Silny, porywisty, niszczycielski…

0
wichura
wichura
REKLAMA

– Dzień zaczął się pięknie, wyszło słońce, wiał lekki wiatr, nie padało. Rano odprowadziłam dzieci do szkoły, a zaraz po godzinie dziesiątej miałam wyjść na zakupy, gdy nagle pociemniało i zaczęło padać. Chwilę potem uderzył w szyby wiatr z tak wielką siłą, że zamarłam. Po raz pierwszy bałam się, że okna w kuchni i małym pokoju zaraz wylecą razem z futrynami – opowiada Małgorzata mieszkająca na ostatnim piętrze przy ulicy Szpitalnej, sąsiadującej z Waryńskiego. Ci, których nawałnica zastała na ulicy, gnali co sił w nogach, by schronić się przed wiatrem i deszczem.
Dyżurny Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Tarnowie pierwsze zgłoszenia zaczął przyjmować około godziny 10.30. – Dotyczyły połamanych gałęzi i konarów, a gdzieniegdzie całych drzew tarasujących przejazdy oraz przejścia dla pieszych – relacjonuje Paweł Mazurek, rzecznik tarnowskiej straży pożarnej. Tak było m.in. na ulicy Jasnej, Jarzębinowej i Mościckiego. Przy Długiej wiatr złamał dwa drzewa, jedno z nich zerwało linię telekomunikacyjną. Przy Jastruna powalone drzewo uszkodziło częściowo linię energetyczną.
Na terenie dawnego Owintaru z dachu jednego z budynków zerwało blachę. O tym, jak silne były porywy, można się było przekonać na ulicy Bitwy pod Monte Casino, gdzie wiatr zdmuchnął cztery blaszane garaże. W trzech z nich znajdowały się samochody, które zostały uszkodzone. Ponadto na jednym z garaży wylądowała niesiona podmuchami wiatru przyczepa samochodowa, jednoosiowa. Wywiało ją na wysokość ponad dwóch metrów.
Do podobnej sytuacji doszło przy Krasińskiego – tam z kolei garaż blaszak przewrócił się na dwa samochody parkujące przy ulicy. Do tej listy Paweł Klimek, rzecznik tarnowskiej policji, dopisuje „tańczący” kontener na śmieci przy ulicy Szpitalnej, który przewracając się uszkodził dwa samochody. – Wiatr był silny, ale generalnie większych spustoszeń nie poczynił, nie doprowadził do żadnych dramatów – podsumowuje.
Skutki nawałnicy strażacy likwidowali do późnych godzin wieczornych. 18 listopada podjęli 39 interwencji, z czego 14 na terenie Tarnowa i 25 w sąsiednich gminach. Wichura uszkodziła dachy na domach i budynkach gospodarczych m.in. w Miechowicach Małych i Woli Rogowskiej (gmina Wietrzychowice), Łukowej (gmina Lisia Góra), Łoponiu (gmina Wojnicz), Zalasowej (gmina Ryglice) oraz Woli Radłowskiej. W Żabnie wiatr uszkodził okna dachowe w hali widowiskowo‑sportowej, a w Wojniczu maszt antenowy.
Do akcji wyruszyli także strażacy ochotnicy, na przykład OSP w Żabnie przyjęła zgłoszenie o powalonym drzewie na jezdni w Sieradzy. Droga była nieprzejezdna w obu kierunkach, a konary zawisły na linii energetycznej. Pogotowie energetyczne odłączyło napięcie, a strażacy z pomocą pilarek usunęli drzewo i uprzątnęli jezdnię.
– Na 18 listopada prognozowaliśmy dla Tarnowa wystąpienie silnego wiatru dochodzącego w porywach do 80 kilometrów na godzinę – mówi Łukasz Harasimowicz, dyżurny synoptyk z krakowskiego oddziału Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. – Niewiele się pomyliliśmy. Tarnowska stacja hydrologiczno‑meteorologiczna na alei Piaskowej odnotowała porywy w granicach 90 kilometrów na godzinę. To dużo, ale przy obecnych układach barycznych – nic nadzwyczajnego. Nad miastem pojawiły się dodatkowo chmury burzowe bez wyładowań atmosferycznych, które mogły wzmóc siłę wiatru. Z doświadczenia wiem, że przy porywach sięgających 115 – 120 kilometrów na godzinę nie da się już chodzić, tego typu wiatry występują w Tatrach. 18 listopada na Śnieżce porywy osiągały 240 kilometrów na godzinę. W mieście taki wiatr oznaczałby prawdziwą tragedię.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze