Sztuka gry
Kinga Rocławska i Kamil Wójcik postawili także na… grę. Stworzyli Centrum Gier Planszowych i Karcianych „6 oczek” – nie tylko sprzedają i wypożyczają gry, ale także uczą w nie grać oraz organizują imprezy z grami dla dzieci i dorosłych – od urodzin i kinderbali po „weselne planszówki” i „firmowe integracje z grami”. Poza tym – oczywiście – grywają sami.
– Przeczytałam kiedyś cytat, podobno z Konfucjusza: „Wybierz pracę, którą kochasz, a nie będziesz musiał pracować nawet przez jeden dzień w swoim życiu.” Kiedy ktoś mnie dziś pyta, co robię zawodowo, odpowiadam, że gram w gry. A co robisz w wolnym czasie? – też gram w gry! – mówi Kinga. – Jest, oczywiście, i dużo innej, mniej przyjemnej pracy, ale stawianie czoła wyzwaniom daje dużą satysfakcję i pozwala się rozwijać. Tego brakowało mi w pracy na etacie.
Zakładając firmę, skorzystali z dofinansowania w ramach projektu „My się zmiany nie boimy!” w Fundacji Hetmana Jana Tarnowskiego, Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki 2007‑2013 i Europejskiego Funduszu Społecznego. Kinga Rocławska dodaje, że pomysły na firmę były różne – od organizowania wesel, o których myślała jeszcze jako nastolatka, po stoisko z tanimi soczewkami.
– Z nowoczesnymi grami planszowymi pierwszy raz zetknęłam się na Tarnowskim Konwencie Fantastyki i bardzo spodobało mi się to, że odciągają od komputera i pozwalają ciekawie spędzać czas z ludźmi. W trakcie studiów w Krakowie poznałam kolejne pasjonujące gry i zobaczyłam, jaką charakteryzują się różnorodnością. Gatunków gier planszowych jest tak wiele, jak książek czy filmów. Poza oczywistymi walorami rozrywkowymi „planszówki” mają także potencjał edukacyjny. Można dzięki nim nauczyć się czegoś z zakresu przyrody, historii, ekonomii, a nawet rozwinąć inteligncję finansową.
Debiut na rynku
Firma „Gnoseo” to ośrodek logopedyczny.
– O takim profilu zdecydowało moje wykształcenie i oczywiście zainteresowania, z którymi wiązał się profil kształcenia – mówi Dorota Konieczna. – O założeniu firmy myślałam zawsze, bo lubię sama decydować o tym, w jaki sposób pracuję, chciałam uzyskać pewną niezależność i swobodę działania. W zasadzie trochę „polowałam” na taki projekt, nawet wstrzymałam się nieco z rozpoczęciem działalności gospodarczej w nadziei na skorzystanie z dotacji, bo wcześniej wiedziałam o takiej możliwości. To moja pierwsza firma – projekt, z którego skorzystałam, był skierowany właśnie do „debiutantów”. Projekt nazywał się „Mój biznes, mój sukces 2”, powadzony był za pośrednictwem Fundacji Hetmana Jana Tarnowskiego i naprawdę była to dla mnie bardzo istotna pomoc.
Dorota Konieczna prowadzi zajęcia logopedyczne przede wszystkim z dziećmi. Współpracuje m.in. z Polskim Stowarzyszeniem na Rzecz Osób z Upośledzeniem umysłowym, jednak większość jej klientów to osoby prywatne, Z perspektywy ponad rocznej już działalności ocenia, że odniosła sukces.
– Udało mi się znaleźć niszę, bo wprawdzie logopedów w Tarnowie jest wielu, ale z moim sposobem pracy znajduję tu duże zainteresowanie.
Także Katarzyna Wojtar podkreśla, że bez dotacji ze środków europejskich trudno byłoby jej założyć firmę.
– Jako startujący przedsiębiorca potrzebowałam znacznych nakładów finansowych, rozwiązaniem tego problemu była możliwość ubiegania się o bezzwrotną dotację ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego. Uruchomiła swoją firmę „Diamond Gloss” w marcu br. dzięki środkom z programu „My się zmiany nie boimy”. Firma zajmuje się sprzątaniem, czyszczeniem, porządkowaniem i utrzymywaniem porządku – od czyszczenia po remontach, sprzątania domów i biur, mycia elewacji i nawierzchni, przez porządkowanie posesji i ogrodów czy opiekę nad grobami, po pranie dywanów i tapicerki. W ofercie ma także np. pranie i prasowanie koszul męskich i damskich bluzek koszulowych.
– Założeniem było, by oferować usługi w wersji jak najbardziej kompleksowej, przy ich dużym zróżnicowaniu. O wyborze takiej, a nie innej działalności zadecydowało moje osobiste zamiłowanie do porządku – deklaruje śmiało pani Katarzyna. – Choć na rynku tarnowskim jest już konkurencja w dziedzinie usług porządkowych, wierzę, że wygram swoją szansę. Stawiamy na nowoczesne technologie, dbałość o środowisko i wysoką jakość usług.
Z własnych doświadczeń
Sławomir Słowik z firmy FPC Systems przez osiem lat pracował w Poldimie. Zakładając własną firmę, skorzystał z programu dla osób, które straciły pracę z winy pracodawcy. A pomysłu na specjalizację dostarczyły wymogi prawa UE.
– Zawsze zajmowałem się systemami kontroli jakości i w tym też kierunku postanowiłem iść, uruchamiając własną firmę. Firma zajmuje się pomocą we wdrażaniu systemu „Zakładowa Kontrola Produkcji”, umożliwiającego uzyskanie oznakowania CE, które według prawa unijnego muszą mieć wszyscy sprzedający legalnie swoje produkty na rynku europejskim. Specjalizujemy się w obsłudze wszystkich producentów wyrobów budowlanych. Z jednej strony pomagamy firmom w przygotowaniu dokumentacji kontroli produkcji, z drugiej – przeprowadzamy kontrole, po przejściu których firmy uzyskać mogą wymagane certyfikaty. Działamy od marca 2013, jak dotąd – sukces.
Maciej Rodak z firmy Compertus skorzystał z dofinansowania w ramach programu „My się zmiany nie boimy”. Jego specjalność to controlling, czyli budżetowanie, zapewnienie informacji i wspieranie świadomego rozwoju przedsiębiorstw.
– Pracowałem przez kilka lat w tej branży, postanowiłem wykorzystać nabyte doświadczenie. Choć w regionie tarnowskim controlling nie jest jeszcze tak znany i popularny, jak w dużych ośrodkach miejskich, jestem przekonany, że zainteresowanie będzie rosło. Im większa firma, im bardziej nastawiona na rozwój, tym więcej procesów, które trzeba koordynować i optymalizować, a zatem tym większe zapotrzebowanie na controlling i większe z niego korzyści. Trzeba dodać, że nasza firma łączy różne kompetencje – ja zajmuję się controllingiem, ale mamy też takie obszary działalności, jak np. obsługa księgowa, zarządzanie projektami, rozwiązania IT, systemy ISO czy obsługa prawna.
Sam sobie sterem…
Niektórzy szefowie młodych firm uważają, że już znaleźli swoją specjalność i miejsce na rynku, inni liczą się z możliwością zmian, zależnie od potrzeb potencjalnych klientów. Wszyscy zgodnie oceniają, że praca na etacie nie jest najlepszą rzeczą, jaka może spotkać człowieka na zawodowej drodze.
– Pracując samodzielnie, czasu ma się zdecydowanie mniej, ale samopoczucie jest znacznie lepsze. Pieniądze również – mówi Dorota Konieczna.
Sławomir Słowik ocenia, że zyskał także na czasie.
– Lepiej być własnym szefem –lepiej rządzi się własnym czasem i pieniędzmi. Wydaje mi się nawet, że mam teraz więcej wolnego czasu niż dawniej – może dlatego, że sam planuję swoją pracę.
– Bycie własnym szefem przynosi wiele korzyści – takich jak samodzielny wybór profilu działalności, elastyczny czas pracy, możliwość doboru współpracowników – wymienia Katarzyna Wojtar. – Plusem samozatrudnienia jest możliwość samodzielnej organizacji pracy, wyboru miejsca i czasu realizowania zleceń. Poza tym, własna firma to świetna motywacja do pracy i dobre rozwiązanie dla osób samodzielnych, zdecydowanych. To sposób na zdobycie niezależności.





















![Klasowe ognisko koronawirusa [MEM] Koronawirus mem klasowe ognisko](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2020/09/korona-324x235.jpg)


