Powrót z „pustymi kieszeniami”

0
reczna
REKLAMA

Szczypiornistom Grupy Azoty po raz kolejny nie udało się przywieźć żadnego punktu z wyjazdowego spotkania, chociaż mecz w Kwidzynie, z będącym w dużym kryzysie MMTS‑em dawał na to sporą szansę. Rywal wyprzedzał tarnowian zaledwie różnicą jednego punktu i pokonanie go oznaczało marsz w górę tabeli. Niestety, po raz kolejny skończyło się na nadziejach, chociaż do szczęścia zabrakło niewiele. Na domiar złego Stal Mielec sensacyjnie ograła Gwardię Opole i traci do Grupy Azoty już tylko 2 punkty.

Dobra seria dała prowadzenie

Pierwsze fragmenty meczu przebiegały pod dyktando gości, którzy byli znacznie bardziej skuteczni od rywali. Pierwszą bramkę meczu zdobył w 1. minucie Jakub Kowalik. Minęło 5 minut spotkania, kiedy tarnowianie prowadzili 3:1, bo swoje trafienia dołożyli Albert Sanek oraz kołowy Kamil Pedryc. Za kilka chwil wynik brzmiał 5:2 dla Grupy Azoty po golach Renno Tokudy i Mandaugasa Tarcijonasa. Kwidzynianie poukładali jednak swoją grę i w 12. minucie doprowadzili do remisu 6:6. Od tego momentu gra się wyrównała, a w 17. minucie po celnym trafieniu Roberta Orzechowskiego objęli nawet pierwsze w tym meczu prowadzenie 10:9.
Wynik jednak już do końca pierwszej odsłony oscylował wokół remisu. W 20. minucie było 11:11. Wtedy nastąpił słabszy okres gry w wykonaniu gości. Na cztery trafienia rywali, odpowiedzieli jedynie golem Łukasza Kużdeby, który po kontuzji na dobre wrócił już do składu, co przy urazie Kacpra Lazarowicza jest wręcz zbawieniem trenera Marcina Markuszewskiego. Na 4 minuty przed końcem pierwszej połowy miejscowi prowadzili 15:12. Ale teraz nastąpił prawdziwy koncert gry tarnowian. Nie załamali się niekorzystanym dla nich przebiegiem meczu. W końcówce tej odsłony zaaplikowali gospodarzom aż cztery kolejne gole, nie tracąc przy tym ani jednego. Świetną skutecznością popisał się wspomniany Kużdeba. Tarnowski lewoskrzydłowy w ciągu 2 minut gry zaliczył aż trzy trafienia, a jedno dorzucił jeszcze Jakub Kowalik. W efekcie, kiedy zabrzmiała syrena kończąca pierwsze trzydzieści minut gry, Grupa Azoty mogła mieć powody do zadowolenia, prowadziła bowiem, wprawdzie minimalnie, ale jednak 16:15. Wiadomo było, że losy spotkania rozstrzygną się dopiero w jego drugiej odsłonie.

REKLAMA (2)

Przekleństwo rzutów karnych

REKLAMA (3)

W pierwszych minutach drugiej połowy meczu utrzymywała się minimalna przewaga wypracowana przez podopiecznych trenera Marcina Markuszewskiego. W 37. minucie kwidzynianie przechylili jednak prowadzenie na swoją stronę po trafieniach Damiana Przytuły i Kamila Kriegera – 21:20. Tarnowianom mecz zaczął się wymykać z rąk pomiędzy 43. a 48. minutą. Wówczas spotkała ich cała plaga nieszczęść. Stracili dwa gole, nie wykorzystali rzutu karnego, a sędzia dwukrotnie wymierzył im kary dwuminutowe. Nie udawało się również zaskoczyć kwidzynian serią skutecznych akcji, tak jak pod koniec pierwszej odsłony zawodów. Przeciwnicy korzystali na coraz częstszych wykluczeniach szczypiornistów beniaminka. W 46. minucie, po golu Ryszarda Landzwojczaka, gospodarze prowadzili już 26:22. Tarnowianie starali się zmniejszyć istniejącą przewagę i na 5 minut przed końcem meczu tracili do MMTS tylko 2 bramki – 28:26.
Końcówkę lepiej rozegrali jednak podopieczni trenera Dmytro Zinchuka. Po golach Michała Potocznego, Alana Guziewicza i Roberta Orzechowskiego gospodarze odskoczyli rywalom na 4 trafienia – 31:27. Jak się okazało różnica ta utrzymała się do końca spotkania i kwidzynianie mogli w końcu cieszyć się ze zdobycia kompletu punktów. Kto wie, jakie byłyby jednak losy tego meczu, gdyby nie fatalnie egzekwowane przez gości rzuty karne. W całym meczu wykonywali 5 prób i nie trafili do bramki ani razu! To doprawdy niemal niespotykana na tym poziomie sytuacja. Dwa rzuty z linii 7 metrów zmarnował Renno Tokuda, chociaż i tak okazał się najskuteczniejszym zawodnikiem gości, po jednym natomiast Wojciech Dadej, Michał Grabowski i Jakub Kowalik.

MMTS Kwidzyn – Grupa Azoty Tarnów 33:29 (15:16)

Grupa Azoty: Małecki, Ciochoń – Tokuda 8, Kużdeba 5, Kowalik 4, Tarcijonas 3, Grozdek 3, Pedryc 2, Sanek 2, Wojdan 1, Dadej 1, Grabowski, Nowak.Grupa Azoty – NMC Górnik Zabrze, Arena Jaskółka, 4 grudnia godz.18.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze