
– Sceny jak z jakiegoś horroru, w wodzie i na brzegach potoku były tony rozkładających się ryb, roznosiły je czaple i dzikie kaczki, a także psy i koty. Panował nieopisany smród. Jestem przekonany, że doszło do zatrucia, a jego sprawcą była oczyszczalnia ścieków w Woli Dębińskiej. Ta sytuacja nie jest nowością, do zatruć wody dochodziło już wcześniej, tym razem jednak jej skala jest ogromna, na blisko czterokilometrowym odcinku potoku nie przetrwała żadna ryba – tak o skażeniu potoku Niedźwiedź w gminie Dębno mówił w lecie 2019 roku wędkarz Wacław Wojtal z Maszkienic.
Zarzut niedopełnienia obowiązków w głośnej wówczas sprawie usłyszał wójt Dębna Wiesław Kozłowski. Do winy się nie przyznaje i twierdzi, że jeszcze na etapie postępowania przygotowawczego udowodni, iż zarzut jest bezzasadny.
Oczyszczalnia robi zrzut po deszczu
Tuż po skażeniu potoku do akcji ruszyły policja, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska i Prokuratura Rejonowa w Brzesku. Ta ostatnia, mimo iż nieznane jeszcze były wyniki badań pobranych z Niedźwiedzia próbek wody, postępowanie umorzyła, tłumacząc, że do zatrucia potoku nie przyczyniła się działalność człowieka. Szef Prokuratury Rejonowej w Brzesku Andrzej Leśniak mówił wówczas, że gdy pojawią się nowe okoliczności sprawy, śledztwo zostanie wznowione. Ale zarówno wędkarze, jak i mieszkańcy Woli Dębińskiej wiedzieli swoje.
– Przez lata obserwowałem potok i to, co dzieje się wokół niego, rozmawiałem z ludźmi, których domy stoją w pobliżu. Najczęściej do zrzutów ścieków z oczyszczalni dochodziło pod osłoną nocy i wtedy, gdy poziom wody przybierał w związku z opadami. Wtedy, w 2019 roku, zrobiono to po długotrwałej suszy, wody w potoku było niewiele, więc zatrucie było ogromne – tłumaczy Wojtal. – Niedźwiedź był sukcesywnie zarybiany, żyło w nim mnóstwo szczupaków, leszczy, karasi, karpi, miętusów. Łącznie około 15 gatunków. Warunki miały znakomite, bo to górski potok o wartkich wodach, doskonale dotlenionych. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że skażenie wywołał zrzut nieczystości z oczyszczalni ścieków w Woli Dębińskiej. Tylko w taki sposób można wyjaśnić to, że powyżej Woli potok był czysty, poniżej zaś płynęła brunatna woda pełna martwych ryb. I nie było ich kilkaset, to były tony.
To tylko fragment tekstu… |
![]() REKLAMA (2)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów. Wykup nielimitowany dostęp do wszystkich treści i wydań elektronicznych tygodnika TEMI. Sprawdź dostępne pakiety. Jesteś już subskrybentem? Zaloguj się |
























