I co dalej panie Duda?

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

Wbrew tym, którzy twierdzą, że poziom uzwiązkowienia w Polsce jest bardzo niski i dlatego nasze demonstracje są takie małe, powiem, że poziom uczestniczenia w związkach zawodowych jest w naszym kraju całkiem niezły. W tych przedsiębiorstwach, w których można założyć związek, aż 40 procent pracowników do związków należy. Nasza wyjątkowość polega na tym, że 70% firm w Polsce to firmy zatrudniające poniżej 10 osób, a w takich firmach nie można zakładać związków. Ale też pracownicy małych prywatnych przedsiębiorstw nie rwą się do zakładania związków zakładowych. Mam kolegę ze studiów, który zatrudnia w swojej firmie 45 osób. Teoretycznie jego pracownicy mogliby założyć związek, ale nikomu to nawet nie przychodzi do głowy. Pięć lat temu, kiedy mojego kolegę jeden bank wpuścił w maliny, namawiając go na tak zwane opcje, pracownicy zgodzili się nie brać wynagrodzenia przez trzy miesiące i dzięki temu ocalili firmę od bankructwa, a siebie przed utratą pracy. Rok temu byłem na bankiecie z okazji 20 – lecia firmy i zobaczyłem kilkadziesiąt zadowolonych i zaprzyjaźnionych ze sobą osób, które wiąże wspólna praca. Oni nie potrzebują żadnych formalnych związków zawodowych, oni mają związek osobisty i nieformalny.
Różnica między naszym krajem a tymi demokracjami zachodnimi, w których manifestacje potrafią być naprawdę ogromne, polega na tym, że tam na ulicę wychodzą nie tylko związkowcy, ale także ludzie, którzy chociaż nigdzie nie są zapisani, to zwyczajnie są niezadowoleni. U nas demonstrują tylko związkowcy. Czy to oznacza, że niezwiązkowcy są zadowoleni? Po części tak. Nie wyobrażam sobie nikogo z firmy mojego kolegi w demonstracji organizowanej przez panów Guza i Dudę, nie widzę też na ulicy nikogo z mojej firmy, w której, nawiasem mówiąc, nie ma związków zawodowych.
Ale z drugiej strony nie da się ukryć, że rządzący zawodzą. Są słabi merytorycznie, aroganccy, oderwani od realiów. Podobnie zawodzi opozycja. Tylko to nie jest żadnym bodźcem do wyjścia na ulicę. Pan Duda, wzywając do obalenia rządu, nie daje żadnej innej nadziei, nie przedstawia rozwiązania alternatywnego. Protestując przeciwko wydłużaniu wieku, w którym przechodzi się na emeryturę, mydli nam oczy. Przecież nie bez powodu cała Europa robi to samo. Pan Duda powinien wymuszać na rządzie przygotowywanie nas wszystkich do tego, byśmy zdali sobie sprawę z tego, że w trakcie naszej zawodowej kariery będziemy musieli kilka razy się przekwalifikować. Gdy słyszę, jak młoda, sympatyczna przedszkolanka mówi, że nie wyobraża sobie siebie uganiającej się za maluchami w 67. roku życia, to widzę, że tej pani nikt nie uświadomił, że za kilka lat powinna przejść kurs dla – na przykład – księgowych, a za następnych kilka zdobyć kolejne kwalifikacje. Pani, która mówi, że nie ma zamiaru siedzieć przy kasie w supermarkecie, nie rozumie, że nie będzie przy niej siedziała już za pięć lat, bo zastąpi ją automat. I tym powinni się zająć związkowcy.
Czterodniowa manifestacja w Warszawie niczego nie załatwiła. Nie został spełniony żaden ze – zbyt licznych zresztą – postulatów związkowców. Co więcej, przywódcy związków mówią, że nie mają zamiaru prowadzić żadnych dalszych rozmów. To co? Przeprowadzą strajk generalny? Raczej w to wątpię. Po pierwsze, nie wytłumaczyli nam jasno, w jakiej sprawie mielibyśmy strajkować. Po drugie, nie pokazali żadnego innego wyjścia.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze