Tarnów dobrze wypada w rankingach, a realia…

0
Tarnow rankingowy
Tarnow-rankingowy
REKLAMA

Niemal co tydzień pojawiają się różne rankingi miast polskich. Analizowane są głównie: szeroko rozumiany poziom życia, sytuacja gospodarcza, atrakcyjność inwestycyjna, rynek pracy, zasób kadr wysoko wykwalifikowanych itp.
Ostatnio w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie ogłoszono wyniki opracowanego przez dwie fundacje rankingu pod nazwą „Polskie miasta uczące się”, pierwszego tego typu w kraju. Autorzy opracowania wzięli pod uwagę infrastrukturę produkcyjną, kapitał ludzki i skłonność do współpracy, by wykazać zdolności naszych miast do konkurowania na rodzimym rynku wiedzy. Na 66 ośrodków na prawach powiatu Tarnów zajął 21. miejsce, co Urząd Miasta w Tarnowie – jak wynikałoby z wpisu na miejskich stronach – uznał za sukces. Faktem jest, że w tabeli Tarnów znalazł się w sąsiedztwie bardzo mocnych rywali.

Biedni czy bogaci?
Generalnie w krajowych porównaniach Tarnów od lat nie wypada źle, a niekiedy nawet ponadprzeciętnie. W ub. roku tygodnik Polityka opublikował listę miast, w których była oceniana jakość życia. Na 66 miast Tarnów sklasyfikowany został zaraz na początku drugiej dwudziestki. Najwięcej punktów w kraju otrzymał na polu edukacji. Uwzględniono przy tym wydatki na oświatę w przeliczeniu na jednego mieszkańca, odsetek dzieci w wieku 3‑4 lat objętych wychowaniem przedszkolnym, średnie wyniki z egzaminów gimnazjalnych.
Również rok temu redakcja Pulsu Biznesu opublikowała „Ranking polskich miast przyszłości”, opracowany przez fDi Magazine, magazyn z grupy Financial Times, zajmujący się inwestycjami. Także i w tym przypadku Tarnów szczęśliwie się odnalazł, zwracając uwagę analityków na wysokie miejsca w dwu dziedzinach: kapitału ludzkiego oraz poziomu życia i efektywności kosztowej (opłacalności inwestycji). Tarnów zajął odpowiednio 2. i 3. pozycję.
Końcem maja tego roku redakcja Forbesa przedstawiła „Ranking miast atrakcyjnych dla biznesu”. W grupie miast liczących 50‑100 tys. mieszkańców Tarnów zajął liczącą się 16. pozycję (wg wskaźnika przyrostu liczby firm na 1 tys. mieszkańców w 2014 roku).
Jeśli ktoś sądzi, że Tarnów jest biednym miastem, powinien zapoznać się z wynikami innego zestawienia. Co roku dziennik Rzeczpospolita przedstawia wyniki opracowania dotyczącego zamożności samorządów. Zamożność ta jest obliczana na zasadzie dzielenia dochodów budżetowych przez liczbę mieszkańców. Ostatnio Tarnów zajął 7. miejsce wśród miast na prawach powiatu. Dobrze miasto wypada także pod względem skali pozyskiwania funduszy europejskich oraz wydatków inwestycyjnych. Jeśli te ostatnie policzymy według podobnego wzoru (czyli podzielimy przez liczbę mieszkańców), wyjdzie na to, że Tarnów jest bardziej szczodry między innymi od Krakowa i Nowego Sącza.


Dobry szpital, uczelnia i sztuka
Tarnów wypada dobrze również w porównaniach szczątkowych. Okazuje się na przykład, że mamy jedną z najlepszych w kraju galerii sztuki (BWA) albo – dla odmiany – szpital samorządowy (dokładnie: Szpital Specjalistyczny im. E. Szczeklika – 8. pozycja w kraju w rankingu Rzeczpospolitej). W najnowszym rankingu wyższych uczelni „Perspektywy 2015” tarnowska PWSZ znalazła się pośród najlepszych wyższych szkół zawodowych (3. miejsce).
Skoro jest tak dobrze, dlaczego jest tak źle? – jak twierdzi wielu mieszkańców miasta. Rankingi przeczą potocznej opinii tarnowian o swoim mieście. Z ich codziennych wypowiedzi wynika, że Tarnów stał się miastem zastoju gospodarczego, w którym trudno o pracę, a jeśli już jest, to rzadko satysfakcjonująca, głównie za sprawą niskich płac. Zwraca się uwagę na niski prestiż miasta, podupadającą infrastrukturę drogową i brak poważnych inwestorów.
Wygląda więc na to, że odczucia mieszkańców, a wyniki osiągane w rankingach to często dwa zupełnie nieprzystające do siebie światy. Mieszkańcy często oceniają kondycję miasta przez pryzmat swoich osobistych problemów (praca, zarobki, możliwości kształcenia, kariery itp.), sądząc, że w innym miejscu – ze względu na większe możliwości – wiodłoby im się lepiej. Rankingi to głównie wskaźniki, suche liczby, które nie zawsze odzwierciedlają rzeczywistość. Warto też pamiętać, że rankingi są różne – mniej lub bardziej profesjonalne. Czasopisma chętnie je zamieszczają, gdyż potrafią wzbudzać emocje, poza tym część osób nie potrafi już dokonywać wyborów bez wcześniejszego zapoznania się z rankingami lekarzy, szkół, szpitali, sklepów, towarów itp.

REKLAMA (2)

Smutna wygrana
Porównania miast są popularne, ponieważ mają dawać wyobrażenie o ich potencjale, atrakcyjności i konkurencyjności. Tarnów jest jednak przykładem na to, że zestawienia te najczęściej rozmijają się z powszechnymi odczuciami, ale myślę, że tak jest nie tylko w przypadku Tarnowa.
Zdarza się jednak, że rzeczywistość ostro się wdziera w rankingi. Na przykład w zestawieniu najbardziej skażonych miast w Polsce, opracowanym przez Ministerstwo Środowiska, Tarnów znajduje się w czołówce. Wskaźnik zanieczyszczenia pyłem zawieszonym PM 2,5 – drobnym, łatwo przenikającym do organizmu, więc bardzo groźnym dla zdrowia – należy do najwyższych w kraju. Podobnie jest w przypadku rankingu „miast emigrantów”, w którym Tarnów wraz z Zabrzem i Białymstokiem tworzą smutną czołówkę.

REKLAMA (3)

Jaka metoda, taki wynik
Ranking – nawet najbardziej profesjonalny – nigdy nie ukaże całej prawdy o problemie, zawsze będzie od niej bliżej lub dalej. Nie zrobi tego nawet kilka rankingów razem wziętych. Kilka lat temu Instytut Geografii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika przedstawił analizę, jak różne metody obliczeniowe i rozmaite „techniki normalizacji danych” mogą wpływać na odmienność wyników w rankingach. Przy okazji naukowcy z UMK pokusili się o opracowanie zestawienia miast polskich pod względem warunków życia, zastosowawszy aż 43 kryteria! Wtedy na 38 sklasyfikowanych ośrodków Tarnów zajął 24. miejsce.
Ranking staje się na tyle dobrze sprzedawalnym towarem, że niektórzy posuwają się do całkowitych absurdów. Pamiętam, jak w 2005 roku pewien ogólnopolski kolorowy magazyn dla panów ogłosił wszem i wobec, że najbardziej zdrowym miastem dla mężczyzn w Polsce jest Tarnów. Głównym kryterium, które redakcja wzięła pod uwagę, była… liczba lekarzy urologów przypadająca na 50 tys. mężczyzn. Skoro można i tak, nic dziwnego, że co tydzień mamy jakiś nowy ranking, który jednym psuje krew, a innym poprawia samopoczucie. Bo jedno nie zmienia się od lat: wyników rankingów nie kwestionują tylko ci, którzy dobrze w nich wypadają.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze