– Takie kontrakty to gwarancja dobrej przyszłości i stabilności Zakładów, a tym samym zatrudnienia pracowników – potwierdza Henryk Łabędź, prezes Zakładów Mechanicznych. – Zmodyfikowany, nowoczesny moździerz, dedykowany głównie WOT, to nasz własny, konstruktorski sukces. W żadnym razie nie musimy wstydzić się naszych produktów i sprowadzać zagranicznego uzbrojenia. Co więcej, moździerz LMP‑2017 to broń jedna z najlepszych nie tylko na rynku europejskim; zainteresowanie jej zakupem wyraziły już trzy kraje.
Pierwsza partia 150 sztuk moździerzy ma trafić na wyposażenie Wojska Polskiego w drugiej połowie 2019. Całość kontraktu powinna zostać zrealizowana do 2022 roku, a umowa obejmuje również szkolenie instruktorów, rusznikarzy, a także pakiety: e‑learningowy i logistyczny. Do pododdziałów WOT trafić ma ok. 500 LMP‑2017, pozostałe lekkie moździerze piechoty otrzymają Wojska Lądowe. Służą one do niszczenia siły żywej, lekkich umocnień polowych oraz środków ogniowych i techniki wojskowej tzw. ogniem półpośrednim w warunkach widzialności optycznej o każdej porze i w każdych warunkach atmosferycznych. Mogą być wykorzystywane nie tylko z amunicją bojową i szkolną, ale też oświetlającą – przy wsparciu np. akcji ratunkowych i poszukiwawczych.
Specjaliści zwracają uwagę, że LMP‑2017 to broń ergonomiczna, lekka (waży ok. 6,5 kilograma) bezpieczna, tania i… dobrze wizualnie wyglądająca. Nie mogło być inaczej, gdyż w projektowaniu kształtu i wyglądu tarnowskiego moździerza brała udział Akademia Sztuk Pięknych w Krakowie. Przede wszystkim jednak LMP ma być skuteczny na polu walki i – zdaniem Adama Henczela, głównego specjalisty ds. uzbrojenia artyleryjskiego w Zakładach Mechanicznych – spełnia te oczekiwania.
– To broń używana także przez wojska amerykańskie w sytuacjach, gdy nie można liczyć na wsparcie lotnicze. W każdym plutonie mają moździerz kaliber 60 mm strzelający dwukilowymi pociskami i on takie bezpośrednie wsparcie ma zapewnić. Nasz LMP może strzelać na odległość nawet do półtora kilometra i ma wielką siłę rażenia. Pracował nad nim cały zespół konstruktorów i korzystaliśmy też z cennych uwag zawodowych wojskowych – dodaje A. Henczel.
Moździerze dla „terytorialsów”
REKLAMA
REKLAMA























