Stefan Niesiołowski: Dyktatura odchodzi

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Dyktatura odchodzi. Na manifestacjach KOD-u oraz innych organizowanych przez demokratyczną opozycję śpiewaliśmy: w siną dal, w siną dal, niech Kaczyński wy… w siną dal. I to się stało. Dyktatura upadła, Polska jest wolna. Teraz główny problem to ukarać pisowskich przestępców, odebrać złodziejom to, co ukradli, ujawnić ich przestępstwa, podłości, całą skalę reżimu, niewyobrażalnie nikczemnego w swojej korupcji i zakłamaniu. Trzeba docenić to, co się stało, tak mało mamy w najnowszej historii chwil radosnych, podniosłych, pięknych. Przed wyborami wielu komentatorów, ludzi zatroskanych stanem spraw publicznych obawiało się, że oni nie oddadzą władzy, że albo brutalnie sfałszują wybory, albo utrzymają swoje rządy przy użyciu siły, powtarzając scenariusz przerabiany na Białorusi, w Turcji, Rosji, Iranie itp. Nie po to Kaczyński został władcą Polski, rządzącym wszystkim (co prawda niemającym jeszcze możności mordowania, ani nawet wsadzania do więzienia każdego przeciwnika, ale szkalowania, opluwania i niszczenia jego życia już tak), aby teraz pozbawić się tego komfortu. Dominował ponury przekaz: owszem, trzeba walczyć, ale to nic nie da, oni nie odejdą, zrobili tyle zła, że teraz została im tylko siła, a siła jest po ich stronie. Polska, być może na tak długo, jak trwała dyktatura komunistyczna, będzie dyktaturą klerykalno-nacjonalistyczną. Porzućcie wszelką nadzieję, jak w piekle Dantego, żadnych marzeń, jak w piosence Kaczmarskiego: mów mi to co dzień, oni górą, jakbyś w twarz raz po raz mi pluł.

Ale przegrali. Ogromna, gigantyczna w tym zasługa Donalda Tuska, bez niego nie byłoby zwycięstwa. Dobrze wyczuli, gdzie jest prawdziwe zagrożenie i zrozumiała była ich nienawiść oraz paranoiczny strach przed Tuskiem. Jest trochę tak, jakby dopiero teraz to do nich docierało i jakby dopiero kilka miesięcy po wyborach chcieli nadrobić to, co wydawało się możliwe zaraz po wyborach. Nie uznać wyników, unieważnić, dopóki mieli policję, służby, media oraz możliwości, jakie mają dyktatorskie reżimy. Nie zrobili tego, wydawali nieokreślone piski i jęki zawodu, ale nic ponadto. Byli sparaliżowani klęską, przegapili najważniejszy moment i teraz bezsilnie zgrzytają zębami i używają Dudy dla powrotu do władzy. To żałosne, a przede wszystkim bezskuteczne. Ten zagubiony, udający silnego człowieka (trzeba być twardym), zaciskający szczęki, wyciągający podbródek a la’ Duce i grożący operetkowymi minami i zachowaniami, pisowski aparatczyk, jest już tylko karykaturą polityka. Kaczyński namawia go do zamachu stanu i Duda robi coś w tym rodzaju, np. ogłaszając, że teraz z powodu dwójki kryminalistów będzie odsyłał wszystkie ustawy do p. Przyłębskiej. Tego typu zamach, z którego po dwóch dniach się wycofał, organizując w swoim pokracznym stylu posiedzenie Rady Gabinetowej. Nie wiadomo, po co, chyba tylko, aby pokazać, że jest ważny w swoich zabytkowych wnętrzach, ma służbę, dywany, obrazy, jakiś pachołków? Myślę, że Donald Tusk powinien ogłosić, iż prezydent przestał sprawować swój urząd lub coś w tym rodzaju. Można zastosować precedens, że według Dudy, Sejm i Hołownia nie istnieją, więc na tej zasadzie nie istnieje prezydent Duda i realizować wszystkie uchwalone ustawy. Można p. Dudę wziąć w nawias i czekać na następne prezydenckie wybory. Duda nie zasługuje na to, aby Donald Tusk robił mu uprzejmość i znajdował dla niego czas. Pytaniem jest, czy przystępować do usuwania go z urzędu, do którego sprawowania się nie nadaje? Czy wrócić do podobno sfałszowanych wyborów, które wygrał Trzaskowski? Czy poczekać te kilkanaście miesięcy i postawić p. Dudę przed sądem za branie udziału razem ze zorganizowaną grupą przestępczą w niszczeniu demokracji i łamaniu Konstytucji. Nie może być udawania, że nic się nie stało i że Dudę w imię jakiejś wyższej konieczności należy pozostawić w spokoju. Ten obrońca kryminalistów, protektor medialnej szczujni Ogórkowej i Ziemkiewicza (których ułaskawił), musi odpowiadać przed sądem za krzywdę, jaką dla Polski był każdy dzień jego urzędowania.

Wychodzimy z dyktatury. Nie jest to proces szybki, więc rozumiem irytację wielu środowisk, dla których to dzieje się zbyt wolno. Jednak nie można w tym obszarze działać na skróty, pochopnie, niezręcznie, nie wolno kierować się mściwą satysfakcją, że szajka przestała sprawować władzę nad dużym europejskim krajem. Skąd się wzięli: panie Szydło i Lichocka, pan Morawiecki oraz pisowskie „odkrycia”: Patkowski, Matecki, Mejza, uderzające w pulpity urocze gwiazdy? „Macierewicz snuje się po świecie z obłędem w oczach. Maciej Wąsik i Mariusz Kamiński, człowieczek o obliczu szczura, może w końcu pójdą za kratki. Prezes zaciska usta, oczy cały czas zmrużone, jakby nie mógł znieść widoku stanu rzeczy. Prezes wchodzi do gmachu na Woronicza. Jakiś młody człowiek krzyczy do niego: „Będziesz siedział!” Prezes odszczekuje: „Uważaj gówniarzu, żebyś ty nie siedział”. Umiłowany przywódca zamienił się w zrzędliwego dziada”. (Tomasz Jastrun, „Euforia i kabaret”, „Przegląd”, 02.–07.01.2024r.).

REKLAMA (2)

To, co udało się Kaczyńskiemu, to doprowadzenie do głębokich podziałów w społeczeństwie, generowanie niewyobrażalnych ignorantów, skuteczne zmarginalizowanie Kościoła. Konieczna jest likwidacja pisowskich reliktów, przede wszystkim TK p. Przyłębskiej, a także pisowskich prokuratur i sądów. Nie miejmy złudzeń, p. Duda będzie działał na rzecz przedłużania pisowskiej władzy. Każdy funkcjonariusz PiS-u na każdym stanowisku będzie działał przeciwko wolnej Polsce, na rzecz Kaczyńskiego. Odwołanie takich ludzi, jak pp.: Schab, Przyłębska, Pawłowicz, Piebiak, Radzik itp. (to są znane i odrażające symbole łamania prawa), i wyrzucenie ich z zawodu jest obowiązkiem wobec demokracji. Ludzie, którzy działali na rzecz nacjonalistycznej dyktatury, zniewolenia społeczeństwa, nie mogą być w wolnej Polsce prokuratorami, ani sędziami. Nadszedł już moment, aby przestać przejmować się vetami Dudy czy burdami pisowców. Usuwanie zorganizowanej grupy przestępczej to obowiązek wobec Koalicji 15 października. Szczęśliwej Polski już czas.

REKLAMA (3)

Byłem sądzony w Polsce Ludowej przez sędziego Bodeckiego, a oskarżany przez prokuratora Krasowskiego. Ci sami panowie, którzy oskarżali i skazywali w procesach politycznych PRL-u Kuronia, Modzelewskiego, Michnika, bohaterów marcowych protestów, razem ze stalinowskimi zbrodniarzami, jak Zarako-Zarakowski, przeszli do historii jako symbole komunistycznej dyktatury. Nie dożyli na swoje szczęście jej upadku. Nie było dla nich miejsca w wymiarze sprawiedliwości wolnej Polski. Kontynuatorami ich „misji” w czasach dyktatury nacjonalistycznej byli dyspozycyjni wobec dziwnie zajadłego w swojej mściwej podłości i nienawiści do wolności, despoty z Żoliborza. Jest różnica, w PRL-u zostałem skazany za walkę z komunizmem, chciałem ich obalić, niszczyłem tablice, pisałem na murach, wysadzałem pomniki, a prokurator Sebastian Mrowiec, pachołek Ziobry z Łodzi, żądał dla mnie 2,5 roku więzienia (to w moim wieku oznaczało zamęczenie w więzieniu) całkowicie bezpodstawnie, co wykazało kilka sądów. W tym sensie reżim pisowski był gorszy. Od funkcjonariuszy komunistycznych różni ich też skala korupcji, niebywała chciwość, łapczywość, tak jakby przeczuwali, że ich władza upadnie. I jeszcze jedno, należy odebrać im to, co nakradli. To byłoby skrajnie demoralizujące, gdyby te wszystkie Sadurskie, Obajtki, Kurskie, Ziobry, Czarnki, Adamczyki, Rachonie itd. spokojnie sobie żyli w swoich pałacach i śmiali się Polsce w twarz.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze