Istnieją nawet gotowe pisowskie kalki chętnie i bezmyślnie powielane przez ogromną część dziennikarzy. Zwracam uwagę na słowo bezmyślnie, bo trudno inaczej określić brak jakiejkolwiek refleksji nad tym, co dzieje się w Polsce. Gdy padają zarzuty o obrażanie premiera, prezydenta, polityków PO i sympatyzujących z tą partią ludzi, przypominane jest sformułowanie Radosława Sikorskiego o „dorzynaniu watahy”, jest także przytaczane moje nazwisko jako czołowego obrażającego i znieważającego pisowskie niewiniątka przedstawiciela PO. Na ogół przeciwnicy PO mają dość duże trudności z przytoczeniem jakiegoś mojego konkretnego sformułowania, które byłoby symetryczne do ustawicznych rynsztokowych obelg rzucanych przez propisowskie media i pisowskich polityków pod adresem prezydenta Komorowskiego, premiera Tuska i całej PO („maestro świniowatości”, „morderca”, „fałszerze wyborów”, „zdrajcy”, „łajdacy”, „sługusy Moskwy”, „KGB, GRU”, „złodzieje” i wiele innych w tym stylu). Najczęściej wygrzebują z pamięci słowa typu „prostak” lub „plankton”, a ostatnio dość często pisowscy propagandyści, zarabiający jako dziennikarze, przytaczają moje sformułowanie o „szparze oralnej Dudy”, mające być koronnym dowodem na to, że cała wina za stan debaty publicznej leży po mojej stronie.
Spór o ostrość debaty publicznej nie jest sporem językowym i nie chodzi tu o ostrość sformułowań, chociaż pod względem brutalności i rynsztokowego charakteru języka, jakim posługuje się PiS, nie ma wątpliwości, kto ponosi większe „zasługi” na rzecz niszczenia dialogu i poważnej dyskusji, zastępując ją inwektywami. Rzecz jednak nie w języku, ale w doktrynie politycznej, którą mniej więcej pięć lat temu sformułowało PiS i która w największym skrócie brzmi tak: Polską rządzą zdrajcy, moskiewscy agenci, którzy zamordowali, jako wspólnicy prezydenta Rosji, wielkiego polskiego męża stanu, Lecha Kaczyńskiego. Ci zdrajcy wyłudzili w oszukańczy sposób władzę, fałszują wybory, nie zależy im na Polsce, którą oddają w obce wrogie ręce. PO jest partią wrogów narodu polskiego, a Polska jest de facto okupowana przez agenturę niemiecką i rosyjską. Ta agentura chce zniszczyć naszą ekonomię, świadomie prowadzi politykę depopulacyjną i za wszelką cenę tych zdrajców należy pozbawić władzy. To jest doktryna PiS, która nigdy nie została odwołana. Czasami skrywana, jak obecnie za bezbarwną ignorantką p. Szydło, czasami wyciągana na wierzch i używana, jak przez zwolenników Dudy w kampanii wyborczej. Ale stanowi ona najistotniejszą część pisowskiej ideologii i ideowej tożsamości.
Dlatego odrzucam jako absurdalne zarzuty pod adresem PO, formułowane przez polityków uważających swoich politycznych przeciwników bez najmniejszych podstaw za zdrajców, morderców i złodziei. Nazwanie ust p. Dudy szparą oralną (określenie embriologiczne) ładne nie jest. Ale wobec nieustannego strumienia kłamliwych obietnic, obłudnych frazesów, przymilania się do kiboli i politycznej żuli organizującej kampanię nienawiści pod adresem Bronisława Komorowskiego, wreszcie wobec przylepionego cukierkowego uśmieszku do twarzy pozbawionej wyrazu takie określenie jest uprawnione. W niczym nie zmienia to jednak istoty sporu: spór nie jest o słowa, a o grubo poważniejsze zarzuty.
Doskonale rozumieją to pisowscy propagandyści. Jeden z obrzydliwszych lizusów, niejaki Mazurek, ustawicznie wraca w swoich wywiadach z politykami PO do moich wypowiedzi, a ostatnio posługuje się oralną szparą. Prawie zawsze też osiąga swój cel, gdyż uzyskuje od polityków PO jakiś rodzaj dystansowania się od istoty sporu. W rodzaju: „Stefan to wspaniały człowiek, ale ja bym tak nie powiedział”, „tak nie należy mówić”, „może był zdenerwowany, ale siedział w więzieniu” itp. Dziękuję za dobre intencje, ale podkreślam, pomijając to, że udzielanie wywiadu komuś takiemu jak Mazurek uważam za błąd, problem polega nie na słowach, ale na tym, że PiS odmawia prawa do patriotyzmu i funkcjonowania w przestrzeni publicznej ludziom i ugrupowaniom według własnego subiektywnego i kłamliwego klucza.
Proporcje
REKLAMA
REKLAMA




















