Już uciekają, czyli pisowscy przestępcy, to znaczy w wielu wypadkach jeszcze drugorzędni aparatczycy i lizusy, ale zaczynają uciekać także czołowi dygnitarze. Mający w sobie coś ze szczura, ale jednocześnie o twarzy księdza p. Romanowski to pierwszy tak wysoki dygnitarz (poseł, wiceminister, jeden z dysponujący gigantycznymi pieniędzmi z naszych podatków, które dowolnie rozdzielał i wydawał), w końcu podjął istotną decyzję o ucieczce za granicę. Mając do wyboru faktycznie pomiędzy odrażającym reżimem Łukaszenki, a mniej odrażającym satrapą Orbanem, wybrał, co oczywiste, tego drugiego. Węgry Orbana są krajem autorytarnym, rządzonym przez antyeuropejski proputinowski, skorumpowany do szpiku kości reżim, który oczywiście nie zastosuje się do unijnych przepisów i udzieli azylu wyżej wymienionemu. Na razie władza Orbana nie jest zagrożona, wybory na Węgrzech są za rok i jeśli Orban je przegra, a rysuje się taka możliwość, to sytuacja Romanowskiego się pogorszy i zostanie mu najpewniej Łukaszenko, Putin albo, co niewykluczone, można spodziewać się tu ciekawych i zaskakujących zmian sytuacji; schronienia udzieli mu nie do końca przewidywalny Trump?
Ucieczka Romanowskiego pogorszyła sytuację polityczną i notowania PiS-u, szczególnie w sytuacji trwającej kampanii wyborczej. Pomijając taki drobiazg, jak przypominanie nieustannie w mediach wypowiedzi Romanowskiego i innych zagrożonych aresztowaniami pisowców, że nie będą uciekać, nie mają zamiaru się ukrywać, bo przecież nie mają nic na sumieniu, są kryształowo uczciwi, a takie hasła jak „Bóg, honor, ojczyzna” mają wyryte w sercu i stanowią one ich oraz całej partii Jarosława Kaczyńskiego życiowe credo. Ucieczka Romanowskiego odwraca uwagę od pisowskich kampanii politycznych, od ataków na rząd, promowania Nawrockiego, osłabia położenie partii uważającej się za partię odważnych patriotów, ludzi honoru nawiązujących do najlepszych tradycji „żołnierzy wyklętych” i „świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego”. Wraca oczywiste w takich sytuacjach pytanie, czy to pisowcy kazali mu uciekać, bo boją się, że w warunkach aresztu zacznie podobnie jak wielu innych (ksiądz Olszewski, Mraz, aresztowane ministerialne urzędniczki, Czarnecki itd.), mówiąc brutalnie, sypać kolegów? Ponadto dla Kaczyńskiego i jego szajki być może wygodniej by było urządzać cyrk z „męczennikami i torturowanymi bohaterami” przez siepaczy Tuska i „bodnarowcami”, których uwolniła interwencja Matki Boskiej. Jak męczennika Wąsika, którego akurat, gdy ten wierny syn Kościoła zaczynał odmawiać różaniec, Matka Boska cudownie uwolniła z lochów, dołączając jeszcze niezłomnego Kamińskiego, a tuż za murem czekały małżonki umęczone tęsknotą, polskie wersje Joanny d,Arc, namaszczone przez wielkiego syna Kościoła biskupa Gądeckiego. Kaczyński po raz kolejny zademonstrował utratę kontaktu z rzeczywistością, gdy powiedział o Romanowskim: „W ogóle nie wiem, czy się ukrywa, czy na przykład władze nie udają, że się ukrywa”. Trudno dokładnie stwierdzić, co geniusz polskiej polityki miał na myśli, ale z pewnością jest w tym jakiś ton irytacji. Do tej bredni warto dołączyć głęboką analizę polityczną w wydaniu p. Dudy, który mówił o „postkomunistycznej hydrze”, „złogach postkomunizmu” i generalnie wystąpił jako zasłużony i niezłomny obrońca Polski przed komunizmem, a także kolejny geniusz i mąż stanu p. Nawrocki, który „nie uważa nic” na temat ucieczki Romanowskiego, co jest jakimś rodzajem zdystansowania się od pisowskiej narracji na temat słuszności decyzji prześladowanego patrioty.
Węgry są obecnie krajem rządzonym przez nacjonalistów, sojusznikiem Putina, wrogiem Unii, autorytarnym i nie bardzo rozumiem, dlaczego tolerowanym w Unii. Unia jest przecież związkiem państw demokratycznych i dlatego nienawidzi jej Trump, zwolennik brexitu rozmiłowany we wrogach Unii. „Reakcja PiS i podobnych populistycznych ugrupowań w innych europejskich krajach na zwycięstwo Trumpa jest bardzo zbliżona. Rozpoczęła się licytacja, kto ma lepsze dojście do nowej ekipy, które kraje nowy prezydent polubi, a które ukarze. Widać np. wyraźną satysfakcję płynącą z planów ewentualnej wojny celnej z Europą, gdzie najbardziej – według tej opowieści – mają ucierpieć znienawidzone przez prawicę Francja, a zwłaszcza Niemcy. To, że może się to odbić mocno na ekonomicznie związanej z Niemcami Polsce, jest już poza horyzontem obserwacji. Widać zadowolenie, wręcz nadzieje, że Trump da Unii Europejskiej popalić i ją upokorzy.” (Mariusz Janicki, „Trumpowierni”, „Polityka”, z dn. 20-26. 11. 2024r.). -Wydaje mi się, że najprostszym rozwiązaniem byłoby wyrzucenie z Unii Węgier Orbana, albo może zawieszenie ich członkostwa do czasu aż zaczną przestrzegać podstawowych praw i zasad, na których opiera się Unia powstała przede wszystkim jako pomysł polityczny genialnych polityków francuskich, niemieckich, belgijskich i włoskich na zbrodnie II wojny światowej. Ale ucieczka Romanowskiego ma kilka aspektów ściśle wewnętrznych, polski wymiar. Przede wszystkim już skompromitowała pisowskiego kandydata p. Nawrockiego, ale dowiedzieliśmy się przy okazji, że ucieczka do Budapesztu to nie ostatni tego typu przypadek. Może to skłoni dość opieszałą i zbyt często nieudolną prokuraturę do zatrzymywania i aresztowania czołowych pisowskich dygnitarzy. Jest też drugi wariant. Najlepsi synowie Polski powinni udać się na Węgry, utworzyć tam rząd emigracyjny, który będzie godnie reprezentował Polskę i bronił naszej wolności i niepodległości. Naród tylko czeka na sygnał, poderwałby się do powstania, obalił przegniły system niemieckiego agenta Tuska, przywrócił do władzy Kaczyńskiego i jego patriotów.
Irytujące są komentarze zbyt wielu dziennikarzy i komentatorów, nie mówiąc o politykach, mówiące o pojednaniu, porozumieniu itp. Z PiS-em niemożliwe jest jakiekolwiek porozumienie nawet w drugorzędnej kwestii. Nie będzie też takiego porozumienia w kwestii uchodźców. Dla pisowców świat jest prosty i dwubiegunowy, wszystko co wspiera PiS, jest dobre słuszne i moralne, wszystko, co w jakikolwiek sposób jest korzystne dla obecnego demokratycznego rządu, albo wystarczy, że nie jest poparciem dla PiS-u, jest szkodliwe niemoralne, antypolskie zasługujące tym samym na potępienie i odrzucenie. Taki też jest każdorazowy przekaz dnia, który politycy pisowscy skrupulatnie wykonują i realizują. Dlatego zapraszanie tych partyjnych aparatczyków do dyskusji medialnych jest zamulaniem programu, nie służy niczemu jak tylko umożliwianiem im rozpowszechniać kłamstwo i nienawiść. Nie chodzi o żadne argumenty, wymianę poglądów, tylko o propagandę, ich aktywność polega głównie na wrzasku, zagłuszaniu oponentów, zajmowanie czasu w programie, niedopuszczaniu do głosu.
Opis przedstawiony przez redaktora naczelnego „Przeglądu” odnoszący się do partii Ziobry, dotyczy moim zdaniem całego PiS-u i jest odpowiedzią na skargi w sprawie przywracania praworządności: „Gangsterska partyjka Ziobry zajmowała się lokowaniem swoich wyznawców na najważniejszych stanowiskach w sądownictwie i prokuraturze. Mówmy o setkach nominatów, którzy ciągle tam siedzą. I żyją z naszych pieniędzy. Knują, sabotują i zacierają ślady. Opinia publiczna tego nie widzi. Podobnie, jak tego, co w prokuraturze robią kunktatorzy czekający na wynik wyborów prezydenckich. Dopiero wygrana Trzaskowskiego może ich ruszyć i wezmą się do roboty. Nie bez powodu najbardziej agresywnie atakowany jest minister Bodnar. Układ przestępczy szczególnie boi się jego determinacji i kompetencji. Młyny sprawiedliwości mielą u nas powoli. Najważniejsze jest jednak, by nie przestały mleć. Złodzieje z byłej partyjki Ziobry muszą być osądzeni i skazani.” (Jerzy Domański, „ Spacerniak czeka”, „Przegląd”, z dn. 9-15.12.2024 r.). Trudno napisać to prościej i jaśniej, dodać należy, że nie tylko z tej partyjki, ale czegoś daleko większego i poważniejszego. I nie można zapomnieć o „zasługach” w niszczeniu Polski przez takich dygnitarzy jak Duda, Glapiński, Kurski, Kaczyński, Przyłębska, Święczkowski i wielu innych.
Stefan Niesiołowski




















