O tym, że hala jest potrzebna, wiedzą nie tylko rodzice uczniów uczęszczających do SP w Rzepienniku Biskupim, ale również tamtejsze grono pedagogiczne. Dyrektorka szkoły, Maria Myśliwiec mówi wprost, że lekcje wf, które placówka z konieczności musi przeprowadzać na przystosowanym do tego korytarzu, nie mają wiele wspólnego z profesjonalnymi zajęciami. – Obecnie do naszej szkoły uczęszcza 90 uczniów. Reforma oświaty spowodowała, że docelowo ma ich być ponad 140. O ile w okresie letnim młodzież ma szansę ćwiczyć na zewnątrz, o tyle w zimie zaczyna robić się problem. Zdarzały się sytuacje, że młodsi uczniowie albo ćwiczyli w salach lekcyjnych, albo wychodzili w teren. O potrzebie budowy hali głośno mówi się od ponad 40 lat, jednak przez cały ten czas władze gminy tłumaczyły, że mają pilniejsze wydatki…
Sprawy w swoje ręce postanowili wziąć radni z Rzepiennika Strzyżewskiego, którzy w porozumieniu z tamtejszym wójtem zorganizowali akcję zbierania podpisów wśród mieszkańców gminy. W ciągu zaledwie czterech dni petycję podpisało ponad 800 osób, a jak zapowiadają radni, to dopiero początek. – Wszyscy radni wypowiedzieli się jednogłośnie w tej sprawie. Nie możemy pozwolić na sytuację, w której dzieci ćwiczą w tak ekstremalnych warunkach. W ciągu ostatnich lat wybudowano szkołę w Rzepienniku Strzyżewskim czy halę sportową w Olszynach, a w Rzepienniku Biskupim nie zrobiono nic pomimo tego, że sprawa wydaje się naprawdę pilna – mówi Wojciech Pole, radny z Rzepiennika Biskupiego. – Wraz z wójtem oraz dyrektorką szkoły odwiedziliśmy już kilka placówek oświaty, gdzie przyjrzeliśmy się poszczególnym halom z zamiarem wyboru najbardziej odpowiedniego rozwiązania. Akcja zbierania podpisów wśród mieszkańców wsi ma przede wszystkim zwiększyć nasze szanse w ministerstwie sportu, skąd będziemy starać się o dofinansowanie do inwestycji. Jeżeli planowana budowa hali sportowej będzie mieć ogromne wsparcie ze strony samych mieszkańców, to nasze szanse znacznie wzrosną.
Wójt Rzepiennika Strzyżewskiego, Marek Karaś uważa, że szanse na otrzymanie wsparcia finansowego z ministerstwa są spore, jednocześnie zdając sobie sprawę, że jeżeli nie uda się otrzymać pieniędzy na ten cel, sam budżet gminy nie udźwignie inwestycji. – Wstępnie oszacowaliśmy, że koszt budowy nowej hali wiązałby się z wydatkiem ponad 4 mln zł. To olbrzymie pieniądze. Jeżeli nasz wniosek zostałby zatwierdzony przez ministerstwo, moglibyśmy liczyć na dotację nawet w wysokości 70 proc.
Gmina już podjęła pierwsze kroki ku temu, aby swój plan wprowadzić w życie. Oprócz akcji zbierania podpisów jeszcze w zeszłym roku przygotowano wstępny projekt hali, a także przeprowadzono pierwsze rozmowy w ministerstwie sportu. Oprócz tego, bez względu na decyzję z ministerstwa, w najbliższych miesiącach przeprowadzone zostaną prace przygotowawcze związane z budową obiektu.
– Argumentów za budową hali jest naprawdę sporo. Brak jakiejkolwiek sali gimnastycznej w szkole, reforma oświaty, duże poparcie społeczeństwa… To wszystko powinno mieć niebagatelny wpływ na końcową decyzję związaną z przyznaniem nam dofinansowania. Jeżeli uda nam się uzyskać pieniądze, budowa nie powinna zająć nam więcej niż 2-3 lata. W przyszłości chcielibyśmy wzbogacić teren wokół obiektu o niewielki parking, małe boisko czy plac zabaw. Myślimy również o przystosowaniu dwóch pomieszczeń na siłownię. Trzeba pamiętać, że w naszej gminie nie ma obecnie pełnowymiarowej hali gimnastycznej, co również może mieć wpływ na uzyskanie poparcia naszego wniosku. Tego typu obiekt potrzebny jest więc nie tylko uczniom, ale również mieszkańcom gminy, którzy mogliby korzystać z niego poza zajęciami szkolnymi, organizując nie tylko imprezy sportowe, ale również kulturalne.
Będą pieniądze, będzie hala
REKLAMA
REKLAMA
























