Zupełnie tak, jakby ten ich tk mógł wydać inną niż korzystną dla PiS „decyzję”? Prawie na pewno (chociaż formalnie jeszcze nie ma decyzji, a tylko przecieki medialne) reżim odmówi ponownej sekcji zwłok Dawida Kosteckiego „Cygana”, głównego świadka tzw. afery podkarpackiej. Dwóch innych ważnych świadków w tej aferze także podobno popełniło samobójstwo, co jest mało prawdopodobne i bardzo podejrzane. W każdym razie, o ile pisowcy przeprowadzali ekshumacje smoleńskich grobów, nawet wbrew woli rodzin i szukali śladów zamachu, trotylu, najdrobniejszych kostek w cudzych grobach oraz winnych smoleńskiego mordu nie szczędząc kosztów i bólu rodzin, to teraz wypierają się przeprowadzenia sekcji mającej wyjaśnić tajemnicze ranki i zadrapania na ciele Dawida Kosteckiego, jak żaba błota. Trwa kampania oszczerstw, nienawiści, kłamstw i insynuacji wobec ludzi LGBT z aktywnym udziałem „następców apostołów”, takich jak pp. Jędraszewski, Hoser, Dec, Gądecki, nieoficjalny prymas Polski Rydzyk i inni (ciekawe, jakich apostołów następcami są w/w orły intelektu, charakteru, ubóstwa oraz miłości bliźniego?). Nie przypominam sobie, by apostołowie z wyjątkiem tego, który się powiesił, kłamali, szczuli, bronili pedofilii, czerpali korzyści materialne i inne oraz korzystali z poparcia i budżetu cesarza Tyberiusza, Nerona, Wespazjana i innych. To, co robi istotna część Kościoła musi doprowadzić – jak zawsze i wszędzie – do pustych kościołów i seminariów. Święto Niepodległości, czyli rocznica zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej 15 sierpnia 1920 roku, pierwszej wojnie wygranej przez Polskę od czasu bitwy pod Wiedniem w 1683 roku, które ocaliło naszą niepodległość i odbudowanie państwa po rozbiorach, pisowcy obchodzili w Katowicach, bo tam jest okręg wyborczy p. Morawieckiego. Ponadto usiłują zyskać poparcie mieszkańców Śląska, o których niedawno twierdzili, że są „zakamuflowaną opcją niemiecką”. Czy Ślązacy na ten prymitywny, propagandowy zabieg dadzą się nabrać, przekonamy się 13 października, na razie mamy do czynienia z wykorzystaniem możliwości, jakie daje posiadanie władzy, do wyborczej agitacji, która jest prowadzona bezwstydnie i prostacko. Świadczy o tym nagłe pokochanie przez reżim Ślązaków i mówienie bardzo dużo o powstaniach śląskich. Twórczo rozwinęli też pisowcy listy kandydatów, kwitnie polityka rodzinna. Kandydują coraz częściej całe rodziny, ojcowie i synowie, dwie wdowy po p. Gosiewskim, p. Duda (ojciec bardziej wsławionego A. Dudy, Morawiecki tatuś premiera, brakuje p. Dudziny i jej pląsów) oraz p. Piotr Duda z tego, co nazywa się Solidarnością. Do tego dochodzą nowe projekty ustaw, jak absurdalne przepisy zabraniające prominentom zabierania pociotków i kumpli do samolotów, co ma stwarzać wrażenie, że Kuchciński postępował zgodnie z prawem oraz zapowiedzi nowych „transferów socjalnych i polityki prospołecznej”. Takich przykładów radosnej twórczości mamy wiele i na każdym kroku. Tylko pogratulować i pozazdrościć. I myślę, że najlepiej wprowadzić do konstytucji zasadę prostą i jasną – każdy, kto jest przeciwnikiem PiS-u, jest wrogiem Polski i powinien być wykluczony z życia publicznego, karany finansowo, objęty zapisami cenzorskimi, ogłoszony zdrajcą i lewakiem, wygwizdany w kościele i powinien nosić tęczową plakietkę. Listę zdrajców oczywiście ogłosi trybunał konstytucyjny, a odwołania rozpatrzy p. Jędraszewski, i będzie ona obejmować rodziny i bliskich znajomych renegatów, według historycznych wzorów.
Trudno odpowiedzieć na pytanie, czy ta dyktatura upadnie w wyniku wyborów, co jest mało prawdopodobne, czy w wyniku efektu greckiego, co jest możliwe, czy polskiego majdanu, co także wchodzi w grę. Najlepsza i najtańsza byłaby oczywiście pisowska klęska wyborcza, ale nie jest ona pewna, a działania p. Schetyny raczej robią wrażenie realizacji scenariusza najkorzystniejszego dla pisowców. Otoczony swoimi potakiewiczami uprawia to, co umie najbardziej, czyli stara się wykorzystać wybory do umocnienia swojej kliki w PO i likwidacji konkurencji w obszarze opozycji, co przejawia się odwlekaniem porozumienia w sprawie jednej listy do senatu i podkopywaniem lewicy. Sam PiS jest w tej grze nieistotny, a najmniej istotny jest interes Polski polegający na odsunięciu pisowców od władzy, a nie na podkupywaniu posłów Lewicy i Koalicji Polskiej oraz niszczeniu i szkodzeniu wszelkimi sposobami ludziom, którzy nie należą do wyznawców charyzmatycznego męża stanu, za jakiego chciałby uchodzić Schetyna.
Radosna twórczość PiS-u
REKLAMA
REKLAMA




















