Koszmar to oczywiście rządy pisowców, to jasne i oczywiste, ale przy tym wielkim koszmarze-matce wszystkich koszmarów mamy koszmar pandemii, który dla wielu ludzi i ich rodzin oznacza rzecz najstraszniejszą: śmierć, także najbliższych. W Polsce na covid-19 umarło już ok. 50 000 ludzi (to spore miasto i więcej ludzi niż zginęło w kampanii wrześniowej). Dodatkowo z powodu niewydolności służby zdrowia, nieprzeprowadzenia operacji, opóźnień w leczeniu pacjentów z nowotworami, o których jeden z pisowców, niejaki Pęk, powiedział, że trzeba ich poświęcić dla chorych na covid. Generalnie z powodu nazwijmy to okoliczności towarzyszących pandemii i pisowskiej nieudolności umarło procentowo najwięcej ludzi od czasów wojny. Dodatkowym, ujawnionym teraz skandalem było niepowstrzymanie fali zarażonych brytyjską mutacją koronawirusa, która z powodu tchórzostwa reżimu została wpuszczona na święta Bożego Narodzenia do Polski. Za te wszystkie ofiary, za całe związane z nimi morze łez i cierpień, za ogromne straty, jakie poniosła Polska odpowiada wyłącznie pisowski reżim, czyli ludzie sprawujący niekontrolowaną i całkowitą władzę nad Polską od 2015 roku. Nie mają najmniejszych wahań w czerpaniu pełnymi garściami z przywilejów, korzyści, zaszczytów, jakie daje władza, zwłaszcza niekontrolowana, policyjnego państwa. Ta władza, która od pewnego czasu właściwie jest sprawowana już tylko w interesie swoich dygnitarzy i klientów, co sprowadza się do hasła: bogacić się, bo za nic nie odpowiadamy, a prokuratorzy, policja, cała siła państwa zapewni nam bezkarność. Symbolem tej władzy jest Obajtek i to wszystko, co z aferą p. Obajtka jest związane. W dodatku nic nie wskazuje, aby koszmar pandemii zbliżał się do końca. Codziennie przybywa chorych, łóżka covidowe są w zasadzie zajęte, karetki odbijają się od drzwi przepełnionych szpitali. Lekarze i pielęgniarki nie mają już sił, jest ich za mało, są przepracowani, ma miejsce też podkupywanie lekarzy i podły atak p. Morawieckiego na prywatną służbę zdrowia. Zupełnie jak kiedyś na kułaków i spekulantów, gratuluję – tak trzymać. Można powiedzieć, że tak z grubsza wygląda sytuacja, w której państwo po cichu abdykowało, służba zdrowia zakończyła funkcjonowanie w znanym nam kształcie, a chorzy nie tylko na inne choroby, ale także na covid-19 zostają w znacznym stopniu sami ze swoją tragedią, mogąc liczyć na pomoc i opiekę bezradnych i zrozpaczonych rodzin. To mniej więcej sytuacja, do której doprowadzili swoją nieudolnością, pychą, fanatyzmem, łapczywością i żądzą władzy pisowcy.
Ale jednocześnie inni ludzie, tak się złożyło, że jest wśród nich sporo osób dobrej zmiany, funkcjonują znakomicie. „Na przykład bracia Szumowscy. Łukasz i Marcin tak zgrabnie ruszali głową, że w czasie pandemii znacznie pomnożyli osobiste, i tak już milionowe majątki. Za 8,8 mln sprzedali część akcji firmy OncoArendi Therapeutics SA. Marcin Szumowski jest tam prezesem i ma łącznie 70% udziałów. A resztę, czyli 30%, ma Anna Szumowska, żona Łukasza. Firma ma się świetnie. Belgijska firma Galapagos dopiero co przelała 122 mln na wspólne badania. Apetyt na pomnażanie majątku bracia Szumowscy mają jeszcze duży.” („Przegląd” z dnia 22 – 28. 03. 2021 r.) Z pewnością odnosi się to, jak donoszą media, do wielu osób związanych z dobrą zmianą. W internecie jest wiele informacji o chętnych do kupowania hoteli, restauracji, sklepów za 10% wartości od osób, które zbankrutowały. Ciekawe, czy istnieje jakiś związek pomiędzy tymi, którzy doprowadzili do tych bankructw, a tymi, którzy na tym skorzystali lub chcą skorzystać? W dyktaturach nie wszyscy tracą i ubożeją, niektórzy wręcz przeciwnie.
Na tym tle posunięcia władz są jeszcze jednym przykładem nieudolności, bezradności, obłudy. Zarządzenia o zamknięciu zakładów fryzjerskich, żłobków, przedszkoli, siłowni wyglądają na farsę. Natomiast ten reżim związany z Kościołem w Polsce, z którym ma pakt polityczny, służący utrzymaniu władzy z jednej, a przywilejów z drugiej strony, nie odważa się zamknąć kościołów. Trwa jakiś chocholi taniec i wydawane są żałosne oświadczenia p. Gądeckiego i innych, udające, że chodzi o ochronę przed zarażeniem, a chodzi raczej o tacę. Bezczelność i hipokryzja. Kościoły stały się rozsadnikami pandemii. Ale łapczywym biskupom jeszcze mało, np. niejaki Dec stwierdził niedawno: „Nonsensem jest więc w okresie epidemii zamykanie źródła uzdrowień duchowych i fizycznych”. W podobnym stylu wypowiedział się też p. Depo oraz media związane z p. Rydzykiem, które cały czas prowadzą kampanię dyskredytacji wszelkich działań mających zatrzymać szalejącą pandemię poprzez zamknięcie kościołów, czy jakieś delikatne ograniczenia kościelnego szaleństwa. Jest to w moim przekonaniu przestępstwo, polegające na narażaniu życia i zdrowia ludzi w skali masowej. Po raz kolejny Kościół polski od czasów konfederacji targowickiej zapisuje czarny rozdział w swojej historii. Za tragedię, jaka dziś spotyka nasz kraj i naród, także mierzoną liczbą ofiar covid-19 i innych nieleczonych chorób kiedyś odpowiedzą winni. Nie tak dawno jeszcze wydawało się, że nic nie może pisowcom zaszkodzić, że są absolutnie nieprzemakalni, teflonowi, że żadne afery nie obniżą ich społecznego poparcia. Obecnie sytuacja się odwróciła – już nic im nie może pomóc, nic nie odwróci stopniowego rozkładu i upadku. To samo odnosi się do polskiego kościoła, przynajmniej na czas jednego pokolenia. Przykład Irlandii i innych krajów niech dla p. Jędraszewskiego będzie ostrzeżeniem.
Na szczęście wygląda na to, że kandydatura niejakiego Wróblewskiego na stanowisko RPO nie ma szans w Senacie. Jego najnowsze wypowiedzi były tak skandaliczne, że chyba uzasadniają taką opinię, iż będzie bronił ludzi przed koncernami prasowymi, czyli rozumiem p. Obajtka przed „Gazetą Wyborczą”, a mieszkańców Warszawy przed Hanną Gronkiewicz-Waltz i Rafałem Trzaskowskim. Oczywiście poparł swój występ przed p. Przyłębską przeciwko prawom kobiet i dodał, że urodzenie martwego dziecka nie musi być traumą dla rodziców. To powinno wystarczyć? Pan Wróblewski pełniłby mniej więcej rolę jeszcze jednej propisowskiej zbędnej instytucji jak rzecznik praw dziecka, którego nazwisko nie zasługuje na przypominanie i pełnomocnik ds. równego traktowania kobiet, którego nazwiska nie zna chyba nikt, kto nie musi. Kandydatura p. Wróblewskiego wiąże się z jego występem we flagowym programie gwiazdy polskiego dziennikarstwa, która zaprezentowała irytujący spektakl nieudolności (nie wiem – celowej, czy wynikającej z nieprzygotowania), gdy nie była w stanie wykazać, że ten pan nie nadaje się na to stanowisko. Zamiast przypomnieć mu najbardziej skandaliczne wypowiedzi i głosowania, pytała o in vitro i pozwoliła kręcić, kłamać, rozmywać, zyskiwać na czasie. Żałosny spektakl, który mam nadzieję nie pomoże p. Wróblewskiemu?



















