Groźne pomruki

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

Z naszego punktu widzenia ostatnie polityczne trzęsienie ziemi miało miejsce w 1989 roku, kiedy to – zupełnie zresztą niespodziewanie – wyczerpały się ustalenia z Teheranu i z Jałty, czyli z końcówki II wojny światowej, i zniknął podział świata dzielonego żelazną kurtyną. Naiwnym mogło się wówczas wydawać, że nadchodzą czasy powszechnej szczęśliwości, bo w starciu dwóch ideologii wygrała ta bardziej produktywna i respektująca prawa człowieka. Tymczasem upadek bloku sowieckiego zdjął z kapitalizmu straszak rewolucji, która może ogarnąć cały świat, w związku z tym kapitalizm zajął się tym, co najbardziej lubi – zarabianiem pieniędzy i to zarabianiem najbardziej efektywnym, to znaczy takim, który nie likwiduje nierówności, ale raczej je pogłębia. W związku z tym płyty tektoniczne nadal się poruszały i – moim zdaniem – zbliżamy się właśnie do kolejnego wielkiego trzasku.
Ten trzask zresztą, a raczej może jego zapowiedź, było słychać już kilka lat temu, gdy okazało się, że kraje południa Europy, czyli Portugalia, Hiszpania, a przede wszystkim Grecja żyją za bardzo na kredyt i że trzeba coś z tym fantem zrobić.
W przypadku kryzysu kapitalizm ma jedną receptę, czyli zaciska pasa biedocie – tak zrobiono także wtedy i po raz pierwszy usłyszeliśmy pomruk płyt tektonicznych. W tym samym mniej więcej czasie za oceanem pękła bańka nadmuchiwana w banku Lehman Brothers. I znowu słyszeliśmy wówczas pomruki gniewu. Mogłoby się wydawać, że pomruki te już umilkły, ale pamiętajmy, że płyty tektoniczne cały czas są w ruchu. Może być ciszej o takich partiach jak grecka Siriza czy hiszpański Podemos, może zniknąć ruch „Okupuj Wall Street”, ale nic nie znika bez śladu. Echa pomruków słychać.
Piszę te słowa na nieco ponad tydzień przed wyborami w Stanach Zjednoczonych. Za mojego świadomego życia wybory w USA zawsze były wyborami niezwykle ważnymi. Wszak prezydent Stanów Zjednoczonych był najpotężniejszym człowiekiem na świecie. Mógł wywoływać wojny (i niejednokrotnie to robił) oraz je wygaszać. W ostatnich latach to się troszkę zmieniło. Obama nie jest już tak mocny jak jego poprzednicy, a stało się tak przede wszystkim za sprawą globalizacji i bezkarnego hulania wielkiego kapitału po rynkach całego świata. Nadal jednak prezydent Stanów Zjednoczonych to jest ktoś. I oto do ostatecznej rozgrywki o to stanowisko przystąpił człowiek, który jeszcze kilka lat temu nie mógłby marzyć o kandydowaniu nawet wewnątrz swojego ugrupowania. Tymczasem Donald Trump nie tylko zdystansował innych kandydatów republikańskich, ale ma realne szanse na to, by wygrać wyścig do Białego Domu i mieć pod ręką walizeczkę, po otwarciu której w ciągu 6 minut może wystrzelić rakiety z głowicami atomowymi na dowolny kraj świata! Człowiek, który wykazuje się rażącymi brakami wiedzy tak ogólnej, jak i szczegółowej, arogant, rasista i mizogin, bogacz zawdzięczający swoje bogactwa umiejętności lawirowania, oszukiwania fiskusa. I tak oto człowiek, który przegrał wszystkie telewizyjne debaty ze swoją konkurentką, (która zresztą też nie jest kandydatką wybitną), ma realną szansę na wygranie wyborów!
Czym wytłumaczyć tę karierę człowieka odznaczającego się jedynie bezczelnością i ekscentryczną fryzurą? Ano chyba tylko tymi powolnymi, ale niemiłosiernie jednostajnymi ruchami politycznych „płyt tektonicznych”. Ruchami, które mają zawsze tylko jeden koniec, czyli wstrząs. Jaka będzie siła tego wstrząsu, jeżeli Trump wygra? Na pewno większa niż tego wstrząsu, który w Europie zaowocował Brexitem, albo wstrząsu, który czeka Francję i Europę po ewentualnym dojściu do władzy Marie Le Pen, ale jednocześnie na pewno mniejsza niż siła tego wstrząsu, który zatrzęsie Ameryką, a w konsekwencji całym naszym światem za 4 lata, jeżeli w tym roku wygra Hillary Clinton. Pomruki są bowiem coraz głośniejsze. Żądza zmiany, i to jakiejkolwiek zmiany, jest ewidentnie coraz powszechniejsza. I za 4 lata do walki o Biały Dom Trump lub ktoś od niego jeszcze gorszy przystąpi z pozycji faworyta. Ale jeżeli Trump wygra już teraz, to… kurcze, nawet nie ma gdzie uciekać.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze