Katastrofa ekologiczna Odry każe na to pytanie odpowiedzieć, że państwo PiS jako instytucja służąca obywatelom nie istnieje. Nie istnieje zresztą od dawna i katastrofa Odry jedynie potwierdza fakt, że państwo to służy jednej partii, pisowskim dygnitarzom i aparatczykom, jej pociotkom, krewnym, lizusom, lokajom. Całej masie ludzi niczego nieprodukującej, ani nierobiącej nic pożytecznego, natomiast żyjącej kosztem pozostałej części społeczeństwa. Jest to pasożytująca na społeczeństwie olbrzymia, próżniacza narośl i w jej interesie sprawowana jest obecna władza autorytarnego reżimu. Ogromny, rozbudowany pisowski aparat kłamstwa i nienawiści będzie „poszukiwał” sprawców katastrofy Odry, kłamał, że była ona „naturalna”, organizował „pomoc” poszkodowanym i podejmował przeróżne działania i hipotezy mające odwrócić uwagę i przeczekać. Przeczekiwanie jest ulubioną taktyką pisowców i jest stosowane w przypadku każdej afery, za którą odpowiada PiS.
Funkcjonariusze kłamstwa koncentrują się teraz na twierdzeniu, że nie ma żadnej rtęci, co powiedzieli Niemcy i za nimi powtarzają niemieccy agenci, głównie Tusk i politycy PO. A w ogóle (tu specjalizuje się jeden z pisowskich wojewodów) Odra jest coraz bardziej czysta, widuje się więcej żywych ryb i cała ta katastrofa to podłe działania wrogów Polski.
Najpewniej głupie ryby popełniły zbiorowe samobójstwo lub się potopiły. Istnieje spora grupa pisowców bardzo zasłużonych w szerzeniu kłamstw na temat Odry, jednak na uwagę szczególną zasługują: p. Moskwa, jeden z wiceministrów, który chciał się kąpać w ścieku oraz pisowskie media, tzw. szczujnia. W tle sugestia, że to być może podstępni Niemcy odpowiadają za katastrofę, a niektórzy usłużni „uczeni” bredzą o konieczności kompleksowych i złożonych badań, które pozwolą odpowiedzieć na skomplikowane pytania. Ma to umożliwić PiS-owi zyskanie na czasie oraz takie przedłużanie i gmatwanie sprawy, aby wykrycie winnych było niemożliwe. Najpewniej reżim już wie, kto jest odpowiedzialny i stara się nie dopuścić do ujawnienia, bo trudno w takiej sytuacji uniemożliwić ukaranie. Ale antypolskie i antynarodowe ryby nie chcą przestać zdychać, ponadto pojawiają się inne zatrucia, np. rzeki Ner, będącej dopływem Warty, co może być efektem powszechnej plagi dziurawienia szamb i nadmiaru pestycydów. Wypowiedziały się w tej sprawie łódzkie orły, wojewoda oraz marszałek wojewódzki p. Schreiber, polityk wybitny, uroczy i pełen charyzmy. Schreiber ojciec i syn uszczęśliwiają Polskę już od dawna. Przy okazji chciałbym złożyć gratulacje wojewodzie dolnośląskiemu p. Obremskiemu (wojewodów mamy naprawdę wspaniałych), który istotną część katastrofy Odry przeczekał na urlopie. Wrócił 15 sierpnia i od razu zaczął od atakowania wszystkich, którzy mieli uwagi krytyczne, zapewniając o swoich kompetencjach i znakomitej służbie na rzecz Odry. Czy urlop się udał panie wojewodo, bo rozumiem, że tak?
Wydaje się, że najbardziej prawdopodobny przebieg katastrofy to duża ilość zasolonych wód kopalnianych, które w połączeniu ze sporą ilością ścieków, małą zawartością tlenu oraz suszą doprowadziły do masowego rozmnażania się glonów (tzw. złotych alg) zabójczych dla wielu gatunków ryb i najpewniej innych organizmów. Zdumiewające jest działanie reżimu, który zamiast zwrócić się o pomoc do naukowców, instytucji przeznaczonych do badania ścieków, analiz zasolenia i badania martwych organizmów, wyznacza jakieś absurdalne nagrody dla kogoś, kto wskaże winnego. Jest to dobre w poszukiwaniu rewolwerowców na Dzikim Zachodzie, ale nie w badaniu wód w europejskich rzekach. Idiotyczne jest koncentrowanie się tylko na rybach, a pomijanie bardzo licznych i bogatych w gatunki innych grup, przede wszystkim bezkręgowców. Są gatunki żyjące tylko w czystych wodach oraz lubiące wody zanieczyszczone, a nawet ścieki. Daje to duże możliwości analizy porównawczej i czasowej oraz odpowiedzi na pytanie, kiedy i na jakich odcinkach rzeki nastąpiło dostanie się do wody zanieczyszczeń. Pokazywanie martwych i rozkładających się ryb z pewnością daje efekt grozy, ale nie pozwala dokonać analizy samego zjawiska Wykrycie przyczyn zniszczenia drugiej co do wielkości rzeki w Polsce, doprowadzenie do gigantycznej katastrofy ekologicznej i ogromnych strat w wielu obszarach to tylko jeden z aspektów tej ponurej pisowskiej afery z martwą rzeką i kłamstwami aparatczyków reżimu oraz spektaklem propagandowym w roli głównej. Jest też zupełnie wyjątkowa nieudolność i absencja państwa, które jakby przestało istnieć. Brak procedur kontrolnych, przepływu informacji, ostrzegania mieszkańców. Pomniejszanie rozmiarów tej katastrofy będzie najpewniej głównym zadaniem aparatu pisowskiej propagandy. Szukanie winnych jest zadaniem wdzięcznym i twórczym, ale wtedy, gdy na końcu można uderzyć w znienawidzonego Tuska, PO lub kogoś z politycznych przeciwników. Tego najpewniej w przypadku zniszczenia części dorzecza Odry osiągnąć się nie da. Dlatego wydaje mi się, że pozostają Niemcy. Wątek niemiecki od dawna odgrywa w pisowskiej polityce taką samą rolę jak w PRL-u, zwłaszcza w okresie Władysława Gomułki, który z rewizjonizmu niemieckiego i retoryki ziomkostw uczynił podstawę polityki zagranicznej.
Okaże się, że to Niemcy podstępnie zatruli nocą Odrę w zemście za słuszne pisowskie żądania wojennych reparacji. Na organizowanych przez pisowców wiecach rocznicowych, manifestacjach i mszach za Ojczyznę z udziałem rozmodlonych dygnitarzy, rycerzy JPII i innych wojowników oraz wiernych katolickiej, narodowej Polsce następców „wyklętych”, należy wysuwać dalsze żądania i domagać się ukarania niemieckich zbrodniarzy i wrogów Polski, takich jak Angela Merkel, Olaf Scholz, Rudi Dutschke, Frank-Walter Steinmeier itp. Można też w nawiązaniu do precedensu Eichmanna domagać się kary śmierci dla tych zbrodniarzy. Proponuję również, aby połączyć ministerstwo kultury, spraw zagranicznych, sprawiedliwości i środowiska, a ministrem nowego resortu powinien zostać nieposzlakowany patriota, geniusz polityczny, współczesny święty polskiego kościoła, p. Rydzyk. Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz. Rydzyk pogromi podłych Niemców, załatwi odszkodowania, doprowadzi do uruchomienia mocy niebieskich, które oczyszczą nam Odrę i przy okazji inne rzeki oraz co najmniej pół Bałtyku.
Pozostaje odpowiedź na pytanie, gdzie jest państwo polskie, skoro nie ma go nad Odrą. Tak pisze na ten temat Paweł Łącki (internet): „Dzieci kąpały się w Odrze, a ministrowie mówili o pojedynczych śniętych rybach. Państwo jest w urojonym podręczniku profesora Roszkowskiego do Historii i Teraźniejszości, jest w kryzysie psychiatrii dziecięcej, jest w braku reakcji państwowych instytucji na tę koszmarną katastrofę ekologiczną, jest w elektrowni w Ostrołęce, jest w przekleństwach i pałacykach Daniela Obajtka, jest w fuzji Orlenu z przestępcami z Węgier, jest w stępce w Szczecinie, jest w spotkaniach Mateusza Morawieckiego z fanami Putina, z którymi chciał budować nowy wspaniały świat, jest w Centralnym Porcie Komunikacyjnym, który nigdy nie powstanie, jest w braku węgla, jest w Duchu Świętym Adama Glapińskiego, jest w rosnących cenach, rosnących ratach kredytów, jest w inflacji, jest w wyborach kopertowych Jacka Sasina, jest w Telewizji Polskiej Jacka Kurskiego, jest w Janowie Podlaskim, jest w Trybunale Konstytucyjnym Julii Przyłębskiej, jest w nepotyzmie, jest w braku środków z Unii Europejskiej, jest w sądach Zbigniewa Ziobry, jest w znikaniu nauczycieli, jest w urojonej głowie Przemysława Czarnka, jest w karach za Turów, jest w zepsutym nowym bloku energetycznym Tauronu, jest w rozkładzie służby zdrowia, jest w umysłach elektoratu Prawa i Sprawiedliwości, jest w naszej obojętności, w naszym ‘nie interesuję się polityką’, jest w wycince lasów, jest w pomniku Jana Szyszki, jest w wyciekach ze skrzynek pocztowych Michała Dworczyka, jest w samochodach elektrycznych, jest w działkach Mateusza Morawieckiego, jest w łamaniu Konstytucji przez Andrzeja Dudę, jest w urojonych wojnach z ideologią LGBT, neomarksizmem, szaleństwem postmodernizmu w szkolnych toaletach, jest w przeludnionych klasach, jest w plecakach Beaty Kempy, jest w kontenerach PCK Anny Zalewskiej, jest w lotach Marka Kuchcińskiego, jest w darciu ryja Roberta Bąkiewicza, jest w Radiowej Rodzinie Radia Maryja, jest w urojonej tęczowej zarazie Marka Jędraszewskiego, jest w pedofilii w Kościele Katolickim, jest w Papieżu Polaku, jest w Stanisławie Dziwiszu, jest w zakazie aborcji, jest w wyjściu z Unii Europejskiej, jest w Łukaszu Szumowskim i respiratorach od handlarza bronią, który umarł w tajemniczych okolicznościach, jest w Łukaszu Mejzie, jest w Pawle Kukizie, jest w braciach Karnowskich, jest w przemocy domowej, jest w świętych polskich rodzinach, jest w rozpadzie polskiej oświaty, jest w płocie na granicy polsko-białoruskiej, jest w braku pomocy dla rodzin z dziećmi niepełnosprawnymi, jest w znikaniu lekarzy, jest w rosnącym niedoborze pielęgniarek, jest w złej rekrutacji do szkół średnich”.
Obecność pisowskiego państwa można znaleźć w bardzo wielu innych miejscach. Trzeba też zawsze pamiętać, że jest to wszystko wina Donalda Tuska.



















