Batyr chce obalić rząd. To stwierdzenie jest dosyć banalne w swojej oczywistości, ale może warto, aby pamiętali o tym dziennikarze i polityczni komentatorzy, specjaliści, uczeni oraz intelektualiści zajmujący się życiem politycznym, i oczywiście sami politycy. Niezwykle irytujące są opinie polityków z Koalicji 15 X, którzy roztrząsają dylemat, czy Batyr uzna uzasadnienie proponowanej przez rząd lub koalicję ustawy za wystarczające, czy może projekt powinien być bardziej kompromisowy, wychodzący naprzeciw, uwzględniający racje prezydenta itp., albo że tym razem racje rządu są tak oczywiste i dobre dla społeczeństwa, że chyba „pan prezydent” nie odważy się zawetować. Otóż, Batyr odważy się zawsze. Żadne racje i argumenty do niego nie przemawiają, bo jego rozumowanie jest następujące – czy dana ustawa szkodzi rządowi, czy pomaga? I co obóz rządowy realnie może mu zrobić, gdzie zaszkodzić? Czy dana ustawa przyczynia się do wzrostu społecznego lub jakiegokolwiek innego poparcia dla koalicji, czy szeroko rozumianego elektoratu obozu wolności i demokracji? Wszystko inne nie ma znaczenia, im bardziej fanatyczne i oddające nastroje panujące w Konfederacji lub w PiS-e, tym bardziej zasługują na poparcie.
Co go obchodzą katowane zwierzęta, niszczone parki narodowe, nielegalne wysypiska śmieci, lasy, rezerwaty, ginące gatunki czy podwyżki płac dla nauczycieli lub umordowani w kolejkach i gabinetach zabiegowych zdesperowani pacjenci? Liczy się tylko polityczny interes nacjonalistów, mierzony słupkami poparcia polskiego Kościoła, skalą zaangażowania biskupów w poparcie dla całego obozu nacjonalistów oraz przychodami finansowymi dla episkopatu. Jaki sens mają rozważania, że PiS poparło ustawę o zaprzestaniu katowania zwierząt i dlatego teraz powinno odrzucić veto Batyra. Dla PiS jest ważne, że dochodzi do głosowania, któremu oni nadają wymiar konfrontacji, do głosowania, w którym po jednej stronie jest Batyr i jego obóz, a po drugiej siłą rzeczy obóz wolności. Trzeba być bezbrzeżnie naiwnym, by sądzić, że grupa polityków PiS lub Konfederacji może zagłosować razem z obozem wolności. Dla tych ludzi największym wrogiem jest Donald Tusk i Koalicja 15 X. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to niech zajmie się jakimś innym zajęciem, ale nie uprawianiem polityki, bo tylko szkodzi Polsce.
Najbardziej wskaźnikowym głosowaniem było odrzucenie przez koalicję PiS z Konfederacją rządowego projektu ustawy o kryptowalutach. Dobrze wiadomo, że kryptowaluty to obszar wpływów rosyjskich z jednej, a rodzimych przestępców i różnego typu oszustów i gangsterów z drugiej strony. Przekonująco to wyjaśniali zarówno premier, jak i minister finansów. Wykazywali, że kryptowaluty to narzędzie oszustów, którzy obiecując szybkie i łatwe zyski, oszukali naiwnych i chcących ze wszelką cenę szybko wzbogacić się ludzi, że jest to obszar ułatwiający bezkarne szkodzenie Polsce przez rosyjską agenturę, dywersantów i różnego rodzaju moskiewskich sabotażystów. W końcu premier odwołał się do dramatycznego wyboru: po jednej stronie zwolennicy ustawy, która reguluje rynek kryptowalut, niczego nikomu (z wyjątkiem oszustów i moskiewskiej agentury) nie odbiera, po drugiej ludzie, dla których działanie w naszym kraju rosyjskiej agentury nie jest powodem do niepokoju, nie stanowi problemu. Dla Batyra, PiS, obydwu Konfederacji, a więc populistów, nacjonalistów, stronników Putina wybór był prosty – wybrali kryptowaluty, szkodzenie Polsce, ułatwianie działań moskiewskich pachołków z dwóch powodów. Część z nich (myślę, że przede wszystkim zwolennicy Brauna) jest moskiewską agenturą, nie znaczy to, że wszyscy lub nawet ich większość jest na moskiewskiej liście płac – na to pytanie powinny odpowiedzieć nasze służby – ale istotna część tych ludzi to (stosując leninowską terminologię) tzw. pożyteczni idioci, którzy z powodu nienawiści do demokracji, Koalicji 15 X, Donalda Tuska czy Unii gotowi są poprzeć każdego, wszystko i zawsze, byle tylko zaszkodzić.
Sytuacja pod wieloma względami jest podobna do tej w Polsce w końcu XVIII wieku. Wtedy też mieliśmy liberum veto, które paraliżowało prace sejmu i uniemożliwiało uchwalanie ustaw koniecznych dla zreformowania kraju. Obecne veto Batyra to praktycznie to samo, chodzi o sparaliżowanie prac sejmu i zablokowanie legislacji. Jaki ma sens uchwalanie ustaw, skoro na końcu jest Batyr, który ustawę wetuje, mówiąc, że domaga się, aby najpierw ustawy uzgadniać z nim, a potem oczywiście na wszystko się zgodzi. W takim razie parlament jest czystą dekoracją, jak to było w okresie rozbiorowym, faktycznie rządzili ambasadorowie Rosji, a obecnie rządziłby Batyr. Tak pisze red. Janicki: ”…Karol Nawrocki zawetował kolejne dwie ustawy i jednocześnie ponowił swoją propozycję, aby rząd konsultował z nim swoje projekty już „na wczesnym etapie pracy”. Czyli prezydent chce się stać trzecią, a w zasadzie pierwszą izbą parlamentu, z rządem jako pomocniczym biurem przygotowującym wstępne zarysy ustaw. Ta ustrojowa zmiana miałaby się dokonywać po cichu, bez fatygowania do tego konstytucji. Ale nadal słychać zachwyty, jak to prezydent „kolosalnie się rozwinął”… Ta ulgowa taryfa nadal obowiązuje, mimo że w sferze realnych działań Nawrocki głównie nie podpisuje, nie awansuje i nie odznacza. Stał się centralną postacią, grubo powyżej swojego realnego znaczenia w strukturze władzy – częściowo na życzenie rządzącego obozu” („Wybór wroga”, „Polityka”, 3-9.12.2025 r.).
Polską rządziły koterie magnackie sprzymierzone z Kościołem i wysługujące się carycy Katarzynie. Obowiązującą ideologią był religijny fanatyzm, prześladowanie innowierców, przede wszystkim Żydów i protestantów (z oczywistych względów nad prawosławnymi „opiekę” roztaczała imperatorowa). Ogromne przywileje, głównie korzyści materialne miał kler katolicki, w zamian wznoszący modły i sławiący mądrość oraz wielkoduszność carycy. Kraj był skrajnie skorumpowany, magnaci i pachołki Rosji praktycznie bezkarni, kler fanatyczny, w znacznej części wyzbyty z patriotyzmu, za to nienawidzący obozu reform oskarżanego o sprzyjanie rewolucji francuskiej i tym samym brak patriotyzmu, którego symbolem była sfanatyzowana religijnie, nienawidząca reform, ciesząca się „złotą wolnością” szlachta. Doprowadziło to do desperackich prób zreformowania kraju, (najważniejszą reformą było uchwalenie w 1791 roku Konstytucji 3 Maja) podjętych w fatalnym momencie i z uwagi na warunki zewnętrzne skazanych na klęskę, ze znanym skutkiem, jakim było przede wszystkim utracenie własnego państwa na 123 lata. Analogia pomiędzy tamtym obrazem Polski a obecną sytuacją jest uderzająca.
Role obcej agentury pełnią przede wszystkim skrajni nacjonaliści, a także ludzie od dawna służący Moskwie poprzez niszczenie demokracji w Polsce, których symbolami są dla mnie Macierewicz, Rydzyk, Kaczyński, Batyr. Za symbol moralnego zepsucia, terroru, braku patriotyzmu i walki z narodową tradycją uchodzi w oczach nacjonalistów Unia Europejska, a w jakimś stopniu wybawicielem z opresji jest Putin, przykład wzorowego chrześcijanina modlącego się wśród świec, ikon i prawosławnych duchownych, oddanych rosyjskiemu imperializmowi, nienawidzący Unii, demokracji oraz wolności. Jest jednak zasadnicza różnica. W końcu XVIII wieku Polska nie miała żadnego sojusznika, była osamotniona, a krótkotrwały sojusz z Prusami zaproponowany przez następców Fryderyka II był klasycznym przykładem pruskiej podłości i hipokryzji. Prusy nie tylko nie wypełniły podjętych wobec Polski zobowiązań, ale wzięły udział w rozbiorach i zniszczeniu naszego państwa.
Dziś Polska jest ważnym krajem członkowskim Unii Europejskiej, która od połowy lat pięćdziesiątych wspólnie z Ameryką gwarantuje pokój, wolność i dobrobyt Europy. Gwarancje Ameryki zostały w ostatnim czasie w istotny sposób podważone przez nieodpowiedzialną, krótkowzroczną i szkodliwą pod każdym względem dla obozu wolności politykę p. Trumpa, ale po pierwsze, być może okaże się to zjawiskiem przejściowym, a po drugie, ważniejsze, siły samej Unii są dziś w obliczu słabości i nieudolności Rosji zdolne do zapewnienia bezpieczeństwa Europie, w tym Polsce. Trzeba być szaleńcem albo moskiewskim agentem, lub płatnym zdrajcą, aby w sytuacji, w jakiej znalazła się Polska, gdzie za naszymi granicami, tuż obok nas, trwa mordercza agresja rosyjska przeciwko Ukrainie, a rosyjski dyktator i zbrodniarz wojenny Putin nawet nie ukrywa, że jest to pierwszy krok w kierunku odbudowania moskiewskiej strefy wpływów, czyli podbicia między innymi Polski, zwalczać Unię. Dlatego oskarżam ludzi działających dziś przeciwko Unii, atakujących UE w stolicach innych państw jak Batyr czy prowadzących politykę polegającą na traktowaniu Ukrainy jako wroga i kwestionowaniu sojuszu polsko-ukraińskiego oraz działania na korzyść Rosji a przeciwko Polsce, jako wrogów Polski, Europy i wolności. Im wyższe stanowisko pełnią, tym większą odpowiedzialność poniosą w przyszłości. To właśnie oni są dziś współczesną targowicą.




















