Pod Drzewem Oświecenia

0
Pod drzewem oświecenia
fot. Marta Tutaj
REKLAMA

Jeśli powiemy, że świątynia Sri Maha Bodhi w Anuradhapura przechowuje jedną z najcenniejszych relikwii buddyzmu, to trzeba dodać, że jest to relikwia wciąż żywa. Dosłownie, nie w przenośni. Co więcej, żyje od ponad dwóch tysięcy lat.

Dawno, dawno temu – pięćset lat przed naszą erą – książę Gautama z rodu Sakhja, rozczarowany zarówno życiem w zbytku, jak i ascezą, usiadł w cieniu pod drzewem figowca (dziś zwanym Ficus religiosa, figowcem pagodowym). Tam długo medytował i doznał oświecenia. Stał się Buddą (Przebudzonym), a drzewo, pod którym siedział, nazwano odtąd Bodhi, Drzewem Oświecenia.

Ponad dwieście lat przed naszą erą sadzonkę tego drzewa przywiozła na wyspę Cejlon księżniczka Sanghamitta, córka indyjskiego króla Ashoki, mniszka buddyjska. Panujący wówczas w Anuradhapura król Devanampiya Tissa przyjął księżniczkę, szczep świętego drzewa i nową religię z szacunkiem oraz wdzięcznością, a mieszkańcy wyspy stali się odtąd buddystami. Na pamiątkę tego dnia na Sri Lance obchodzi się święto, które przypada w dniu pełni księżyca.

Południowa gałąź

Sadzonkę drzewa Bodhi zasadzono w nowopowstałym klasztorze na wzgórzu, a wyrosłe z niej drzewo żyje podobno do dziś. Jest najstarszym drzewem świata o udokumentowanym rodowodzie – według zapisów w lankijskich kronikach liczy dziś ponad 2300 lat (!). Jest też jednym z najważniejszych obiektów czci religii buddyjskiej nie tylko na Sri Lance, ale i na całym świecie. Tym bardziej, że macierzyste drzewo Bodhi w Indiach – to, pod którym medytował Budda Gautama – dawno temu zostało zniszczone. Zachowany na Cejlonie figowiec, wyrosły z sadzonki przywiezionej przez Sanghamittę, jest jedynym ocalałym, pochodzącym z pierwotnego drzewa szczepem (według kronik „południową gałęzią”) buddyjskiego Drzewa Oświecenia.

REKLAMA (2)

Oczywiście, jak w każdej religii, to przede wszystkim kwestia wiary. Drzewo Bodhi posadzono na specjalnie usypanym wzgórzu w Anuradhapura, gdzie dziś znajduje się świątynia Sri Maha Bodhi. W dawnej stolicy syngaleskiego Królestwa Północy jest wiele świątyń, zabytkowych i wybudowanych współcześnie, ale nie ma ważniejszej niż ta otaczająca Drzewo Oświecenia. W ciągu wieków wokół figowca wyrosłego z sadzonki Sanghamitty posadzono też wiele drzew tego samego gatunku, by chroniły najświętszy szczep przed wiatrem, małpami, nietoperzami, szczurami, szarańczą i innymi zagrożeniami. Drzewo jest chronione także przed ludźmi. Obecnie ta część klasztoru, gdzie rośnie, otoczona jest murem ze złoconym ogrodzeniem, a do wewnątrz wstęp mają tylko mnisi. Odwiedzający świątynię wierni, a także licznie przybywający tu turyści, dotrzeć mogą tylko do prowadzących na wzgórze schodów.

Ofiary
Ofiary | fot. Marta Tutaj

Ukryte i chronione

Z dziedzińca, na którym gromadzą się wierni, widać gąszcz drzew w górze. Przewodnicy oprowadzający turystów twierdzą, że widać tam też jeden z konarów drzewa Bodhi i czasem nawet pokazują, która to gałąź. Po dwóch czy trzech konfrontacjach doszliśmy jednak – ja i paru innych turystów zwiedzających świątynię – do wniosku, że przewodnicy wskazują na kilka różnych konarów. Albo sami nie wiedzą, albo określenie, która część figowego gaju na wzgórzu to Bodhi, nie jest jednoznaczne. Niełatwo to wytłumaczyć – figowce to drzewa rozrastające się w bardzo nietypowy sposób, wypuszczające nie tylko dodatkowe pnie czy rozłożyste konary, ale i zewnętrzne korzenie kolumnowe, które jak ściany otaczają pień główny. Pojedynczy figowiec może stanowić gęsty gaj pni, korzeni powietrznych i splątanych konarów. W Indiach w figowcach budowano domy, wstawiając w drzewo drzwi i zadaszenia. Bywały całe wioski, pobudowane w jednym rozrośniętym figowcu.

Nie wiadomo, jak dziś wygląda najstarsze i najświętsze drzewo świata. Według notatki na ten temat z 1907 roku, wówczas miało ok. 10 m wysokości i ponad 2,5 m obwodu głównego pnia. Rosło jednak znacznie szerzej, pod niektóre rozłożyste konary już dawno temu trzeba było wstawić cementowe podpory. Dziś Bodhi jest starannie chronione – w 2014 roku rząd Sri Lanki wydał ustawę zakazującą wszelkich prac budowlanych naruszających grunt w odległości 500 metrów od drzewa (!). Dopuszczono tylko niewysokie, naziemne konstrukcje, które w żaden sposób nie zaszkodzą świątynnym figowcom.

Na dziedzińcu

Na budynku bramnym świątyni, tuż nad wejściem, znajduje się płaskorzeźba przedstawiająca Sanghamittę, trzymającą donicę z sadzonką świętego drzewa. Odwiedzający świątynię gromadzą się na dziedzińcu wokół świątynnego wzgórza. Modlą się tu i składają ofiary z żywych kwiatów, aromatycznej oliwy, ryżu i przypraw (czasem są to także paczki z przedmiotami użytecznymi dla mnichów – szatami, kosmetykami, naczyniami, parasolami). Ofiary ustawia się przy pawilonach z kolorowymi figurami. Jedna z nich przedstawia Buddę medytującego w zwojach wielkiego węża, inna – króla Devanampiya Tissę, przyjmującego na klęczkach sadzonkę drzewa Bodhi od buddyjskiej mniszki. Wielu odwiedzających siada wokół na ziemi, by odpocząć, pożywić się lub wspólnie odczytać modlitwy z zadrukowanych syngaleskim pismem broszurek. Niektórzy – jak mnich w ciemnoczerwonych szatach, rozpakowujący sfatygowany plecak – wyglądają na przybyłych z daleka. Szeroko uśmiechnięta mniszka w pomarańczowej szacie zagadnęła mnie po angielsku. Po krótkiej rozmowie dowiedziałam się, że pochodzi z północnych Indii. To jej życiowa pielgrzymka. Według kronik to Sanghamitta wyświęciła pierwsze buddyjskie mniszki na Sri Lance, toteż lankijskie Drzewo Oświecenia jest dla żeńskich klasztorów buddyjskich świętością szczególną.

Na dziedzińcu znajduje się także miejsce, gdzie pielgrzymi – obok sadzonki młodego drzewa – umieszczają płócienne flagi, gęsto zapisane modlitwami w języku syngaleskim. Jak wyjaśniają przewodnicy, to intencje ludzi pragnących lub oczekujących dzieci – prośby o to, by pomyślnie przyszły na świat i były zdrowe.

REKLAMA (3)

Na dziedzińcu zwykle jest dość tłoczno. Panuje ruch i stłumiony gwar, charakterystyczny dla azjatyckich miejsc kultu, gdzie nie obowiązuje cisza ani bezruch, a nabożne skupienie jest raczej sprawą prywatną. Jednak ludzie starają się nie przeszkadzać sobie wzajemnie, bez względu na to, czy składają ofiary, modlą się, rozmawiają, palą kadzidełka, jedzą czy odpoczywają.

Tuż obok świątyni Sri Maha Bodhi znajduje się jeden z ważniejszych zabytków Anuradhapura – Lowamahapaya, zwany również Brązowym Pałacem. Kiedyś stał tu wielki pałac królewski – budynek liczący podobno dziewięć poziomów, wsparty na 1600 kolumnach. Tu, w sąsiedztwie świętego drzewa i opiekujących się nim mnichów, żyli władcy Anuradhapury i całego królestwa. Potężni, hojni dla mnichów i często składający ofiary w świątyni.

Dziś jednak z imponującego pałacu zostały tylko sterczące z ziemi kolumny, wyglądające jak martwy las. Natomiast nad wzgórzem świątynnym wznoszą się korony figowców, wśród których kryje się najstarsze drzewo świata. Drzewo Oświecenia wciąż żyje, choć i pałac, i królestwo należą już do przeszłości. Może taka jest wymowa tego sąsiedztwa. Stojąc na rzeźbionym progu i patrząc w górę myślę, że nie jest źle, gdy drzewo jest symbolem oświecenia, świętości i trwania.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze