„Wędrujący” plac targowy

0
plac targowy chyszow
plac-targowy-chyszow
REKLAMA

Zwraca na to uwagę Henryk Słomka‑Narożański, zastępca prezydenta Tarnowa.
– Minione dwa lata zweryfikowały wątpliwości, jakie mieli niektórzy w związku z przeniesieniem handlu do Chyszowa. Nowe miejsce okazuje się bardzo dobre, w dni targowe przewijają się tu tysiące ludzi…
Na chyszowskim targu handlują kupcy z Tarnowa i najbliższych okolic, a także dalszych regionów Polski i z zagranicy. Największy ruch panuje tam w piątki i niedziele, poza tymi dniami plac wykorzystywany jest do nauki jazdy samochodem. Można tu kupić praktycznie wszystko: meble, odzież, buty, sprzęt AGD, płody rolne itd. Handel odbywa się także w jedenastu pawilonach, gdzie przedmiotem sprzedaży są głównie: buty, akumulatory, stolarka okienna.
Targowisko w Chyszowie imponująco wygląda także w liczbach: 600 miejsc handlowych, 250 stałych kupców, 600 metrów kwadratowych powierzchni placu targowego i 14.000 m2 utwardzonego parkingu.
Tarnów w przeszłości miał kilka placów targowych, dziś funkcjonują jedynie dwa: słynny Burek z tradycją sięgającą międzywojnia i Chyszów.
Pierwszy plac targowy, nazywany Targowicą, stanowił kawał gruntu od ulicy Lwowskiej, na wysokości dzisiejszej ulicy Goslara, aż po szpital. Po odkupieniu większej części owego gruntu pod budowę szkoły im. Juliusza Słowackiego (obecnie II LO im. Hetmana Jana Tarnowskiego) plac przestał pełnić funkcję targu bydlęcego, nazywanego też targiem świńskim. Pod koniec XIX wieku został przeniesiony na teren między ulicami Nowodąbrowską, a Dwernickiego, gdzie przetrwał do 2011 roku. Zupełnie inną historię ma tarnowska „Kapłanówka”. Swą nazwę wzięła od Pawła Kapłona, który sprzedał miastu sporą działkę nad Wątokiem. Po II wojnie „Kapłanówka” zdominowała Targowicę, odbierając jej nawet nazwę.
– Przysłowiowym mydłem i powidłem handlowano od końca XIX wieku na tzw. „Kapłonówce”, choć tarnowianie woleli mówić „Kapłanówka”. Był to teren handlowy nad Wątokiem, między młynem Szancera a zajezdnią tramwajową i szkołą im. Czackiego. Miejsce na targowisko idealne. Zarośla Wątoku pozwalały opić dobry interes i załatwić także sprawy natury troszkę intymnej, a mianowicie płatnej miłości. Na „Kapłonówce”, obok handlu, stałym elementem byli gracze w trzy karty, w „para nie para”, w guziki. Przez ponad pół wieku we wtorki i w piątki tarnowianie gościli na „Kapłonówce”, tam można było się zabawić, pokochać, sprzedać lub kupić dobrze, a nawet wypić – opowiada tarnowski historyk Antoni Sypek. – „Kapłonówka” przetrwała do lat 50. ubiegłego wieku, zanim nie zaczęto tam stawiać bloków mieszkalnych przy ulicy Kołłątaja. Handlujący przenieśli się wówczas na targowicę bydlęcą przy Nowodąbrowskiej. Tak skutecznie zdominowali targowicę, na której coraz rzadziej widziano świnki, cielęta czy konie, że wkrótce dla mojego pokolenia „Kapłonówka” oznaczała targowicę przy Nowodąbrowskiej…
Przez niemal 64 lata kwitł w tym miejscu handel, także w niedziele, co potępiali księża pobliskiego kościoła św. Józefa. Przed dwoma laty tarnowską „Kapłanówkę” przeniesiono do Chyszowa, stwarzając niezłe warunki do handlowania. Ale jak uczy historia, nie można mieć pewności, że to kres jej „wędrówki” po mieście.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze