
– Czy ktoś coś może powiedzieć, co obecnie dzieje się w zakładzie? Powolne wywożenie maszyn, plotki o zamknięciu zakładu? Gdzie jest prawda?! – pytają u progu lata zdezorientowani pracownicy tarnowskiego Tamelu, wysyłani na przymusowe urlopy.
Towarzyszą im obawy o przyszłość własną i firmy, w której zatrudnionych jest obecnie osiemset osób. Ignacy Wanicki, przewodniczący zakładowej Solidarności, przyznaje, że sytuacja jest poważna i związek negocjuje teraz z pracodawcą. – Najbliższe miesiące będą mieć dla nas kluczowe znaczenie, ludzie są rozgoryczeni, rozmawiamy w ich imieniu, szukamy kompromisowych rozwiązań – zapewnia szef związku zawodowego.
W najlepszych latach Fabryka Silników Elektrycznych „Tamel”, której początki sięgają 1949, dawała pracę blisko trzem tysiącom osób. Była jednym z największych w Europie producentów silników elektrycznych: przeciwwybuchowych, ognioszczelnych, jednofazowych, wielobiegowych i na specjalne zamówienia klientów. Blisko 80 procent produkcji trafiało na eksport, do odbiorców na całym świecie. W 1995 roku rozpoczął się proces prywatyzacji Tamelu. Piętnaście lat później całość udziałów tarnowskiej fabryki przejęła spółka ATB Austria Antriebstechnik, a już w 2011 roku nowym właścicielem tarnowskiej fabryki został Wolong Holding Group z siedzibą w chińskim mieście Shangyu. WHG powstał w 1984r., działa globalnie w branży elektrycznej, obraca też nieruchomościami i finansami.
W piątek zakład nie pracuje…
Przedstawiciele tego chińskiego koncernu gościli w 2012 roku u prezydenta Tarnowa. Rozmawiano wówczas o rozwoju fabryki, inwestycjach planowanych przez nowego inwestora i ewentualnej współpracy WHG z miejskim samorządem. – Omówiono również kwestie pomocy, jakiej nowemu inwestorowi może udzielić miasto. Wśród omawianych zagadnień znalazły się m.in. sprawy edukacji kadr dla potrzeb fabryki, współpracy z miastem przy pozyskiwaniu funduszy zewnętrznych oraz promocji działań fabryki – napisano m.in. w krótkim komunikacie po spotkaniu w Urzędzie Miasta Tarnowa.
Minęło dziesięć lat, deklarowana współpraca pozostała w sferze życzeń, a ATB Tamel znalazł się dziś w krytycznym położeniu. Niepewni jutra pracownicy alarmują opinię publiczną, mnożą się pełne niepokoju wpisy na internetowych forach. Pojawiają informacje o skracaniu czasu pracy, wygaszaniu produkcji i bliskiej likwidacji tarnowskiej firmy.
– „Co dzieje się w ATB Tamel? Kolejny piątek zakład nie pracuje, w najbliższym czasie będzie przerwa trzytygodniowa, w bliskiej perspektywie połowa pracowników zostanie zwolniona”. – „Sytuacja w Tamelu staje się dramatyczna, kolejny piątek wolny, później przerwa urlopowa, zwolnienia pracowników w toku” – to jedne z wielu sygnałów, jakie docierają do naszej redakcji.
Zwróciliśmy się więc do kierownictwa fabryki z prośbą o wyjaśnienia dotyczące obaw załogi o jej przyszłość, ale dotąd nie uzyskaliśmy odpowiedzi. W międzyczasie ukazał się komunikat zarządu spółki w sprawie czasu pracy, podpisany przez Shuiyang Liu (członka zarządu ds. finansowych) i Sebastiana Jasielca, dyrektora ds. ekonomicznych. – W związku z bardzo trudną sytuacją ekonomiczną ATB Tamel SA oraz koniecznością poszukiwania oszczędności w celu ratowania miejsc pracy pracowników Spółki, Pracodawca zarządza przerwy urlopowe w następujących dniach: 3, 14, 21, 24 i 28 lipca oraz 11, 14 i od 16 do 25 sierpnia. Pracodawca zastrzega sobie możliwość odwołania pracownika z urlopu w sytuacji uzasadnionej potrzebami Spółki – brzmi treść komunikatu z 29 czerwca.
Firma jest pod kreską…
Także Ignacy Wanicki, nowo wybrany przewodniczący NSZZ „Solidarność” Tamelu, nie posiada pełnej wiedzy o obecnej kondycji firmy i potencjalnych zagrożeniach. Kontynuuje tymczasem rozmowy z przedstawicielami zarządu, szukając kompromisowych rozwiązań.
– Siedziba właściciela jest bardzo daleko, co także utrudnia wzajemny kontakt i rozmowy o przyszłości zakładu oraz jego załogi. Jedno jest pewne, sytuacja finansowa Tamelu jest bardzo trudna. Firma jest pod kreską, nie ma zamówień, nie było więc podwyżek płac, pracownicy wysyłani są na urlopy, a zatrudnionym na czas określony nie są przedłużane umowy o pracę. Ludzie są rozgoryczeni, obawiają się najgorszego – przyznaje szef zakładowej „Solidarności”. – Zacząłem kierować związkiem w najtrudniejszym chyba momencie, od wielu dni nie mam spokojnej głowy. Szukamy najlepszego wyjścia z sytuacji i wspólnie z Samorządnym Niezależnym Związkiem Zawodowym Pracowników Tamelu staramy się, na ile to możliwe, chronić interesy pracownicze. Ważne jest przy tym, aby unikać pochopnych decyzji.
Jaka przyszłość czeka 800-osobową załogę Tamelu? Czy pracownicy powinni obawiać się większej redukcji zatrudnienia? Odpowiedzi na te pytania powinny dać najbliższe tygodnie, czekają na nie z niepokojem pracownicy i ich rodziny. – W tej trudnej sytuacji mogą liczyć m.in. na pomoc naszych prawników – deklaruje Tadeusz Szumlański, kierownik tarnowskiego oddziału małopolskiej „Solidarności”.























