– Sprawy zostały połączone, bo zebrany przez nas materiał wskazuje na to, że śmierć obydwu tych młodych mężczyzn nie była przypadkowa. Nie mam już wątpliwości, że wiąże się z zabójstwem Iwony Cygan – mówi naczelnik wydziału, Piotr Krupiński. – Ze względu na dobro śledztwa nie mogę jednak ujawnić żadnych konkretów, gdybym za dużo powiedział, to tak, jakbym ostrzegł sprawców, a chodzi o to, aby ich zaskoczyć.
Tadeusz Drab zginął niedługo po śmierci Iwony Cygan. W jednym ze szczucińskich barów wraz z grupą kolegów oglądał program „997”.
– Po zakończeniu programu młody mężczyzna miał powiedzieć, że wie, kto zabił dziewczynę i na pewno jemu przypadnie w udziale nagroda pieniężna, którą wówczas ufundował wójt Szczucina. Drab był wtedy widziany po raz ostatni, kilka miesięcy później jego ciało wyłowione zostało z Wisły – relacjonuje prokurator Krupiński. Prowadzący postępowanie śledczy z Dąbrowy Tarnowskiej uznali, że było to samobójstwo, sprawa została zamknięta. Teraz nie ma już wątpliwości, że było to morderstwo.
Kiedy w ubiegłym roku policjanci z krakowskiego Archiwum X w Szczucinie i w Łęce Szczucińskiej przeprowadzali eksperyment, który miał pomóc w rozwiązaniu zagadek związanych z zabójstwem Iwony Cygan, świadkowie zwrócili ich uwagę na tajemniczą śmierć Marka Kapela z Lubasza. Zdaniem najbliższych mężczyzny śledztwo od samego początku prowadzone było niechlujnie i po łebkach, było kilkakrotnie umarzane.
– Nie mam pojęcia, czy brat wiedział coś o śmierci Iwony i czy z kimkolwiek o tym rozmawiał. Gdy Iwona zginęła, Marek miał zaledwie 15 lat, znał sprawę, bo wszyscy głośno o niej mówili. Kilka dni po morderstwie ludzie wiedzieli, kto to zrobił, po latach okazało się, że mieli rację. Śmierć Tadeusza Draba sprawiła, że wszyscy nabrali wody w usta, po prostu się bali – mówi brat Marka Kapela, Paweł.
Przypomnijmy, Marek zginął w sierpniu 2014 roku, po kilku miesiącach śledztwo w sprawie jego śmierci zostało zakończone. Prokuratorzy z Dąbrowy Tarnowskiej stwierdzili, że jego zgon był wynikiem nieszczęśliwego wypadku, potem zdanie zmienili, a ich ostateczna opinia mówiła o nieumyślnym spowodowaniu śmierci. Rodzina nigdy nie przyjęła tego werdyktu do wiadomości. – Prokuratura nie zbadała wielu wątków, które moim zdaniem łączą się ze śmiercią Marka, bezskutecznie próbowaliśmy zwracać na nie uwagę śledczych. Już samo postępowanie na miejscu, w którym znaleziono zwłoki brata, pozostawiało wiele do życzenia, nikt jednak nie zwracał uwagi na nasze sugestie – dodaje Paweł Kapel. – Ciało Marka znalezione zostało w dziwnej pozycji, jego szyję i jedną dłoń przyciskał górny element betonowego przęsła ogrodzeniowego. Gdyby za prawdziwą przyjąć wersję śledczych brat musiałby głową rozbić betonowe ogrodzenie, tak się składa, że praktycznie nie miał na niej żadnych obrażeń
Kilka miesięcy przed śmiercią Marek został potrącony przez samochód.
– W domu powiedział, że wywrócił się, ale doznał na tyle poważnych obrażeń, że musiał iść do lekarza, policji jednak nie powiadomił. Czy już wtedy ktoś próbował go zabić? – zastanawia się Paweł Kapel.
W przypadkową śmierć Marka Kapela nie uwierzyli ani śledczy Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie, ani policjanci z Archiwum X. Prokurator Piotr Krupiński mówi wprost: Trzeba było użyć złej woli, a swoje obowiązki wykonywać niefachowo, aby stwierdzić, że śmierć Marka Kapela była dziełem przypadku.
Śledczy przyznają, że jest to jedna z najtrudniejszych spraw, z jaką muszą się zmierzyć w ciągu ostatnich lat.
– To bardzo skomplikowany przypadek i wybiega poza schematy. Wiadomo jedno – śmierć Iwony Cygan i Marka Kapela na pewno można ze sobą połączyć – dodaje Krupiński. A Paweł Kapel ma nadzieję, że dowie się, dlaczego jego brat musiał zginąć.
Było więcej zabójstw!
REKLAMA
REKLAMA
























