„Bania” szuka drugiej młodości

0
„Bania” szuka drugiej młodości - Wieża ciśnień
Próba iluminacji tarnowskiej „Bani” | fot. arch. Tarnowskich Wodociągów
REKLAMA

Od niedawna wokół słynnej „Bani” w Tarnowie, czyli wielkiego naziemnego zbiornika wody, trwa duży ruch. Potężny obiekt poddawany jest kolejnemu etapowi remontu. Stalowa konstrukcja wieży zostanie fachowo zakonserwowana, tak, by bezpiecznie funkcjonowała w kolejnych latach. Prace zostaną ukończone prawdopodobnie na przełomie listopada i grudnia, w zależności od warunków pogodowych.

Być może w przyszłości najbardziej charakterystyczna współczesna budowla w Tarnowie wyróżni się jeszcze szczególną iluminacją, już pierwsza próba świateł się odbyła.
Roboty na wieży ciśnień, zlokalizowanej na „Falklandach”, prowadzi specjalna ekipa wyposażona między innymi w dźwig z platformą. „Bania” wznosi się na wysokość 37 metrów, dlatego prace wykonuje się z dużą ostrożnością. Za kilka tygodni zakonserwowana zostanie stalowa konstrukcja słupowa, na której wsparty jest – na 24 kolumnach – zbiornik wody w kształcie wielkiej opony.
– Korozja to wróg takich konstrukcji, więc trzeba systematycznie ponawiać konserwację – podkreśla Tadeusz Rzepecki, prezes „Tarnowskich Wodociągów”. – „Bania”, chociaż zawsze była bezpieczna, otrzyma też dodatkowe wzmocnienia, które zostaną zamontowane w szkielecie konstrukcji podtrzymującej zbiornik. Decydujemy się na to, gdyż takie były zalecenia inżyniera konstruktora z Politechniki Krakowskiej.

Ptaki atakują wieżę

Wkrótce metalowe elementy pokryje nowa farba, która zabezpieczy konstrukcję na następne lata. Dość poważnym zagrożeniem jest gromadzące się pod zbiornikiem ptactwo, ściślej rzecz ujmując – ptasie odchody. Mają one kwasowy odczyn, który agresywnie oddziałuje na powłoki metalu. Ptaki, głównie gołębie, osiedliły się na różnych poziomach wieży. Liczne miejsca usiane są ich gniazdami.
– Najpierw myśleliśmy, żeby na „Bani” zamontować specjalne siatki, ale zrezygnowaliśmy z tego pomysłu, gdyż praktyka wykazuje, że ptaki w te siatki często się zaplątują. Teraz myślimy o umieszczeniu kolców.
„Bania”, wybudowana 40 lat temu, przechodzi regularne przeglądy, konserwacje i remonty. To obiekt strategiczny, który gromadzi ponad 3 tys. metrów sześc. wody. Akurat tyle, aby trzy pobliskie osiedla mieszkaniowe mogły przetrwać 12-godzinną awarię miejskiej sieci wodociągowej.
– W ubiegłym roku dokonaliśmy remontu betonowej płyty dolnej, która dźwiga ogromny ciężar. Ma ona 2 metry grubości – dodaje prezes Rzepecki.

REKLAMA (2)

Strużka wody

Po katastrofie w Chorzowie w 2006 roku, gdy zawaliła się hala targowa grzebiąc 60 osób, „Tarnowskie Wodociągi” zleciły ekspertom zbadanie stabilności posadowionej na skarpie „Bani”.
– Było to potrzebne, bo gdy w latach siedemdziesiątych powstawał projekt obiektu, w obliczeniach posługiwano się kalkulatorem i suwakiem. Nie było odpowiednich programów komputerowych. Badania sprzed kilku lat wykazały, że nasza „Bania” stoi na pewnym gruncie, a zarejestrowane ruchy zbiornika można określić jako minimalne. Analizy były wykonywane w różnych warunkach, także w czasie obfitych opadów deszczu.
Bywa jednak, że w czasie eksploatacji „Bani” dochodzi do rozszczelnień zbiornika. Zbudowany jest on ze stali węglowej, znanej z dużej wytrzymałości, która w tym przypadku jest solidnie zakonserwowana. Wewnątrz zostały użyte farby, mające odpowiedni atest; muszą być przystosowane do bezpiecznego z punktu wymagań spożywczych kontaktu z wodą i nie wpływać na pogorszenie jej parametrów jakościowych.
– Kiedy wieża była budowana, w użyciu były metody spawalnicze, które nie zawsze zapewniały idealną jakość robót. Dlatego w 40-letniej historii zbiornika mieliśmy kilka drobnych wycieków, jakie trzeba było usunąć. To się zdarza bardzo rzadko, raz na kilkanaście lat. Ostatnią taką naprawę przeprowadzaliśmy w 2006 roku.

REKLAMA (3)

Rozświetlona „bania”

Tarnowska „Bania” to dzisiaj całkiem unikatowa budowla, w pewnym sensie nawet zabytek techniki. Podobny obiekt znajduje się w Ciechanowie, lecz od kilkunastu lat jest już nieczynny. Zdarza się, że zbiornik z „Falklandów” oglądają nawet zainteresowani techniką turyści, którzy przyjeżdżają do miasta i słyszeli o unikatowej wieży ciśnień.
Z pewnością potężna budowla byłaby jeszcze bardziej atrakcyjna, gdyby została odpowiednio podświetlona. Efekty na pewno zwracałyby uwagę. Obecnie funkcjonują tylko czerwone światła, umieszczone na górnym poziomie, ostrzegające znajdujące się w przestrzeni powietrznej obiekty przed wysoką przeszkodą.
– Pierwsza próba iluminacji już się odbyła, ale na razie musimy poczekać z tym zamiarem, gdyż jest on dla nas dość kosztowny – zaznacza szef „Tarnowskich Wodociągów”.Nie wiadomo, jak długo jeszcze naziemna wieża ciśnień, rzadko spotykana w całej Europie, będzie eksploatowana. Na razie nikt nie myśli o wyłączeniu jej z systemu zaopatrywania miasta w wodę. W najbardziej śmiałych wizjach „Bania”, kiedy będzie już nieczynna, ma stać się atrakcyjnym punktem widokowym wraz z tarasem i kawiarnią.

Przy współpracy z MMP Farby

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze