Awantura o złotówkę. Czy udzielamy pomocy nawet o tym nie wiedząc?

Kres spontanicznej pomocy dla Ukraińców

2
Awantura o złotówkę
fot. Paweł Topolski/archiwum
REKLAMA

Pani, która zatelefonowała do naszej redakcji, była oburzona: – Czy pan wie, że w sklepie Auchan klientom dolicza się do rachunków kwoty przeznaczane na pomoc dla Ukrainy? A to są przecież ich prywatne pieniądze i powinni mieć możliwość wyboru. Pytam się, jaka jest podstawa prawna, by bez wiedzy klienta pobierać tę opłatę? Rozmawiałam już na ten temat z kierowniczką sklepu, mówiłam, że brakuje odpowiedniej informacji, ale nie było między nami porozumienia.

Okazuje się, że więcej osób, które robią zakupy w różnych sklepach, zgłasza podobne wątpliwości, o czym świadczą wpisy w mediach społecznościowych.

Wkrótce po telefonie naszej czytelniczki specjalnie wybraliśmy się na zakupy do wskazanego przez nią CH Auchan przy ul. Błonie. Kiedy chcieliśmy w kasie automatycznej zapłacić kartą, na wyświetlaczu terminala pojawił się dobrze widoczny komunikat, że jest możliwość uiszczenia dodatkowej opłaty w wysokości 1 zł na pomoc dla Ukrainy. Jeśli ktoś sobie nie życzy, powinien nacisnąć czerwony przycisk na klawiaturze terminalu i wtedy ta opcja będzie wyłączona. O tym też mówi zamieszczona instrukcja.

REKLAMA (2)

Podobnie jest, gdy się płaci kartą u kasjerki. Klient, który przyłącza się do pomocy, musi wykonać za pomocą terminala dwie osobne operacje. W przypadku pierwszej uiści tylko opłatę za dokonane zakupy, w przypadku drugiej wpłaci pieniądze na rzecz Ukrainy. Nikt nie powinien być zaskoczony i nie wchodzi w grę sytuacja, w której klient przeznacza jakąś kwotę na wspomniany cel bez swojej wiedzy.

Kiedy w lutym ub. roku za sprawą Rosji za wschodnią granicą wybuchła wojna, kilka sieci handlowych funkcjonujących w naszym kraju pospieszyło z finansowym i rzeczowym wsparciem Ukraińców. Do pomocy mogli przyłączyć się także klienci, często w tak prosty sposób, jak to opisaliśmy powyżej.

Ciągłe nieporozumienia

Ale ten prosty sposób, jak się ciągle okazuje, wywołuje nieporozumienia. Także sieć Biedronka była przez niektórych oskarżana, że do rachunków za zakupy dolicza kwoty „ukraińskie”, a klienci nie zdają sobie z tego sprawy. Ponieważ w mediach społecznościowych pojawiły się wpisy na ten temat, sieć zabrała w tej sprawie głos.

Biuro prasowe Biedronki podaje: Od 3 marca [2022 roku] klienci wszystkich sklepów Biedronka mogą dokonywać dobrowolnych wpłat finansowych, w kasach tradycyjnych i samoobsługowych, na rzecz pomocy Ukrainie. Schemat postępowania jest bardzo intuicyjny. Podczas zakupów w kasach samoobsługowych już na początku pojawia się komunikat informujący o możliwości dokonania wsparcia na rzecz Ukrainy dowolną kwotą. Jeśli klient jest zainteresowany tą opcją, podążając zgodnie z instrukcją na wyświetlaczu, wybiera palcem flagę Ukrainy. W tym momencie system pyta o kwotę, którą chce przekazać – to minimum 1 zł lub wielokrotność tej kwoty.

W przypadku dokonywania zakupów przy kasie tradycyjnej kasjer wyraźnie pyta klientów o ewentualną chęć wsparcia i dokładną kwotę, również stanowiącą wielokrotność 1 zł, by doliczono ją do paragonu. Informacja o wsparciu przekazanym przez klienta na pomoc Ukrainie zostaje wydrukowana na dole paragonu. Decyzja o wsparciu naszej akcji pomocowej należy wyłącznie do klienta, który sam decyduje o jej formie i kwocie.

Sytuacja więc wydaje się jasna i nie ma powodu, by obawiać się, że w niektórych sklepach wydamy pieniądze wbrew własnej woli.

Kres szczodrości

Nie wiadomo, ile tym sposobem pieniędzy trafiło na wsparcie Ukrainy i Ukraińców, ale wiadomo, że – zgodnie z przypuszczeniami – zapał Polaków w sprawie pomocy szybko gaśnie. Fundacja im. Hetmana Jana Tarnowskiego od wiosny 2022 roku należy do najbardziej aktywnych pod względem organizacji wsparcia dla Ukraińców na tym terenie, lecz jej prezes, Tomasz Kita, zaznacza, że spontaniczna pomoc ze strony mieszkańców – finansowa lub rzeczowa – już w zasadzie wygasła.

REKLAMA (3)

To było do przewidzenia, tak się dzieje w całym kraju, ludzie są przekonani, że jeśli ktoś z grupy uchodźców wojennych przebywa w Polsce ponad rok, to powinien już sam sobie jakoś radzić, znaleźć pracę, usamodzielnić się. Coraz częściej panuje też przekonanie, że pomoc bardziej potrzebna jest teraz w samej Ukrainie, tym osobom, które tam pozostały, dlatego w ramach różnych projektów ona jest kontynuowana. Nasza fundacja także wciąż pomaga, ale przede wszystkim organizacyjnie i dotyczy to tych osób, które przyjechały do nas zza wschodniej granicy po raz pierwszy. Miesięcznie są to cztery – pięć ukraińskich rodzin, które opuściły swój kraj z powodu wojny.

Wrócimy do siebie

Szacuje się, że obecnie w Tarnowie i powiecie tarnowskim przebywa 3-4 tys. obywateli Ukrainy; w szkołach może pobierać naukę ok. 300 ukraińskich dzieci.

Jesienią ub. roku Polski Instytut Ekonomiczny opublikował raport, według którego 44 proc. Polaków przestało angażować się w działania pomocowe na rzecz uchodźców z Ukrainy, 36 proc. nie chce przekazywać na ten cel pieniędzy, z 84 proc. do 50 proc. zmalał odsetek Polaków uważających, że ukraińscy uchodźcy to osoby potrzebujące pomocy, 41 proc. Polaków zgadza się ze stwierdzeniem, że ukraińscy uchodźcy często bywają roszczeniowi i oczekują zbyt wiele, przeciwnego zdania jest 44 proc. naszych rodaków. Ponad 74 proc. uchodźców z Ukrainy przebywających w Polsce planuje powrót do swojej ojczyzny – tak wynika z badania zleconego przez ukraińskie Centrum Strategii Gospodarczej.

# TEMI, Publicystyka, pomoc dla Ukrainy, doliczanie kwoty do rachunków, CH Auchan, dobrowolne wpłaty, koniec pomocy dla Ukrainy

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
2 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze