Zarówno kampania wyborcza, jak i samo głosowanie przebiegały wyjątkowo spokojnie, nie licząc kilku incydentów. Wymiar sprawiedliwości też nie musiał zajmować się obrazoburczymi wystąpieniami czy atakami na kandydatów. Tydzień przed wyborami komentowano w Tarnowie apel proboszcza parafii św. Stanisława Kostki, który w ogłoszeniach parafialnych napominał wiernych: „Głosujmy zgodnie z sumieniem. Jednak popieranie wrogów ojczyzny i Kościoła jest poważnym nieporządkiem moralnym”. Ton innych przedwyborczych wypowiedzi nie był już taki… kategoryczny.
Policja potwierdza, że w Tarnowie i regionie niewiele zdarzeń zakłócało głosowanie, zanotowano jedynie dziewięć incydentów związanych z samorządowymi wyborami.
– Zajmowaliśmy się kilkoma sprawami związanymi z niszczeniem banerów wyborczych. Za wykroczenie odpowiadał też będzie mężczyzna zatrzymany w sobotę, który podczas ciszy wyborczej rozklejał plakaty na ul. Krakowskiej w Tarnowie. Trafił się też nietrzeźwy, którego wyproszono z lokalu wyborczego, a jeden z kandydatów dowoził wyborców na głosowanie, co także uznaje się za naruszenie reguł ciszy – informuje rzecznik tarnowskiej policji, Paweł Klimek.
W Tarnowie do głosowania uprawnionych było ponad 90 tysięcy osób, otwarto dla nich 66 komisji obwodowych oraz siedem zamkniętych: w szpitalach, więzieniach, domach pomocy społecznej. Po wejściu do lokali wyborczych rzucał się w oczy widok dużych przezroczystych urn z poliwęglanu, które zastąpiły wcześniejsze drewniane skrzynki na karty z nazwiskami kandydatów. Nowością były też nakładki na spis wyborców, rzekomo chroniące dane osób z list uprawnionych do oddania głosu.
Danuta Nosek, przewodnicząca Miejskiej Komisji Wyborczej w Tarnowie twierdzi, że głosowanie w mieście poszło sprawnie.
– Choć mogło być szybciej – zaznacza – gdyby nie obecny podział na komisje „dzienną” i „nocną” (tę do liczenia głosów), które straciły trochę czasu na przekazywaniu sobie kart do głosowania, dokumentów, protokołów. Co istotne, karty nieważne (zamazane, zawierające niedopuszczalne błędy) to były raczej pojedyncze przypadki.
***
Maria (emerytka): Nie miałam większych wątpliwości, głosowałam na dotychczasowego prezydenta Romana Ciepielę, a do Rady Miejskiej Tarnowa na Mirosława Biedronia. Do sejmiku natomiast na Annę Pieczarkę, która tak miło uśmiechała się z plakatów i sprawdziła się już w poprzedniej kadencji. Nie kierowałam się ich przynależnością partyjną, dla mnie ważniejszy jest człowiek, jego wrażliwość, przekonania i to, co robi dla dobra publicznego. Roman Ciepiela wiele dobrego już zrobił dla miasta i warto mu dalej zaufać, podoba mi się też postawa młodego człowieka jakim jest Mirosław Biedroń, który zauważa potrzeby starszych ludzi. Jak sam mówi – łączy pokolenia. Także dzięki jego zaangażowaniu w radzie osiedla odżył park Piaskówka i teraz przyjemnie tam pospacerować, odpocząć…
Karol (student): Nie chcę ciągle wysłuchiwać politycznych sporów starszego pokolenia, które mam także w swojej rodzinie. Drażnią mnie wieloletnie podziały na tych związanych z PiS‑em, Platformą, czy lewicą. Zwłaszcza na poziomie samorządów, gdzie trzeba dbać o lokalne interesy, jest to niedopuszczalne i szkodliwe. Czas, by młodzi, nowocześnie myślący i niezepsuci jeszcze polityką przejmowali pałeczkę władzy, także w samorządach. W głosowaniu na prezydenta skreśliłem Seweryna Partyńskiego z Kukiz`15 – to on i jemu podobni powinni teraz decydować o przyszłości naszego miasta.
Andrzej (były policjant): Na prezydenta miasta wskazałem Tomasza Olszówkę, który jest spoza partyjnych układów i odcina się od ideologii. W Tarnowie duszno jest od wzajemnych oskarżeń, gierek i sporów – pożal się Boże – lokalnych polityków. Uważam, że Olszówka i jego kandydaci na radnych dają gwarancję zmiany na lepsze. Mają konkretny program, budzą zaufanie; są wśród nich ludzie starsi z doświadczeniem, są też młodzi – pełni zapału i gotowi zmieniać świat. Jak to umiejętnie połączyć, sukces wydaje się pewny. Dlatego głosowałem na jednego z nich – Daniela Cholewiaka.
























