Jesienią ubiegłego roku spotkanie Termaliki z Olimpią rozgrywane w Grudziądzu zakończyło się remisem 1:1. W końcówce sezonu faworytem meczu był jednak klub z Niecieczy. Termalica w poprzedniej kolejce wykorzystała przegrane rywali i wywindowała się na czoło tabeli, uzyskując trzy punkty przewagi nad wiceliderem. Każde kolejne spotkanie może zdecydować o tym, czy drużyna Duszana Radolskiego awansuje do ekstraklasy.
Olimpia tylko „na papierze” wydawała się rywalem łatwym. Zespół z Grudziądza spisuje się w tym sezonie słabo, znajdując się na pograniczu strefy spadkowej, ale to właśnie sytuacja w lidze zmusza Olimpię do zdobywania punktów, gdzie się tylko da. Zespół Marcina Kaczmarka walczy o to, aby uniknąć spadku do II ligi, co było wystarczającą motywacją przed sobotnim meczem. – Do Niecieczy jedziemy wygrać, bo potrzebne są nam punkty także z meczów wyjazdowych. Nie możemy liczyć tylko na to, że będziemy zwyciężać wyłącznie na swoim obiekcie. Nastroje są bojowe! – zapowiadał przed spotkaniem Adam Cieśliński, piłkarz Olimpii.
Pierwsza połowa zaczęła się jednak od zimnego prysznica dla ambitnej ekipy z Grudziądza. Już w 2. minucie spotkania Dariusz Pawlusiński pięknym strzałem w okienko bramki otworzył wynik meczu. O kolejne gole było jednak trudno. Termalica przeważała na boisku, nie dając dojść do głosu gościom, których pojedyncze poczynania stopowała defensywa niecieczan i stojący w bramce Sebastian Nowak. Mimo przewagi na boisku Termalica nie była jednak w stanie zdobyć drugiej bramki. – Jeśli z tak doświadczonym zespołem traci się bramkę już na początku, to potem ciężko jest coś zdziałać w ataku pozycyjnym. Mieliśmy plan, aby jak najdłużej w tym meczu być w grze, jednak wcześniejsze założenia gry z kontrataku spaliły na panewce – narzekał po meczu trener Olimpii.
Druga część spotkania była jednak zdecydowanie lepsza w wykonaniu gości z Grudziądza, którzy byli szczególnie groźni po stałych fragmentach gry. Dobrze spisywał się w nich wprowadzony na boisko Paul Grischok, stwarzając sobie i partnerom z drużyny kilka przyzwoitych sytuacji bramkowych. Grudziądzanom brakowało jednak szczęścia, a w bramce Termaliki stał niezawodny Nowak. Sprawdziło się też powiedzenie, że niewykorzystane sytuacje się mszczą – w doliczonym czasie gry Emil Drozdowicz zdobył gola po szybkim kontrataku, ustalając wynik meczu na 2:0.
– Po przerwie stworzyliśmy wiele sytuacji ze stałych fragmentów gry, w których jesteśmy mocni. Nie udało się strzelić gola, więc jeszcze podkręciliśmy w końcówce i dlatego straciliśmy drugą bramkę – podsumował mecz Marcin Kaczmarek. W zupełnie odmiennym nastroju był trener Duszan Radolsky. – Pierwszą połowę zagraliśmy na bardzo wysokim poziomie, bo nie tylko strzeliliśmy bramkę, ale też graliśmy dobrze. W drugiej połowie było dużo stałych fragmentów gry i walka moich niskich zawodników przeciwko wysokim zawodnikom Olimpii. Myślę jednak, że dziś wygraliśmy zasłużenie – mówił Słowak na konferencji prasowej.
Po sobotniej wygranej Termalica ma trzy punkty przewagi nad wiceliderem z Gliwic, który także jest obecnie premiowany awansem do ekstraklasy. Przewaga nad trzecią ekipą wynosi za to już sześć punktów. Już dziś (tj. w środę 9 maja) Termalica rozegra wyjazdowe spotkanie z Ruchem Radzionków, zaś w niedzielę do Niecieczy przyjedzie Flota Świnoujście.
Termalica Bruk‑Bet Nieciecza – Olimpia Grudziądz: 2:0 (1:0)
Pawlusiński 2. min, Drozdowicz 90. min.
Termalica: Nowak – Skołorzyński, Czerwiński, Pleva, Jarecki (68’ Kubowicz), Biskup, Lipecki, Piątek (72’ Kowalski), Pawlusiński, Drozdowicz, Rybski (86’Trafarski).






















