Zachowanie Putina coraz bardziej przypomina działania szaleńca, a to co można przy okazji i jakby dla usprawiedliwienia powiedzieć, to że nie tylko dotyczy to Putina. Może mamy jakiś rodzaj zbiorowego szaleństwa lub czegoś w tym rodzaju. Również w Polsce trudno inaczej nazwać niektóre wypowiedzi pisowskich dygnitarzy i samego „wuca”, np., aby samorządy wzięły na siebie handel węglem i szerzej nośnikami energii, rozważania o biedakach wyjadających dzikom kartofle, brednie o niemieckich reparacjach czy mianowanie Kowalskiego na stanowisko wiceministra rolnictwa. „Wrzucenie Janusza Kowalskiego na fotel wiceministra rolnictwa wygląda na typowe dla tej władzy naigrywanie się z ludzi. Albo na testowanie cierpliwości rolników, i sprawdzanie ile jeszcze takich żab mogą połknąć. Takie nominacje pokazują brak poczucia realizmu. Podobnie jak hierarchia Kościoła katolickiego, która w sprawach wsi, choć oczywiście nie tylko, zachowuje się, jakby była bratem bliźniakiem PiS.” (Jerzy Domański, „Rolnik karmiony kłamstwami”, „Przegląd” z dn. 26.09. – 2.10.2022 r.). Oczywiście samorządowcy, którzy nie zechcą wziąć na siebie zadania ogrzewania domów, szkół, szpitali itd. zostaną zastąpieni pisowskimi komisarzami, którzy dopiero pokażą, co znaczy prawdziwy i patriotyczny samorząd. Jakie piękne słowo – komisarz. To cały majestat pisowskiego państwa i patriotycznej władzy. Tam, gdzie rządzi PiS żaden komisarz nie jest oczywiście potrzebny, bo z samej definicji jest wspaniale. Gdzie PiS nie rządzi, jest – bo musi być – źle, gdyż jest to sytuacja nienaturalna, ponieważ władzę sprawują (jak powiedział najwyższy autorytet duchowy i świecki p. Rydzyk) niepolscy Polacy.
Ale pełnowymiarowym szaleńcem jest Putin. Jego decyzja o referendach na zajętych obszarach Ukrainy miała uzasadnić przyłączenie tych terenów do Rosji i jak wiadomo uzasadniła. Putin uzyskał poparcie około 99%, chociaż nawet nie fatygował się, by wyniki tego referendum opublikować. Pod tym względem bardzo przypominał Stalina i Hitlera, którzy to mężowie stanu też uzyskiwali podobne wyniki w organizowanych przez siebie na zagarniętych terytoriach referendach. Odbyła się typowa dla dyktatur parodia demokracji, wola ludu, powszechny entuzjazm, cyrk medialny. Putin ogłosił, że z woli narodu rosyjskiego te terytoria już „na zawsze” zostały włączone do wielkiej ojczyzny rosyjskiej i są świętą ziemią Rosji, a w tej sytuacji żartów nie ma i każdy kto podniesie rękę na ziemią rosyjską musi liczyć się ze straszliwymi konsekwencjami i całą potęgą Rosji. Bredził nawet o użyciu dla obrony Rosji broni atomowej, ale w głównym przemówieniu, które przy tej okazji wygłosił w Moskwie, słowa o atomowym szantażu już nie padły. W taki to prosty sposób Rosja zagarnęła terytorium suwerennego państwa, jakim jest od dwudziestu lat Ukraina i ta sprawa została zamknięta (przynajmniej dla dyktatora Rosji). Tym samym Putin przyznał sobie prawo przyłączania do Rosji obszarów należących do innych państw i tylko od niego zależy, jakie to są obszary. Ale szaleństwo Putina nie ograniczyło się tylko do ogłoszenia swoistej doktryny prawa Rosji do zagarniania cudzych ziem, co jak wiadomo praktykowali carowie (zwłaszcza Piotr I i Katarzyna II oraz Stalin), ale jako miłujący pokój przywódca zaproponował stronie ukraińskiej uczciwe negocjacje, tylko z góry wykluczając problemy terytorialne. Bezczelność Ukraińców przechodzi wszelkie pojęcie. Nie zgodzili się rozmawiać na tych warunkach, odrzucili pokojowe propozycje i nawet zaproponowali coś, co przekracza granice przyzwoitości: owszem, możemy rozmawiać, ale nie z Putinem.
Tak więc, jak zawsze w tego rodzaju sytuacjach – a zwłaszcza w całej historii stosunków Rosji z sąsiadami – zadecyduje siła i rozstrzygnie wojna. Pod tym względem sytuacja dla Rosji jest coraz gorsza. Do Putina najwyraźniej nie dociera, że Rosja nie jest w stanie pobić Ukrainy, za którą stoi cała potęga Stanów Zjednoczonych, a także prawie całego Zachodu, zwłaszcza Unii Europejskiej. Drobne wyjątki ze strony klientów Putina, jak Orban, Salvini czy Le Pen niczego nie zmieniają. Gdy prezydent Rosji ogłaszał triumfalnie przyłączenia „na zawsze” rosyjskich ziem do macierzy, rozpoczynała się kontrofensywa ukraińska. Został wyzwolony ważny węzeł komunikacyjny Łyman, a także kilka okolicznych miejscowości. Jednocześnie z wyzwalaniem spod rosyjskiej okupacji obszarów obwodu Ługańskiego rozpoczęła się ukraińska kontrofensywa na południu, na prawym brzegu Dniepru, w ogólnym kierunku na Chersoń. Chersoń jest największym miastem ukraińskim zajętym przez Rosjan 2 marca 2022 roku i jego odzyskanie byłoby wielkim sukcesem militarnym, ale także – a może przede wszystkim – politycznym i moralnym Ukrainy. Pod Łymanem do niewoli trafiło około tysiąca żołnierzy rosyjskich, a większość uciekających, w obawie przed dostaniem się do niewoli, porzucała broń, przede wszystkim ciężką. W efekcie, jak twierdzą złośliwi komentatorzy, Rosja stała się największym dostawcą broni dla Ukrainy, a samych czołgów strona ukraińska w ostatnim czasie zdobyła około 500 sztuk. Flaga Ukrainy podnoszona jest codziennie w nowych miejscowościach obwodów Donieckiego i Ługańskiego, a straty rosyjskie świadczą o (delikatnie mówiąc) mizernej kondycji i wartości bojowej „drugiej lub nawet pierwszej armii świata”. Dwie armie ukraińskie pod Petriwką przerwały linie rosyjskie i przesunęły się o 30 km do przodu, dochodząc do miejscowości Dudczany, gdzie cały czas trwają ciężkie walki. Zdobycie Dudczan pozbawi Rosjan zaplecza i znajdą się oni w częściowym okrążeniu, przyparci do Dniepru. Od Chersonia armia ukraińska jest w tej chwili oddalona o około 100 km. Zachowanie Putina w zdumiewający sposób przypomina zachowanie Hitlera, który okrążonym żołnierzom niemieckim w Stalingradzie kategorycznie zabronił się wycofywać. Obiecywał najpierw zaopatrzenie z powietrza, a później odsiecz i uwolnienie z kotła. I jedno i drugie zawiodły. Ostatecznie 100 tysięcy żołnierzy Wehrmachtu razem z feldmarszałkiem Paulusem dostało się do niewoli, a podobna liczba zginęła w beznadziejnych walkach, była to jedna z decydujących klęsk hitlerowców. Obecnie siły rosyjskie (około 20 000 żołnierzy) pod Chersoniem, przyparte do Dniepru tak jak Niemcy w Stalingradzie do Wołgi, może czekać podobny los. Szaleństwo Putina być może skazuje ich na śmierć lub niewolę, a szanse ich wyrwania się z okrążenia są coraz mniejsze.
Próby pozowania Putina na kogoś w rodzaju Piotra Wielkiego lub Stalina podczas wojny ojczyźnianej są żałosną farsą. Widać to na przykładzie nieudolnej mobilizacji, podczas której jak dotychczas ok. 300 000 młodych ludzi uciekło z kraju. Do tego dochodzi poważne uszkodzenie słynnego mostu łączącego Krym z Rosją (z pominięciem Ukrainy), który był uroczyście otwierany przez Putina jako symbol połączenia Krymu z rosyjską macierzą. Oznacza to dalsze, coraz większe trudności w zaopatrywaniu armii rosyjskiej. Putin przegrywa wojnę, tak jak car Mikołaj I przegrywał Wojnę Krymską, co skończyło się jego śmiercią (są opinie, że samobójczą), a car Mikołaj II przegrywał I wojnę światową, w której był głównodowodzącym siłami Rosi, co doprowadziło do wymordowania carskiej rodziny przez bolszewików. Jak skończy Putin?
Wybitny rosyjski ekonomista i analityk polityczny twierdzi, że: „To jest koniec marzeń o Rosji, która staje się normalnym krajem jak inne. W którym coraz lepiej się żyje. Ludzie czują się dobrze. Który inni szanują, który się rozwija. Mieliśmy takie marzenia po 1991 r. Putin je mordował przez lata. A tą wojną definitywnie dobił. Za mojego życia będziemy już tylko dużo mniejszym, mniej ważnym i jeszcze mniej szczęśliwym krajem, który nie jest szanowany na świecie – nawet gdy ktoś się go jeszcze boi.” (Konstantin Sonin, „Car jest sam”, „Polityka” z dn. 21. – 27.09.2022 r.). Ale Putin to nie tylko zbrodniarz wojenny prowadzący z Ukrainą wojnę o odbudowanie moskiewskiego imperium, to także – a raczej przede wszystkim – wróg wolności, nienawidzący Unii Europejskiej i generalnie demokratycznego Zachodu. Pod tym względem jest sojusznikiem innych dyktatur, również pisowskiego reżimu (także reżimu Orbana). Jest też sojusznikiem zbrodniczego reżimu irańskich ajatollachów, który na ulicach irańskich miast codziennie zabija domagające się wolności i szacunku irańskie kobiety. Nieprzypadkowo Iran posyła Putinowi drony mające pomagać armii rosyjskiej w wojnie z Ukrainą. Demonstracje w Iranie trwają już trzeci tydzień i nie słabną. Są przykładem odwagi i bohaterstwa Iranek, które mają dość rządów religijnych fanatyków, zniedołężniałych starców w rodzaju najwyższego przywódcy Chamenejego, którzy przyznali sobie prawo do dożywotniej władzy nad narodem irańskim i decydowania, jak mają się ubierać i jak żyć Irańczycy. Rządy religijnych fanatyków, różnego rodzaju duchowych przywódców i moralnych autorytetów sprawowanych przy użyciu policji, wojska, bojówek i sił specjalnych zawsze prowadzą do przemocy i zbrodni. Pod tym względem wszystkie religijne fundamentalizmy u władzy są podobne. Gwarancją wolności poszanowania demokracji, praworządności, praw kobiet, wreszcie rozwoju gospodarczego jest w Europie Unia Europejska i dlatego pisowski reżim, któremu na szczęście daleko do irańskich mułłów, ale który tak samo jak oni chce decydować o prawach kobiet, tak bardzo tej Unii nienawidzi i tak bardzo jej się boi.



















