To swoją drogą straszne nie szanować wyroków p. Przyłębskiej, zdejmującej wdzięcznym gestem czarny berecik i wypowiadającej swoje sentencje namaszczonym głosem wybitnej prawniczki. To okropnie poniżające Polskę, żeby Vera Jourova, Frans Timmermans, Ursula von der Leyen i inne tego typu osoby wtrącały się w nasze polskie patriotyczne i narodowe sprawy i śmiały nie płacić na utrzymanie się przy władzy takich patriotów, jak Duda, Morawiecki, Terlecki, Witek itd. To przerażające, żeby nie słuchać klarownych, jasnych, głębokich mądrości powstańca i bohatera narodowego Mateusza Morawieckiego, który już jako dziecko koktajlami Mołotowa walczył o wolność dla Polski i Europy. To koszmarne, żeby nas, potomków wyklętych, którzy swoimi ciałami wielokrotnie zasłaniali Europę przed falą barbarzyństwa a dziś bronią jej przed zbrodniczym lewactwem, nikczemnym gender i falą plugawego ateizmu z piekła rodem, nie uwielbiać i nie popierać. Nas, którzy wydali takich świętych mężów, jak Dziwisz, Jędraszewski, Głódź, Depo, Dzięga, Rydzyk, Janiak itp. pozbawiać unijnych pieniędzy, które im się po prostu należały?
Nareszcie mogliśmy zobaczyć i usłyszeć, jak wiją się i dorabiają ideologię do szykowanej kapitulacji. Jaki to piękny widok – dobra zmiana przegrywa. Już nie mówią, jak w przypadku odpowiedzi na pytania krajowych dziennikarzy, z pychą i arogancją schowani za reżimowymi mediami, kłamstwami propagandy i kordonami policji. Tu sprawa jest prosta – musicie płacić. To nie bezbronne kobiety, bite przez lumpów i poniżane przez policjantów oraz opluwane przez szczujnię i usłużnych wysługujących się pisowcom „obrońców życia”, przepełnionych miłością bliźniego i do budżetowych pieniędzy. To twarde stanowisko Unii, która jak widać ma dość dalszych kłamstw i krętactw. I nagle okazuje się, że p. Manowska najpierw odwiesza a potem zawiesza izbę dyscyplinarną, że p. Przyłębska przekłada orzeczenie, a p. Morawiecki nie jest zadowolony nie tylko z izby dyscyplinarnej, ale całej reformy sądownictwa, którą do tej pory tak wychwalał. Zapamiętajmy ten widok. To pierwsza tak wyraźna kapitulacja pisowców. Ale to nie jest ich koniec. Ten nadejdzie albo po wyborach – co nie jest pewne, bo trudno sobie wyobrazić, aby nie przygotowali się na porażkę przy urnach znając sondaże, które już mogą być tylko gorsze – albo gdy setki tysięcy ludzi na ulicach i placach powie im to, czego tak strasznie się boją – idźcie precz. To na razie usłyszał wyraźnie – symbol dobrej zmiany w jej najgorszym pokracznym wydaniu, niejaki Czarnek.



















