Nareszcie Unia Europejska przemówiła językiem, jaki rozumieją pisowcy. Wystosowała mianowicie ultimatum, jeżeli do 16 sierpnia komisja dyscyplinarna nie zostanie zlikwidowana, na pisowski reżim zostaną nałożone wysokie kary, w dodatku mogą być odliczane z przyznanych już Polsce funduszy odbudowy. Oznacza to, że podobnie jak się stało w przypadku reżimu p. Orbana, rządzona przez PiS Polska nie otrzyma unijnych pieniędzy, które – jak można sądzić z wielu zapowiedzi p. Morawieckiego – już zostały rozdysponowane i miały służyć umocnieniu władzy dobrej zmiany. Zawsze należy pamiętać, że nie ma żadnych innych celów, zamiarów, planów ludzi, w rękach których znalazła się Polska, jak tylko utrzymanie władzy. Wszystko inne to nic nieznaczące, puste słowa, propagandowe hasła, fałszywe obietnice, patriotyczne zaklęcia nie warte uwagi, ani polemiki. Ta władza skompromitowana na każdym polu – ekonomicznym, społecznym, politycznym, kulturalnym – musi odejść. Im szybciej, tym oczywiście dla Polski lepiej, a następnie musi zostać osądzona przez niezależne sądy wolnej Polski.
Unia najwyraźniej ma już dość kłamstw oraz krętactw i powiedziała jasno: panowie pisowcy, jeśli nadal będziecie prześladować niezależnych sędziów, mianować swoich komisarzy w sądach, łamać praworządność itp., to sami finansujcie swoje rządy. Jak kiedyś trafnie powiedział prezydent Macron: Unia to nie bankomat, który służy wyłącznie do wypłacania pieniędzy, ale wspólnota demokratycznych państw, które szanują demokrację i prawa człowieka. Unijni politycy nie przejęli się orzeczeniem tk p. mgr Przyłębskiej, który ustami prokuratora stanu wojennego p. Piotrowicza (postaci szczególnie wsławionej i uroczej pod każdym względem) ogłosił, że polskie prawo jest nadrzędne w stosunku do unijnego, a konstytucja interpretowana przez p. Przyłębską pozwala ignorować decyzje unijnych trybunałów. To, co tak znakomicie sprawdzało się w kraju pod rządami dobrej zmiany, a mianowicie uznawanie wyroków, które pisowcom się podobały, i publikowanie, natomiast ignorowanie tych, które nie były zgodne z ich życzeniami – jako bezwartościowe „opinie” – okazuje się, że nie ma zastosowania w Unii. Nareszcie Unia powiedziała twardo: albo szanujecie praworządność, albo płacicie.



















