Stefan Niesiołowski: Przegrany dyktatorek

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Przegrany dyktatorek to oczywiście Kaczyński, do którego z trudem, powoli i nie do końca dociera, że 15 października w Polsce coś się wydarzyło, że przegrał razem z całym swoim podłym nawet nie obozem politycznym – bo to niezasłużony komplement – ale z grupą przestępczą. Nie jest też dyktatorem, wielokrotnie pisałem, że system jaki stworzył, to najwyżej infantylna dyktatura i w żadnym wypadku nie był to system okrutny. Dlatego bardzo krzywdzące i niesprawiedliwe są porównania do krwawych dyktatur w najnowszej historii Europy. Słowo dyktator w historiografii polskiej nie zawsze ma wydźwięk negatywny. Dyktatorem Powstania Listopadowego był Józef Chłopicki, ale nie utrwalił się w historii, bo był tym dyktatorem bardzo krótko. Natomiast utrwaliła się zasłużona legenda bohaterskiego dyktatora i męczennika Powstania Styczniowego Romualda Traugutta – jest to jedyna dyktatura, do której mam sympatię.

Reżim i cały system politycznej korupcji, jaki stworzył Kaczyński, był szczególnie obrzydliwy, opierał się na popieraniu najniższych instynktów, najbardziej negatywnych, podłych cech i charakterów. Jego symbolami obok korupcji i kłamstwa była także niewyobrażalna hipokryzja. Symbolami obok samego Kaczyńskiego – wzbogaconego na politycznym przekupstwie i typowym dla oligarchy czerpaniu pieniędzy z funkcji politycznej – mogą być nazwiska takich mężów stanu, jak Kukiz, Mejza, Witek, Bielan, Sobolewski, Macierewicz (komisja smoleńska i jej gigantyczny budżet), Morawiecki i jego urocza małżonka, gospodarna Sadurska, zdolny i zaradny Obajtek, wierny syn kościoła Kurski (bankowiec), Glapiński, Jasiński, Rydzyk itp. W dodatku Kaczyński, jak wielu innych satrapów, starał się stworzyć wizerunek zatroskanego, nieporadnego i niedbającego o pieniądze patrioty, który nie zabiega o osobisty majątek, lecz myśli tylko o Polsce. Nad takim wizerunkiem (całkowicie fałszywym i załganym) pracowali i taki wizerunek tworzyli pracownicy mediów reżimowych, a także politycy PiS-u. W rzeczywistości mamy do czynienia z człowiekiem, którego za nasze pieniądze pilnowały setki policjantów, który miał do dyspozycji wszystkie możliwości dużego europejskiego kraju, nad którego wygodami, komfortem itp. czuwały setki osób, i którego paranoję musiały obsługiwać setki funkcjonariuszy, chroniąc go przed uwielbieniem poddanych. Bardzo dbał o osobiste korzyści i zgromadził majątek, którego rozmiar jest skrywany przed opinią publiczną. Myślę, że zwróci Skarbowi Państwa to, co na zniszczeniu demokracji zarobił, a odpowiednie instytucje wyliczą, ile kosztował Polskę Jarosław Kaczyński? Jako odpowiedzialny za wyborczą klęskę PiS-u jest szczególnie obrzydliwy, nie odpowiada na pytania, obnosi się ze swoją urażoną wielkością, otoczony gromadą lizusów. Fizycznie i intelektualnie niedołężny, powtarzający swoje brednie i podłe kłamstwa, a przy tym robiący wrażenie jakby nie do końca zrozumiał, że nie jest już władcą Polski, którego słowo oznaczało prawo, i który mógł dowolnie, bezkarnie wynosić na wyżyny i niszczyć ludzi. To, że bredzi – a ostatnio coraz bardziej – to akurat dobrze. Im więcej nabredzi, tym bardziej przyspieszy i pogłębi rozkład jego obozu politycznego.

Teraz mamy okazję obserwować furię i nienawiść pisowców wobec przeciwników, którzy wygrali demokratyczne wybory. Ma miejsce demolowanie obrad Sejmu i podpalanie Polski, bo Polska, którą oni nie rządzą, nie jest przecież Polską. „Dla prezesa to nie jest po prostu zwyczajna powyborcza zmiana, to raczej najazd Hunów i upadek cywilizacji. Polacy – jak powiada prezes PiS – padli ofiarą ‘wielkiego kłamstwa’, a rząd Tuska ‘został zmontowany’. To nie jest coś, z czym łatwo można się pogodzić”. (Anna Dąbrowska, Wojciech Szacki, „Smutek prezesa”, „Polityka”, 22-28.11.2023 r.). Pisowscy propagandyści rozwijają wątek utraty niepodległości i likwidacji Polski, do czego dąży przecież niemiecka Unia i jej rodzima agentura nazywana przez nich Targowicą, której hersztem jest Donald Tusk. „Sprawa jest wagi historycznej i wynik ostatnich wyborów ma tu niewielkie znaczenie. Nawet gdyby partie opozycji zdobyły 90 proc. głosów, nie mogłoby to oznaczać naszej zgody na zniesienie polskiej niepodległości. Takiej zgody nie może dać nikt i nigdy”. (Jacek Karnowski, wPolityce.pl, 11.11.2023 r.). Utworzona przez PiS do niszczenia przeciwników (głównie Donalda Tuska) nielegalna komisja wysmażyła tuż przed likwidacją „opinię”, zakazującą Donaldowi Tuskowi i kilku innym osobom pełnienie ważnych stanowisk w Polsce. Czyli była to próba zmiany wyniku wyborów, zamach stanu. Jaka komisja, taki i zamach. PiS jest partią typu leninowskiego, która reprezentuje historyczną konieczność, narodowy interes i musi sprawować władzę. Żadne wybory nie mają znaczenia, dla zdobycia i utrzymania władzy dozwolone są wszystkie środki i metody. Dla obozu wolności oznacza to konieczność ukarania ludzi, którzy doprowadzili do częściowego zniszczenia demokracji oraz stworzenie zabezpieczeń przed recydywą autorytaryzmu. Pojednanie powinno obejmować ludzi oszukanych przez dygnitarzy partyjnych, ale nie przestępców.

REKLAMA (2)

Wiele wskazuje na to, że nastąpi rozkład tej grupy, bo znikną dwa podstawowe elementy jej istnienia: budżetowe pieniądze oraz bezkarność zapewniona przez policję polityczną i reżimowe media. Pojawia się motyw upadku Kaczyńskiego i destrukcji tego, co zbudował: „A teraz główny budowniczy może stać się grabarzem tego, co stworzył. I kolejnym, o którym za poetą, można będzie powiedzieć, miałeś chamie złoty róg. Nie musi szukać chamstwa za granicą, bo we własnej partii ma tego bez liku.” (Jerzy Domański, „Od budowniczego do grabarza”, „Przegląd”, 20-26.11.2023 r.).

REKLAMA (3)

Pisowcy podnoszą wrzask o zmianę niektórych przepisów dotyczących organizacji Unii Europejskiej, czyniąc z kolejnego kłamstwa motyw swojej propagandy i element szantażu. Jest to powtórka nieskutecznego szantażu niemieckimi reparacjami. Działanie na rzecz osłabienia Unii – a tym samym przeciwko Polsce, Ukrainie, wolności i demokracji – na korzyść Putina. Mamy w Unii „…dysfunkcjonalny, kompletnie anachroniczny model dostosowany do małej grupy państw o stabilnej demokracji… Co do zawężenia prawa weta jest to oczywisty warunek elementarnej skuteczności Unii. Proponowane rozszerzenie decyzji większościowej (większością kwalifikowaną, niełatwą do uzyskania) dotyczy m. in. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, budżetu UE czy zatwierdzania kolejnych etapów procesu akcesyjnego nowych państw do UE. To mądra propozycja – pamiętając o słusznych i przydatnych orzeczeniach TSUE w sprawie łamania praworządności w Polsce. (Wojciech Sadurski, „Nie dajmy się zastraszyć eurofobom”, „Gazeta Wyborcza”, 27.11.2023 r.).

Błazeństwo PiS-u dzięki p. Dudzie zyskało nowy wymiar, jakim jest tzw. trzeci rząd Morawieckiego. Ma to być rząd ekspertów i polskich spraw, co sugeruje, że poprzedni podejmował inne sprawy i nie skupiał fachowców, co akurat jest prawdą. Nie chcę znęcać się nad tym upadłym już w momencie powołania pseudorządzie, ale zdumiewające jest nieuctwo pisowców; Macierewicz twierdzi, że Piłsudski wiedział o Powstaniu Warszawskim, Kaczyński nie zna słów hymnu narodowego, Witek nie zna daty zbrodni w Katyniu, Jaki myli pluskwę z karaluchem, a minister kultury u Morawieckiego nie wie, ilu jest posłów i senatorów. Dla mnie ten „rząd” jest podobny do rządu admirała Doenitza we Flensburgu, który „rządził” przez dwa tygodnie Niemcami po śmierci Hitlera, zanim został aresztowany przez aliantów. Bezpartyjny Doenitz NSDAP był fachowcem od zatapiania i zgromadził stosunkowo mało obciążonych zbrodniami „fachowców i ekspertów”. Historia powtarza się jako farsa.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze