wymiany okien w klatkach schodowych i mieszkaniach oraz indywidualnego zapotrzebowania na ciepło. – Są tacy, którym wystarczy 19 stopni i jest to dla nich komfort cieplny, a inni będą mówić o komforcie cieplnym dopiero przy 24 stopniach – kontynuuje Janusz Galas. – Niektórzy, gdy jest im za gorąco, otwierają okna zamiast zmniejszyć temperaturę, używając zaworów termostatycznych. Wietrzenie jest konieczne, ale krótkie i intensywne.
Tam, gdzie zamiast za gałkę przy kaloryferze lokatorzy chwytają za okienną klamkę, rośnie wysokość rachunków. Dzieje się tak głównie w tych mieszkaniach, które zostały wynajęte, a najemcy grzeją na full. – Zdarzają się dopłaty sięgające tysiąca złotych i nadpłaty sięgające tysiąca złotych. Zwroty są tam, gdzie lokatorzy mocno oszczędzają. Czasem ktoś chce zlikwidować kaloryfery i zastąpić je indywidualnym ogrzewaniem etażowym, gazowym. Nie wyrażamy na to zgody. Nie można dokonać odłączenia lokalu od wspólnej sieci, zwłaszcza w sytuacji, gdy piony grzewcze przechodzą przez wszystkie mieszkania – podsumowuje prezes.
Jedna jaskółka wiosny nie czyni…
W Spółdzielni Mieszkaniowej „Śnieżka” średnia stawka za ciepło wynosi 2,47 zł. Jednak kwoty, które są przemnażane przez każdy metr kwadratowy mieszkania, są różne i wahają się od 1,87 zł do 2,92 zł. – Każde mieszkanie jest wyposażone w podzielniki kosztów – mówi prezes Jerzy Płachta. – Jeżeli ktoś lubi mieć mocno dogrzane mieszkanie, powinien liczyć się z dopłatą, z kolei osoby korzystające z przeciętnych parametrów mogą liczyć na zwrot części zaliczki, temu właśnie służą podzielniki.
Nie inaczej jest w Spółdzielni Mieszkaniowej „Nadzieja”. – Wszystkie nasze budynki są opomiarowane na węźle cieplnym, prowadzona jest dla nich oddzielna statystyka i ewidencja, a każde mieszkanie posiada podzielnik kosztów – informuje Artur Nadolnik, zastępca prezesa. Widełki za c.o. kształtują się na poziomie od 1,50 zł do prawie 3 zł za metr kwadratowy ogrzewanej powierzchni. – Stawki są urealnione, tak je kalkulujemy, by nie pobierać nadmiernej zaliczki.
Spółdzielnia Mieszkaniowa „Jaskółka” poszła jeszcze dalej. – Zaliczkę na centralne ogrzewanie obliczamy indywidualnie dla każdego mieszkania – tłumaczy prezes Roman Kusek. – Wzięło się to stąd, że zdarzały się duże nadpłaty. Przy wyższych zaliczkach na poczet centralnego ogrzewania mieszkańcy mają pretensje o to, że spółdzielnia ściąga od nich pieniądze i pośrednio się nimi finansuje przez cały rok.
Szczególny przypadek stanowią te mieszkania, które stoją puste, bo właściciele na przykład wyjechali za granicę. Dlatego teraz w „Jaskółce” zaliczki szyte są na miarę. Jak to się robi? Spółdzielnia, znając zużycie ciepła w każdym mieszkaniu, oblicza średnią i dodaje do niej 15 procent na poczet ewentualnych anomalii pogodowych, aby w przypadku wyjątkowo ostrej zimy nie musiała zaciągać kredytu na bieżące opłaty na rzecz dostawcy ciepła. Średnia stawka za c.o. wynosi w „Jaskółce” 1,51 zł. Ceny wahają się od złotówki do ponad 3,50 zł za metr kwadratowy. Te najwyższe dotyczą dwóch budynków, które nie przeszły pełnej termomodernizacji.
– Z doświadczenia wiem, że tam, gdzie są podzielniki, a mieszkańcy korzystają z ciepła racjonalnie, to koszty spadają o 20 procent. Samo zastosowanie podzielników daje taki właśnie efekt. Natomiast jeśli dodamy do tego pełną termomodernizację budynku, to obniżenie opłat za centralne ogrzewanie może sięgać nawet 50 procent – ocenia Roman Kusek.
Podzielnik – przedmiot (nie) pożądany
W Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej średnia za c.o. sięga 3,07 zł. – Pod tym względem jesteśmy jedną z droższych spółdzielni, nie mamy podzielników kosztów – przyznaje Jarosław Zegar, specjalista do spraw centralnego ogrzewania w TSM.
Budynków jest ponad 170, te, które są indywidualnie opomiarowane, można policzyć na palcach jednej ręki i tam stawka za ciepło nie przekracza dwóch złotych. – Wiele zależy od ocieplenia, ale znaczenie ma również regulacja temperatury w mieszkaniu. Tam, gdzie nie ma bodźca typu podzielnik, nie ma też samodyscypliny. Brak poczucia, że płaci się za siebie, nie skłania do racjonalnego gospodarowania ciepłem – dodaje Jarosław Zegar. – Staramy się ustalać zaliczkę na takim poziomie, żeby nie było dopłat. Natomiast gdy pojawią się oszczędności, to wszystkim mieszkańcom danego budynku zwracamy po tyle samo w przeliczeniu na metr kwadratowy bez względu na to, czy skręcali kaloryfery, czy grzali do woli. Regulamin TSM przewiduje możliwość montażu podzielników w tych budynkach, w których 80 procent lokatorów wyrazi na to zgodę. Aż tylu chętnych jednak nie ma.
Nie widać ich również w Spółdzielni Mieszkaniowej „Mościce”. Średnia opłata za c.o. mieści się w granicach 3 złotych. Stawki wahają się od 1,70 zł do 4 zł. Wynika to z tego, że 80 procent bloków oczekuje na pełną termomodernizację, a zaledwie 20 procent posiada podzielniki ciepła. Spółdzielnia zarządza budynkami, których średni wiek to 60 +, niektóre są jeszcze starsze. Dawniej ocieplano tylko ściany szczytowe, teraz przeprowadza się pełną termomodernizację.
– Jednych namawiamy do tego typu inwestycji, inni sami wychodzą z inicjatywą. Namawiamy również do zakładania podzielników. Tam, gdzie ktoś płaci na przykład 3,80 zł za ciepło od metra kwadratowego, ma szansę obniżyć cenę nawet do 2,20 zł – przekonuje prezes Stanisław Drelicharz. Na dowód podaje przykład: – Mamy dwa identyczne konstrukcyjnie budynki. Jeden ma podzielniki, drugi nie ma. Tam, gdzie nie ma podzielników, koszty są o 50 procent wyższe. Wydawać by się mogło, że mieszkańcy powinni już dawno prosić o założenie podzielników. Nic bardziej mylnego. Twierdzą, że im tak wygodnie, i podzielników nie chcą.
























