Zakaz palenia węglem w Tarnowie?

2
dym smog P Topolski
Tarnowscy radni byli zgodni co do tego, że smog zagraża zdrowiu i życiu, że główną przyczyną zanieczyszczenia powietrza są spaliny pochodzące z kotłów i pieców | fot. Paweł Topolski
REKLAMA

Na ostatniej sesji tarnowscy radni byli zgodni co do tego, że smog zagraża naszemu zdrowiu i życiu, że główną przyczyną zanieczyszczenia powietrza są spaliny pochodzące z kotłów i pieców na paliwa stałe, że sytuację pogarsza stary system ogrzewania oparty głównie na węglu. Jednomyślność skończyła się w momencie głosowania nad projektem w sprawie wprowadzenia w Tarnowie ograniczeń na wzór Krakowa, gdzie od września nie można palić węglem.

Tarnowska uchwała przeszła 13 głosami za, 12 radnych było przeciwko. Obostrzenia miałyby obowiązywać od 1 września 2025 roku.
Co teraz? W przyjętym dokumencie radni zwrócili się do Zarządu Województwa Małopolskiego z wnioskiem o podjęcie inicjatywy uchwałodawczej w tej sprawie, ponieważ sami takich kompetencji nie posiadają. Przypomnijmy, uchwała wprowadzająca w Grodzie Kraka ograniczenia w zakresie eksploatacji instalacji, w których następuje spalanie paliw została przyjęta przez Sejmik Województwa Małopolskiego 15 stycznia 2016 r., a weszła w życie 1 września tego roku. Zakłada ona całkowity zakaz stosowania paliw stałych (m.in. węgla i drewna) w kotłach, piecach i kominkach. Dopuszcza wyłącznie stosowanie paliw gazowych i lekkiego oleju opałowego. W Tarnowie te zapisy są mniej restrykcyjne.
Autopoprawki zgłosił na sesji Tomasz Olszówka, przewodniczący Klubu Radnych Nasze Miasto Tarnów. Jak wyjaśnił: – Zmiany merytoryczne są efektem konsultacji klubowych i chęci wypracowania przez projektodawcę konsensusu wokół „uchwały antysmogowej”. Zapowiedziane zmiany to: wydłużenie okresu wejścia w życie ograniczeń do 1 września 2025 r. (pierwotnie miały to być trzy lata) oraz pozostawienie możliwości ogrzewania paliwami stałymi dla mieszkańców, którzy nie będą mieli technicznej możliwości podłączenia się do sieci gazowej lub do miejskiej sieci ciepłowniczej (co potwierdzić będzie musiał operator sieci).
Ograniczenia nie dotyczą kominków, pod warunkiem, że nie stanowią one podstawowego źródła ciepła w pomieszczeniu i spełniają najwyższe normy, jeśli chodzi o emisję zanieczyszczeń.
Równocześnie zapisy uchwały zobowiązują prezydenta miasta do intensyfikacji działań, tak by mieszkańcy korzystający dotąd z paliw stałych mogli sięgać po dotacje na: podłączenie do miejskiej sieci ciepłowniczej, instalację odnawialnych źródeł energii oraz montaż ogrzewania gazowego, elektrycznego lub olejowego. Prezydenta zobowiązano także do wprowadzenia działań osłonowych dla najuboższych mieszkańców, którzy po zmianie systemu ogrzewania będą ponosić wyższe koszty.
Na tym projektodawcy nie poprzestali, chcą by zarząd województwa rozważył możliwość objęcia analogiczną regulacją także sąsiadujące z Tarnowem gminy.
Argumenty autorów uchwały nie przekonały jednak wszystkich radnych. – Wszyscy zgadzamy się z tym, że musimy rozwiązać problem smogu, ale przecież od 2017 roku obowiązuje uchwała antysmogowa dla całej Małopolski, która wyraźnie wskazuje kierunki zmian – przypomniał radny Mirosław Biedroń. – Na przykład po 1 lipca 2017 roku musimy kupować nowoczesne urządzenia spełniające wymogi ekoprojektu. Do końca 2026 roku muszą być wymienione kotły na węgiel lub drewno klasy III i IV. Bo, o co chodzi w uchwałach antysmogowych? Moim zdaniem i zdaniem wielu naukowców, między innymi dr Marka Chyca z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie, ważne jest, by wymieniać piece i kotły, które nie spełniają norm. I wspomniana uchwała województwa małopolskiego właśnie to reguluje. Nie wprowadza całkowitego zakazu palenia drewnem i węglem. Dlaczego więc my, jeśli ktoś zainwestował w nowy piec, mamy mu powiedzieć: hola, hola, szkoda, że kupiłeś nowoczesny, spełniający wszystkie normy piec, nam się już drewno nie podoba i musisz przejść na ogrzewanie gazowe? Co ciekawe, dr Chyc mówi, że przejście na gaz nie jest najlepszym rozwiązaniem, bo zwiększa emisję tlenku azotu.
Radny Sebastian Stepek zarzucił autorom między innymi to, że nie umieścili w dokumencie żadnych wyliczeń. – W Krakowie do tej pory sama wymiana pieców kosztowała ponad 340 milionów złotych. Powinniśmy dać sobie kilka miesięcy na wypracowanie wspólnego, kompromisowego rozwiązania, po analizie wyników krakowskich. Mielibyśmy może wtedy argument, jeśli tam się udało, róbmy to u nas.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
2 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze