Zdają na „prawko” po kilkadziesiąt razy

1
zdawał na prawo jazdy w Tarnowie podchodził do egzaminu razy
W ostatnich kilkunastu latach rekordzista, który zdawał na prawo jazdy w Tarnowie podchodził do egzaminu 30 razy
REKLAMA

W ciągu ostatnich kilkunastu lat rekordzista, który zdawał egzamin na prawo jazdy w Małopolskim Ośrodku Ruchu Drogowego w Tarnowie, podchodził do egzaminu 30 razy. W porównaniu z niektórymi wynikami w kraju ten wcale nie jest wyjątkowy. Czy osoby, które mają problem ze zdawaniem takich egzaminów, mogą być w przyszłości sprawnymi kierowcami?
– Zauważam pewne zjawisko – mówi Paweł Gurgul, dyrektor Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Tarnowie. – Część kandydatów na kierowców już w nieco starszym wieku oblewa egzaminy teoretyczne również dlatego, że, jak potem tłumaczą, trzeba je zdawać za pomocą komputera. Twierdzą, że gdyby test można było zaliczać po dawnemu, na papierze, łatwiej by sobie radzili. Nie można wykluczyć, że w niektórych przypadkach mogą wystąpić problemy z obsługą komputera, a nie z niedostatkiem wiedzy. Komputerowy egzamin, który obowiązuje od 2013 roku, ma swoją specyfikę; tu trzeba czytać polecenia ze zrozumieniem, być bardziej spostrzegawczym i skoncentrowanym. Nie wystarczy tylko wykuć teorii na pamięć. Dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym system ten ma duże znaczenie.
W przypadku egzaminu teoretycznego przeprowadzanego za pośrednictwem komputerów poprawność odpowiedzi ocenia system. Na udzielenie każdej odpowiedzi zdający ma 25 sekund. W ocenie specjalistów niektóre z pytań mogą okazać się podchwytliwe i wymagają nie tylko znajomości znaków czy zasad ruchu drogowego, ale też szybkiej, logicznej analizy. W teście można uzyskać maksymalnie 74 punkty, aby zdać, trzeba mieć co najmniej 68 punktów.

Nie pomogą łzy

W ubiegłym roku w MORD w Tarnowie za pierwszym razem egzamin teoretyczny na prawo jazdy kat. B zdało 70 proc. adeptów nauki jazdy, praktyczny już tylko 43 proc. To ten drugi jest główną przeszkodą do zdobycia prawa jazdy.
– Czasem wiele zależy nie tylko od umiejętności zdającego, ale i od zwykłego szczęścia, jak to w życiu bywa – twierdzi dyrektor Gurgul. – W czasie egzaminu praktycznego nigdy nie jest tak, by na drodze zdarzały się identyczne sytuacje. Te trudniejsze, jeśli zdający nie bardzo wie, jak z nich wybrnąć, mogą zaważyć na losach egzaminu. Najważniejsze jednak pozostają umiejętności, to oczywiste.
Jan Zaworski, doświadczony instruktor jazdy i współwłaściciel jednego z ośrodków szkolenia kierowców w Tarnowie uważa, że jeśli ktoś ma regularne trudności z zaliczeniem egzaminu teoretycznego, to wynika to albo z nieuctwa, albo z braku zdolności. Z egzaminem praktycznym jest już trochę inaczej.
– Żyjemy w ciężkich czasach. Niż demograficzny i pandemia powodują coraz większą konkurencję między ośrodkami szkolenia kierowców. Zdarza się, że w części z nich, dla utrzymania popularności i klientów, podczas wewnętrznych egzaminów praktycznych patrzy się na dokonania kursantów przez palce. Trudno się potem dziwić, że nie zdają oni egzaminu państwowego. Przychodzą na niego wyraźnie niedoszkoleni. Zawsze mówię moim instruktorom, by się nie litowali, nie wzruszali łzami kursantów, którzy nie są w stanie podołać zadaniu. Jeżeli zostaną lepiej przygotowani kosztem większych trudów, i tak potem sami to docenią. Niech nikt nie myśli, że jeśli czegoś się nie nauczy w trakcie szkolenia, to podczas egzaminu mu się uda. Jest też tak, że dla niektórych 30 godzin jazdy to za mało, powinni wykupić sobie dodatkowe godziny i wcale nie chodzi o to, by mogły zarabiać na tym takie ośrodki, jak mój. Nie w tym rzecz.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
1 Komentarz
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze