To, co zrobiło – czy raczej nie zrobiło – PiS w obszarze rolnictwa, to moim zdaniem porażająca nieudolność. Chociaż zdaniem wielu obserwujących poczynania pisowskiej władzy, jest to bardziej świadome działanie, za którym stoi grupa różnej rangi, związanych z PiS-em biznesmenów i dygnitarzy „dobrej zmiany”, którzy bardzo na aferze zbożowej się wzbogacili. Tak samo jak wcześniej inni ludzie bogacili się (symbolem jest tu nieusuwalny p. Janusz Cieszyński, cieszący się niesłabnącym zaufaniem p. Morawieckiego) na respiratorach, maseczkach i generalnie służbie zdrowia. Myślę, że na pytanie, czy to skrajna nieudolność czy korupcja skorumpowanej ekipy, w niedługim czasie zostanie udzielona odpowiedź. Podjęła już działania NIK i wiele wskazuje na to, że Marian Banaś po raz kolejny nie przestraszy się pisowskich pomruków niezadowolenia? Chociaż motywy mają istotne znaczenie, to efekt (przynajmniej na razie) jest taki sam.
Od mniej więcej roku sygnalizowane było zalewanie polskiego rynku głównie zbożowego – ale także drobiarskiego i szerzej żywnościowego – tanim ukraińskim zbożem. Władza w typowy dla siebie, bezczelny i arogancki sposób odpowiadała, że tak mówią zwolennicy Putina, że to przede wszystkim wina Unii, że wszystko jest pod kontrolą, że patriotyczny, najlepszy na świecie, sprawny i kompetentny rząd panuje nad sytuacją i nic nie grozi polskim rolnikom. W dodatku wyjątkowo „charyzmatyczny” min. Kowalczyk ogłosił, że zboże będzie tylko droższe i nie ma żadnej potrzeby, aby je sprzedawać przed zimą. To kłamstwo (powtarzane irytująco bezmyślnie) doprowadziło do ustąpienia p. Kowalczyka i pojawienia się p. Telusa. Nadal mamy spektakl łaszenia się pisowskich dygnitarzy do rolników, serie zapewnień, obietnic i komplementów oraz typowej dla reżimu retoryki, że to oni są jedynymi prawdziwymi obrońcami polskiej wsi. Jak na razie rolnicy nie dali się oszukać tym kłamstwom.
„O tym, że ukraińskie zboże, które przez polskie porty miało dotrzeć do krajów Afryki, po drodze rozpływa się po kraju, alarmowano od miesięcy. Okazało się, że państwo polskie nie było w stanie zabezpieczyć tranzytu towarów ani w zarodku zdławić nielegalnego procederu. Tanie ukraińskie zboże zapełniało silosy, na rynek trafiło też tzw. zboże techniczne, które nie nadawało się do celów spożywczych. Władza nie reagowała, dopóki nie wściekli się bankrutujący rolnicy… Jednostronne zamknięcie rynku nie tylko dla zboża, lecz także całej ukraińskiej produkcji rolnej oznacza złamanie zasad Światowej Organizacji Handlu. Łamie też prawo UE… Ręce zaciera Rosja, która widząc, że Ukraina została odcięta od swojej granicy zachodniej, zamierza nie przedłużać umowy gwarantującej eksport zboża przez ukraińskie porty na Morzu Czarnym. Ręce zaciera prorosyjski premier Węgier Viktor Orban, który z miejsca wprowadził takie samo embargo. Olbrzymi kapitał, który w ciągu ostatniego roku udało się zebrać Polsce, może zostać roztrwoniony.” (Bartosz T. Wieliński, „PiS miał rok, żeby zapobiec kryzysowi z ukraińskim zbożem. Wybrał zaniechanie, a teraz – krok paniczny”, „Gazeta Wyborcza” z dn. 17.04.2023 r.). Dramatyczna sytuacja spowodowana pisowskim zaniechaniem dotyczy całego szeregu produktów, np. ukraiński drób i jaja oraz szereg innych produktów żywnościowych będzie trafiać do krajów Unii i wypierać stamtąd nasze produkty. Pisowcy z całą pewnością zechcą przedstawiać się jako obrońcy polskiego handlu, ale będzie to pusta retoryka, która realnie niczego nie zmieni. Pisowcom chodzi też o przemycanie w swojej propagandzie wątków antyukraińskich, aby odbierać głosy Konfederacji, coraz bardziej odbierającej elektorat „dobrej zmianie”. Taktyka udawania, że Konfederacja nie istnieje, aby nie przekreślać możliwości zawarcia koalicji z tym antyunijnym, antyszczepionkowym i skrajnie nacjonalistycznym ugrupowaniem, chyba nie przynosi oczekiwanych efektów. Mamy więc z jednej strony zapewnienia o naszej jedności z Zachodem, pełzające występowanie z Unii, ogłaszanie jedności i braterstwa broni z „bratnią” Ukrainą, a z drugiej mruganie do prorosyjskich nacjonalistów, że Ukraina tradycyjnie jest antypolska, szkodzi nam i nie można jej ufać. Jest to dyplomacja w stylu komunistów: nie ufać nikomu, a jeżeli już, to sojusznikom ideologicznym, czyli w przypadku pisowców nacjonalistom. Porozumienie podpisane z rolnikami już po kilku dniach zostało złamane. Rolnicy twierdzą, że zboże nie zostanie zatrzymane w Polsce, a wszystkie kontrole i deklaracje PiS-u to fikcja. „Na razie Komisja Europejska zatwierdziła 29,5 mln euro pomocy z rezerwy kryzysowej dla polskich rolników dotkniętych nadpodażą ukraińskiego zboża (dla Bułgarów przeznaczono 16,75 mln, a dla Rumunów 10,05 mln). Decyzja o sposobie ich podziału należy do władz krajowych. Dodatkowo KE zgodziła się, by rząd w Polsce wypłacił 600 mln zł pomocy publicznej dla producentów pszenicy i kukurydzy. Balazs Ujvari, rzecznik Komisji Europejskiej, przekazał w ubiegłym tygodniu, że ta zastanawia się nad przygotowaniem kolejnego pakietu pomocowego. „Gazeta Wyborcza” ustaliła, że może chodzić o 30 mln euro dla Polski. Ale to nie rozładuje napięcia na wsi… Od jakiegoś czasu dochodzą informacje o przesłuchaniach niewygodnych dla rządu przywódców rolniczych i szukaniu haków na lidera Agrounii Michała Kołodziejczaka… kojarzy się to jednoznacznie. Wcześniej z Kołodziejczaka próbowano zrobić agenta Moskwy, inwigilowano go Pegasusem. Można to porównać do metod, jakie stosowano wobec działaczy Solidarności za czasów komuny. Jeżeli komuś wśród rządzących wydaje się, że skompromitowanie ludzi, którzy usiedli z nimi do zawarcia porozumienia, może być skuteczniejsze politycznie niż jego realizacja, może się to skończyć ostrym konfliktem z rolnikami. A wtedy nawet autobusy dowożące mieszkańców do urn na niewiele się w wyborach dla PiS zdadzą.” (Norbert Frączak, „Ziarna gniewu”, „Polityka”, 12-18.04.2023 r.).
Symbolami pisowskich oportunistów i kolaborantów są: Kałuża, Mejza, Kukiz, ale nie doceniamy posła Gruglasa. To ten, który przeszedł z „Nowoczesnej” Ryszarda Petru do partii Gowina, przechodził z opaską NSZ na rękawie, co było gestem odwagi, niezłomności i bohaterstwa. Zawsze w takich momentach wyobrażam sobie, że jakby żył w czasach, gdy posłem był Stach Radkiewicz, to z pewnością także nosiłby w sejmie opaskę NSZ? Potem Gryglas przeszedł do PiS-u, został jednym z ośmiu wiceministrów aktywów państwowych.
Wydaje mi się, że raport komisji ds. Tuska powinien ukazać się jeszcze zanim zostanie powołana sama komisja, bo przecież doskonale wiadomo, co w nim ma być, o co i o kogo chodzi. Zawracanie sobie głowy takimi detalami jak procedury, prawo, konstytucja to dobre dla mięczaków i brukselskich lewackich łże elit. Przewodniczącą ma być podobno p. Wasserman, jak uważam, że jest ona uwikłana w prawniczy imposybilizm i niezdolna do rewolucyjnych działań. Stawiałbym na p. Pawłowicz, która sprawdziła się w TK i wypełni kolejne partyjne zadanie, albo może Kowalski lub Wąsik, który ma bezpośredni dostęp do ważnych tajnych materiałów, a na podsłuchach zna się jak chyba nikt?
I jeszcze konkluzja o patriotyczno-katolickim wzmożeniu i jego efektach: „… piekło wywołane użyciem religii do celów politycznych przyspieszy galopującą ateizację dzieci i młodzieży. Młode pokolenie nie chce słyszeć o religii, o którą kłócą się dziś dorośli. Dlatego ta wojna przepędzi z kościołów resztki młodych, którzy tam jeszcze zostali. Druga negatywna konsekwencja to przyspieszenie likwidacji kolejnych seminariów duchownych i klasztorów. Z powodu wojny religijnej pogłębi się kryzys powołań kapłańskich i zakonnych. W tym roku najpewniej zostanie zamknięte seminarium w Gnieźnie. A przecież Gniezno to symbol początków chrześcijaństwa w Polsce, grób św. Wojciecha, mieszka tam trzech prymasów – dwóch emerytowanych i jeden urzędujący. Tam bije historyczne serce polskiego katolicyzmu. Trzecia konsekwencja to zablokowanie jakichkolwiek prób reformy Kościoła i oczyszczenie instytucji kościelnych z brudu grzechu i nieprawości. Każdy głos dotyczący pedofilii klerykalnej czy reformy finansów będzie teraz traktowany jako atak na Kościół, zdrada, zaprzedanie się diabłu i współpraca z Antychrystem. Taka sytuacja pogłębi utratę społecznej wiarygodności przez biskupów i księży. Upolitycznienie religii zemści się przede wszystkim na Kościele.” („Gorzkie kremówki”, wywiad z ks. prof. Andrzejem Kobylińskim, „Polityka”, 5-11.04.2023 r.).




















