Uważaj, bo cię sfilmują!

0
kamerki
Spora grupa kierowców ma w swoich samochodach kamery filmujące wyczyny innych użytkowników dróg
REKLAMA

Rocznie do miejskiej policji wpływa 300‑400 podobnych materiałów, ale ich liczba systematycznie rośnie. Większość nagrań skutkuje karaniem mandatami lub skierowaniem sprawy do sądu.
Moda na samochodowe kamerki przyszła do nas ze wschodu. U rosyjskich kierowców stały się one niemal obowiązkowym wyposażeniem pojazdu ze względu na masowe próby wyłudzania odszkodowań przez innych zmotoryzowanych prowokujących zdarzenia drogowe, a nawet pieszych z rozmysłem rzucających się pod koła wolno jadących aut. Choć w Polsce takie przypadki należą do rzadkości, kamerki pokochali nie tylko kierowcy, ale też rowerzyści i motocykliści. Dzięki urządzeniom można wybronić się przed niesłusznym zrzuceniem odpowiedzialności za stłuczkę albo uniknąć mandatu za niepopełnione wykroczenie. Najczęściej jednak ich właścicielom zdarza się zarejestrować nieodpowiedzialne bądź łamiące przepisy zachowania innych kierowców. W efekcie filmiki trafiają do internetowego serwisu YouTube lub do policji.
Oglądając materiały rejestrowane na tarnowskich ulicach, można się zdziwić, co wyprawiają kierowcy. Ignorowanie zakazu skrętu, zajeżdżanie drogi, nieprawidłowe parkowanie, tamowanie ruchu, slalom wśród pieszych na pasach, przejazd na czerwonym świetle, dziwne manewry na rondach i jazda „pod prąd” na najbardziej ruchliwych drogach – to tylko niektóre sfilmowane popisy. Rekordziści potrafią popełnić podczas jednej jazdy wiele tego typu wykroczeń. Niedawno około godziny 20 kierowcy alarmowali policjantów że mężczyzna jadący tirem drogą mielecką w kierunku Tarnowa wykonuje osobliwe ruchy. Gdy policjanci zatrzymali ciężarówkę, okazało się, że siedzący za kierownicą 60‑latek miał w organizmie prawie dwa promile alkoholu.
– Rocznie wpływa 300‑400 zgłoszeń o kierowcach łamiących przepisy drogowe. Około 90 proc. trafia na stronę internetową policji, niewielki odsetek to materiały przesyłane na platformę Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa. W tym roku nawet na mój służbowy adres mailowy ktoś wysłał filmik o nieprawidłowościach na drodze. Najczęściej są to materiały nagrywane przez kamery montowane w pojazdach. Mamy dwóch kierowców, którzy regularnie rejestrują wykroczenia na ulicach i wysyłają nam pliki zawierające po 30‑40 nagrań – wyjaśnia Paweł Klimek, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie. – Na filmach znajdziemy udokumentowane przypadki, z którymi najczęściej można spotkać się na naszych ulicach: przekraczanie linii ciągłej lub podwójnej ciągłej, wyprzedzanie w pobliżu przejść dla pieszych, wyjeżdżanie z drogi podporządkowanej i zmuszanie innych kierowców do zmiany pasa ruchu oraz przejeżdżanie na czerwonym świetle. Pewnie wkrótce zaczniemy dostawać filmiki o kierujących, omijających niedawno położone progi zwalniające na ul. Słonecznej. Docierają do nas informacje, że w tym rejonie miasta tarnowianie jeżdżą środkiem drogi, nawet po trawnikach.
Policja zapewnia, że wszystkie nadesłane filmiki są szczegółowo analizowane. Funkcjonariusze identyfikują nagranych kierowców, którzy po wezwaniu do komisariatu przedstawiają własną wersję wydarzeń, przyznają się do popełnionego wykroczenia i są karani mandatami lub kieruje się w ich sprawie wnioski o ukaranie do sądu. Kary udaje się uniknąć wtedy, gdy przesłane materiały są tak słabej jakości, że nie można zidentyfikować numerów rejestracyjnych pojazdów. Z kolei autorzy filmików muszą się liczyć z tym, że mogą zostać wezwani na przesłuchanie w charakterze świadków, choć zdarza się to rzadko.
Rejestrowanie filmów i wysyłanie ich policji od dawna budzi emocje. W komentarzach na portalach internetowych można poczytać, że nagrywają „kapusie”, „konfidenci” i „donosiciele”. Krytyka samych kierowców, którzy stwarzają zagrożenie dla innych, pojawia się zdecydowanie rzadziej.
– Przesyłanie na policję filmików dotyczących wykroczeń na drogach nie ma nic wspólnego z donosicielstwem – to bardzo prospołeczna postawa mająca na celu ochronę własnego i cudzego życia. Kiedy jeden kierowca pilnuje drugiego, na ulicach może być bardziej bezpiecznie. W 2016 roku na drogach powiatu tarnowskiego życie straciło 31 osób, rok później – 12. Co trzeci dzień w Małopolsce ginie pieszy. Nie może być pobłażania ani usprawiedliwiania wyczynów piratów drogowych – argumentuje rzecznik policjantów.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze