Nocne życie nastolatek

0
imprezowiczki
imprezowiczki
REKLAMA

Są dorosłe, wyzwolone, światowe. Następnego dnia budzą się z wielkim bólem głowy, czasem w obcym łóżku i z wyrzutami sumienia, ale będą miały co opowiadać koleżankom przez kolejny tydzień. Do następnego razu…
– Na weekendowe balowanie trzeba się wcześniej przygotować. Najważniejsze jest ubranie, musi być coś seksownego, wyzywającego. Super obcisłe spodnie albo leginsy, może być ultra mini, do tego szpilki, im wyższe, tym lepsze – opowiada Klaudia, osiemnastolatka. Na wyjście do klubu czy do dyskoteki konieczny jest makijaż. Może być dużo pudru, bo przy sztucznym świetle i tak nie rzuca się w oczy, a przykryje wszystkie niedoskonałości twarzy. Rzęsy doklejone, róż, długie paznokcie czerwone albo czarne, dobrane kolorem do bluzeczki. Cmok z mamą i na trochę niepewnych nogach z powodu obcasów dziewczyna rusza w miasto.
Spotykają się we trzy, bo tak jest raźniej, najpierw idą do spokojnej knajpki na szybką wódkę.
– Napić się trzeba koniecznie na dobry humor, dobrą zabawę i żeby rumieńce były ładniejsze – Aśka zawadiacko mruży oczy. Natalia ma w torebce skręta, zaraz go solidarnie spalą. Dzisiaj jadą pobalować do dyskoteki na obrzeżach miasta. Wejście mają dobre, już w drzwiach słyszą komplementy. Siadają przy maleńkim stoliku, zamawiają soczki, najpierw trzeba się rozejrzeć.
– Dobrze jest wyhaczyć chłopaków, którzy umieją tańczyć i najlepiej takich, którzy mają pieniądze na drinki – mówi Natalia. Dziewczęta długo nie czekają, przy ich stoliku zebrał się już mały tłumek, na blacie pojawiają się szklaneczki. Jest bajera, słowa coraz odważniejsze, chłopcy ciągną je do tańca.
– Faceci chcą tańczyć, bo mogą sprawdzić towar. Dotykają, obmacują, próbują całować. Każdy wie, po co tu przyszedł i nie próbuje nawet udawać, że nie chodzi o seks – śmieje się Aśka i rozgląda się za chłopakiem, z którym wylądowała w jego domu tydzień temu. Ale on już zajęty wysoką blondynką w srebrnej miniówce. Coraz więcej alkoholu, w przerwach między drinkami ktoś proponuje zapalenie lolka. Każda z dziewcząt ma już swojego chłopaka, nieważne, że tylko na ten jeden wieczór.
– Pierwszy raz poszłam na całonocną dyskotekę rok temu. I wszystko było wtedy pierwszy raz – wódka, narkotyki i nieudolne obściskiwanie się z nieznajomym chłopakiem – opowiada Klaudia. Teraz jest już starą wyjadaczką i baluje prawie co tydzień. Mieszka z matką, ojciec pracuje za granicą. – Mama pozwala mi właściwie na wszystko, daje mi pieniądze, nie pyta, na co je wydaję i dokąd chodzę. W szkole raczej średnio, za kilka miesięcy matura, w głowie pusto, ale na razie o tym nie myśli. – Ojciec przyjeżdża raz w miesiącu, kłóci się z mamą i pije, mnie wyzywa od małych dziwek i dostaje szału, jak widzi mnie w krótkiej spódnicy. Na temat dyskotekowych historii Klaudii można byłoby napisać powieść z dreszczykiem. – Wiem, że nie jest bezpiecznie uprawiać seks z nieznajomymi, dlatego zawsze mam przy sobie prezerwatywy. I tak na dobrą sprawę to nie chodzi nawet o sam seks, bo nie sprawia mi jakiejś oszałamiającej przyjemności. Liczy się sam podryw, to, że mogę wzbudzić u faceta zainteresowanie, że jestem dla niego najważniejsza choćby tylko na kilka godzin.
Wielu młodych mężczyzn przychodzi na dyskoteki tylko po to, żeby wyrwać chętną laskę.
– Musi być ładna, a reszta sama się ułoży – śmieje się Marcin. – Stawiam parę drinków, tańczę i zabieram do domu. Nie mam czasu na stały związek ani na miłość. Wojtek ma osiemnaście lat, wygląda znakomicie, siłowania, basen… Opowiada o pewnej pani, która poderwała go w klubie. Babeczka miała grubo po czterdziestce, ale wyglądała rewelacyjnie, szczupła, zadbana, pewna siebie, forsy jak lodu, przyjechała taką furą, że szczęka mu opadła.
– Nie piła, trochę tańczyła i widziałem, że posyła w moim kierunku spojrzenia. Zaczepiła mnie przy barze, zaproponowała coś do picia, spodobała mi się. Potem zabrała mnie do domu. I spotykam się z nią do tej pory.
Po dyskotekach kręci się też Marek, ksywa „Sanitariusz”. Dziewczyny go nie lubią, bo jest zbyt nachalny i skąpy. Ale on też nie jest nimi zainteresowany. Znany jest z tego, że upatrzy sobie jakąś dziewczynę, z reguły bardzo już pijaną, i zabiera ją do siebie.
– Jest super – zachwyca się dyskotekową atmosferą Artur. – Laski po paru bańkach nabierają ochoty. A o to właśnie chodzi. Szybka wódka, szybki seks. Spacery przy księżycu mam zarezerwowane dla swojej dziewczyny.
Natalka przez cały tydzień jest przykładną córką i uczennicą, zapali czasem z koleżankami skręta, ale na tym jej wybryki się kończą. Trochę przysadzista, buzia w pryszczach, marne włosy. Ale w każdy piątek z żaby zamienia się w księżniczkę. Fajne ciuchy, dobry makijaż robią cuda, skończyła kilka kursów tańca, więc na parkiecie bryluje.
– W weekend biorę sobie wolne od kompleksów, po paru wódkach zapominam o nadwadze, biorę odwet za zakuwanie po nocach. Chłopcy na mnie patrzą, podobam się i tylko to się liczy. Natalia wycofuje się jednak w odpowiednim momencie. Upojona alkoholem i sukcesami na parkiecie zamawia taksówkę i jedzie do domu. – Raz się zdarzyło, że chłopak się zbyt napalił. Kiedy powiedziałam mu, że idę do domu i nic z tego nie będzie, dostałam parę razy po twarzy i usłyszałam kilka wyzwisk.
Zdecydowanie najbardziej wyluzowana jest Aśka, wszyscy ją znają, każdy chce się z nią napić, ma opinię łatwej laski, z którą można zaliczyć szybki numerek w aucie albo w toalecie. Bardzo ładna, wysoka, szczupła, zgrabna jak modelka. W odróżnieniu od koleżanek nie potrzebuje potwierdzenia swojej wartości. Wychuchana przez rodziców jedynaczka, w szkole radzi sobie znakomicie.
– Lubię ten klimat, alkohol, dobre towarzystwo i seks. Nie jestem przecież przez to gorsza od innych. Nie chodzę do klubów zbyt często, ale jak już się wybiorę, to bawię się na maksa. Tak, budziłam się w łóżku obok nieznajomego mężczyzny, ale nic nikomu do tego, jestem dorosła – mówi dziewczyna.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze