Bez pieniędzy
Mimo problemów finansowych do rundy wiosennej chce przystąpić zespół Unii Tarnów. Sytuacja klubu nie ulega zmianie, pieniędzy nadal brakuje, piłkarze nie otrzymali zaległych stypendiów, ale w minionym tygodniu rozpoczęli treningi. O tym, czy drużynie uda się wystartować w rozgrywkach, zadecyduje w dużej mierze wynik konkursu ogłoszonego w grudniu przez miasto, w którym do rozdysponowania są pieniądze na tarnowski sport w 2013 roku.
Choć sytuacja klubu jest niepewna, to na pierwszym treningu „Jaskółek” pojawiło się dwudziestu zawodników. Zabrakło Łukasza Popieli i Jakuba Wróbla, którzy w zimie wybrali kolejno Puszczę Niepołomice i Termalikę Buk‑Bet Nieciecza. Nie było także Piotra Drozdowicza, który w ostatnich dniach podpisał kontrakt z czwartoligowym Rzemieślnikiem Pilzno. Może się jednak okazać, że to nie koniec osłabień Unii.
Nie wiadomo, czy w tarnowskim klubie pozostaną Dominik Bednarczyk i Fabian Fałowski (pierwszy jest testowany przez Bytovię Bytów, drugi trenuje przed sezonem z Sandecją Nowy Sącz). Chęć gry w Tarnowie wyraził za to Sergiusz Kostecki, ale pod warunkiem że znajdzie tu pracę.
– Bylibyśmy wdzięczni, gdyby ktoś był w stanie zatrudnić piłkarza, który reprezentowałby Unię – apeluje trener Tomasz Kijowski.
Wobec problemów kadrowych do klubu powrócili piłkarze, którzy dotychczas przebywali na wypożyczeniach, a na kolejnych zajęciach mają się pojawiać także juniorzy „Jaskółek”. Trener będzie sprawdzał ich przydatność w kontekście gry w pierwszej drużynie. Pierwszym sprawdzianem po kilku treningach Unii był Halowy Turniej Piłki Nożnej, który w sobotę odbył się w Pleśnej. Podopieczni Tomasza Kijowskiego zajęli w nim piąte miejsce w ośmioosobowej stawce zespołów, a Paweł Węgrzyn okupił zawody złamanym nosem.
Piłkarze Unii w najbliższych tygodniach będą trenować na własnych boiskach, zaplanowano także obóz dochodzeniowy i serię sparingów. 26 stycznia w pierwszym meczu kontrolnym rywalem „Jaskółek” będzie Przebój Wolbrom. W marcu rozpoczną się rozgrywki ligowe, a w pierwszym meczu rundy wiosennej Unia ma zagrać z Wisłą Płock.
Cele tarnowskiej drużyny są obecnie bardzo klarowne: zdobyć pieniądze na start w rozgrywkach, a jeśli to się uda, to wobec wielu braków kadrowych postarać się wywalczyć utrzymanie w II lidze.
Czas na wzmocnienia
W minionym tygodniu odbył się także pierwszy w 2013 roku trening Okocimskiego Brzesko, w którym uczestniczyło szesnastu piłkarzy. Zabrakło m.in. Łukasza Zaniewskiego i Roberta Trznadla, którym skończył się okres wypożyczenia. Z kolei z Michałem Oświęcimką brzeski klub postanowił rozwiązać kontrakt.
Ostatecznie liczba piłkarzy, którzy rozstali się z drużyną „Piwoszy”, wzrosła do pięciu. Choć na pierwszych zajęciach po przerwie świątecznej pojawił się Mateusz Pawłowicz, to niedługo później obie strony doszły do porozumienia i zawodnik rozwiązał kontrakt z klubem, w którym spędził ponad dwa lata.
– Cieszę się, że mogłem być kapitanem Okocimskiego przez półtora roku. Zostawiam tutaj bardzo dobrych kolegów, z którymi kontakt na pewno się nie urwie, a będzie podtrzymany. Życzę im powodzenia i utrzymania w I lidze – komentował Pawłowicz, który jako czwarty zawodnik opuścił „Piwoszy”. Ostatnim ubytkiem jest 30‑letni Marcin Szałęga, który postanowił zakończyć piłkarską karierę i… wyjechał do Holandii pracować jako spawacz.
Po osłabieniach ma przyjść też czas na wzmocnienia. Prezes Okocimskiego Czesław Kwaśniak zapowiada, że do drużyny dołączy dwóch piłkarzy z ekstraklasowym doświadczeniem, którzy mają pomóc w utrzymaniu się „Piwoszy” w I lidze.
– Przed nami okres wytężonej pracy i wzmacniania tego zespołu – mówi trener Krzysztof Łętocha.
Pierwszym rywalem Okocimskiego na inaugurację rundy wiosennej będzie Cracovia. Wcześniej klub czeka jednak kilka tygodni przygotowań. 23 stycznia „Piwosze” zagrają mecz kontrolny z Kolejarzem Stróże, a potem pojadą na obóz do Myślenic, grając cały czas kolejne spotkania, w tym sparingi z Wisłą Kraków i Sandecją Nowy Sącz.
– Mam nadzieję, że mecze z mocnymi rywalami zaprocentują. Uważam, że przed rozpoczęciem wiosennych rozgrywek nie stoimy na straconej pozycji – zapewnia szkoleniowiec przedostatniej drużyny w tabeli zaplecza ekstraklasy.
Spokojnie i indywidualnie
Przygotowania do wiosennych zmagań najpóźniej rozpoczną piłkarze Termaliki Bruk‑Bet Nieciecza. W przeciwieństwie do sytuacji klubów z Tarnowa i Brzeska w Niecieczy myśli się nie o utrzymaniu, ale o miejscu w ligowej czołówce. Po rundzie jesiennej klub jest wiceliderem tabeli i ponownie ma realne szanse na awans do ekstraklasy.
Na razie piłkarze Termaliki trenują indywidualnie, ale są w stałym kontakcie z trenerem Kazimierzem Moskalem. 21 stycznia mają się odbyć pierwsze wspólne zajęcia drużyny, w której w zimie nie zaszło wiele zmian. Niecieczan wzmocnił jedynie 20‑letni napastnik Jakub Wróbel, a niedawno klub opuścił Jan Pawłowski, który na wiosnę zagra w Olimpii Grudziądz.
Termalica ma zaplanowane treningi m.in. na boiskach ze sztuczną trawą w Dębicy i Woli Rzędzińskiej oraz wyjazd na zgrupowania do Muszyny i Gutowa Małego. W międzyczasie drużyna rozegra sześć sparingów, a pierwszym rywalem klubu ma być Sandecja Nowy Sącz, z którą „Słoniki” zmierzą się 1 lutego. Niecieczanie zagrają także z Garbarnią Kraków, Puszczą Niepołomice, Zagłębiem Sosnowiec, ŁKS‑em Łódź i Stalą Mielec.
9 marca rozpocznie się w I lidze runda wiosenna. Pierwszym rywalem wicelidera tabeli będzie Polonia Bytom, z którą Termalica zagra w Niecieczy.
– Trzeba próbować walczyć o awans do ekstraklasy, no bo dlaczego nie? Zdaję sobie sprawę, że runda wiosenna będzie znacznie trudniejsza, ale postaramy się zrobić wszystko, żeby zająć jak najwyższe miejsce – zapewnia trener Kazimierz Moskal.





















