Radni mierzą kostkę
Z pomiarów radnym wyszło, że położona kostka ma około 4,5 cm grubości, a powinno być 8 cm z dokładnością do 1 centymetra. Skonstatowano również, że kostka jest kiepskiej jakości i różnej grubości, co powoduje, że spoina nie trzyma i kostka „wychodzi” z nawierzchni. Radny Kazimierz Koprowski jakość położonej spoiny demonstrował osobiście, pokazując, że kruszy się w rękach jak piasek. Zdaniem fachowców, pod tego rodzaju nawierzchnię powinna być położona podbudowa betonowa, na niej winna znaleźć się warstwa piasku, a dopiero później należy położyć kostkę. Tymczasem podbudowy betonowej nie ma i dlatego cała nawierzchnia się rozsypuje.
Przyczyny wypadania kostki badały dwa niezależne zespoły ekspertów, pobierając m.in. próbki podkładu do laboratoryjnej analizy. Firma MK‑BUD zamówiła opinię w Politechnice Krakowskiej, a władze Tarnowa zleciły ekspertyzę fachowcom z Politechniki Rzeszowskiej. Analizowano założenia projektowe, proces realizacji inwestycji, dokumentację, przeprowadzano badania… Wyniki ekspertyz nie dały konkretnej odpowiedzi na pytania o przyczyny pękania nawierzchni. Badania wykazały, że wzmocnienie i sztywna podbudowa ulicy spełniają wymagania wytrzymałościowe, a nawet przewyższają te zakładane w projekcie. Eksperci twierdzili, że być może przyczyną uszkodzeń jest „zbytnie przesztywnienie podbudowy powodujące naprężenia materiału”. Nie zostały upublicznione rezultaty drugiej ekspertyzy zleconej przez wykonawcę remontu ulicy.
Wszystko wskazuje na to, że całą nawierzchnię trzeba będzie zerwać i wykonać na nowo. Pytanie brzmi, kto za to zapłaci. Jak dotychczas miasto już kilka razy zmuszone było zlecać doraźne prace naprawcze nawierzchni, bowiem wykonawca „modernizacji”, czyli firma MK Bud, nie kwapił się do napraw gwarancyjnych. Jak dotychczas firma nie oddała też pieniędzy, które miasto wyłożyło na remonty nawierzchni ul. Krakowskiej. Miejscy urzędnicy, którzy od momentu zakończenia prac modernizacyjnych nie mogą porozumieć się z firmą MK Bud, już we wrześniu minionego roku zapowiadali skierowanie sprawy do sądu, ale jak na razie na ten temat panuje cisza.
Radni chcą do prokuratury
Zdaniem radnych, firma wykonująca prace remontowe nie tylko wykonała fuszerkę, ale również zaoszczędziła sporo pieniędzy. Radni twierdzą, że sprawą modernizacji ul. Krakowskiej powinna ponownie zająć się prokuratura.
– Najbardziej zastanawiające jest, że miejscy urzędnicy cały czas w każdym przypadku szli na rękę wykonawcy inwestycji. Odnosi się wrażenie, że dużo bardziej dbali o interes firmy niż o interes miasta – podkreślał niedawno w rozmowie z TEMI radny Jacek Łabno.
Trzy miesiące temu p.o. prezydenta, Henryka Słomkę‑Narożańskiego zapytaliśmy o to, co dalej z ul. Krakowską.
– Mamy jeszcze za mało informacji i nie możemy tak powiedzieć – na przykład wcale nie mam pewności, że projekt tej przebudowy został dobrze wykonany. Nie mam też pewności, że wykonawca wykorzystał wszystkie materiały zgodnie z zaleceniami projektanta. To będzie przedmiotem badania, zleciliśmy takie opracowania – w skrócie taki projekt naprawczy dla Krakowskiej, z którego wyniknie, co naprawdę zostało źle zrobione albo czy są inne powody, że nawierzchnia się sypie. Niestety nie wiemy, czy rzeczoznawcy, którzy będą tę inwestycję analizować, potrafią to zrobić bez wejścia w głąb, czyli rozebrania części nawierzchni i dokładnego sprawdzenia, co pod nią jest – mówił.
Radni się dziwią
Dotychczas radni z komisji śledczej podczas badania inwestycji odkryli ślady manipulowania w kosztorysie inwestorskim i brak podpisów osób odbierających raporty z robót drogowych. Radny Jacek Łabno informował, iż kosztorys był rozszywany i ponownie zszywany. Na poszczególnych stronach brak jest parafek, więc bardzo łatwo można było podmieniać kartki. Radni nie wykluczyli też, że kosztorys został zawyżony – wniosek taki wyciągnęli m.in. na podstawie faktu, iż zamieniono materiał na fugi –według radnych zastosowano fugę jakościowo gorszą i tańszą.
Zdziwienie członków komisji wzbudził też fakt, iż kosztorysu nie zrobił projektant, ale urzędniczka byłego TZDM, aresztowana, a ostatnio zwolniona Danuta B., która podejrzewana jest o przyjmowanie łapówek i podrabianie kosztorysów związanych z budową łącznika autostradowego.
Kolejna sprawa, która dziwi radnych z komisji, to fakt, że już po rozpoczęciu inwestycji przez bardzo długi czas budowy prace przy modernizacji ulicy nie odbywały się, a w efekcie trzeba było układać nową nawierzchnię w zimie. Mimo niedotrzymywania terminów i wszelkich opóźnień wykonawcy nie naliczono karnych odsetek.
























