Odrzucenie przez Polskę, jako jedynego kraju Unii Europejskiej, paktu klimatycznego, oznacza kolejny krok oddalający nas od Unii, czyli Europy. Jest to lekceważenie globalnego zagrożenia, jakim jest ocieplenie klimatu. Oznacza to, że kolejne pokolenia Polaków będą truły się zanieczyszczeniami, smogiem powstającym z masowo importowanego rosyjskiego węgla. Oznacza wreszcie w wymiarze politycznym i ekonomicznym dalszą utratę wiarygodności przez Polskę jako kraju lekceważącego europejską solidarność i wspólną troskę o ochronę naszej planety i życia na ziemi przed nadciągającą katastrofą klimatyczną. Zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych, przede wszystkim dwutlenku węgla (CO2) wiąże się z osiągnięciem w roku 2050 neutralności klimatycznej UE, czyli produkowania w krajach Unii – prawie w całej Europie, takiej ilości CO2, jaka jest możliwa do pochłonięcia przez rośliny w procesie fotosyntezy. Fotosynteza jest procesem, dzięki któremu możliwe jest życie na ziemi, oznacza syntezę z wody i CO2 przy pomocy chlorofilu i przy udziale światła, cukrów, a w dalszej kolejności białek, aminokwasów i tłuszczów, czyli substancji niezbędnych do życia i odżywiania się wszystkich organizmów oraz uwalniania do atmosfery tlenu. W wymiarze politycznym jest to wielka kompromitacja polskiego rządu, w wymiarze ekonomicznym rezygnacja z korzystania z dopłat i wspólnych działań, jakie proponuje Unia Europejska, w wymiarze strategicznym oznacza izolację i w najlepszym wypadku zdumienie wszystkich pozostałych państw członkowskich Unii. Być może podoba się to takim państwom, jak Chiny, satrapie bliskowschodniemu lub p. Trumpowi, który zdaje się nie wierzy w ocieplenie klimatu, tak jak jego sekretarz stanu nie wierzy w ewolucję. Oczywiście na rząd p. Morawieckiego nikt czekać nie będzie i Unia pójdzie swoją drogą ratowania planety przed katastrofą, której niektóre zwiastuny w postaci anomalii pogodowych, suszy, kataklizmów, zagłady wielu gatunków itp. już widzimy. Dla mnie jako biologa zagłada każdego gatunku jest katastrofą, a ludzkie działania doprowadziły w ciągu ostatnich kilkuset lat do wyniszczenia bardzo wielu gatunków, w tym tak wspaniałych, jak wielki ptak moa, dront dodo, krowa morska, wilk workowaty, gołąb różowy, tur, żółw olbrzymi, alka olbrzymia, zebra kwagga, ropucha złota.
Kolejnym i bardzo poważnym zagrożeniem dla obecności Polski w Unii są propozycje nowej sądowej ustawy represyjnej. Oznaczają one praktycznie podporządkowanie sądownictwa władzy wykonawczej, czyli de facto PiS-owi z wszelkimi konsekwencjami. Trudno sobie wyobrazić, aby Unia zgodziła się na coś, co jest jaskrawo sprzeczne z podstawową zasadą jej istnienia, a mianowicie, organizacji zrzeszającej państwa demokratyczne. Brak wolnych sądów, represje wobec sędziów, karanie za wydawane wyroki i domaganie się od sędziów, aby byli „funkcjonariuszami” oznacza – moim zdaniem – prowokowanie Unii i zmierza do wyprowadzenia Polski z UE, którą – przypomnę – p. Duda nazwał nie tak dawno „wyimaginowaną wspólnotą”. Czy ta wspólnota jest wyimaginowana i co oznacza opuszczenie Unii, mam nadzieję, zostanie Polsce oszczędzone. Pakt klimatyczny i ustawa represyjna tworzą antyeuropejską mieszankę, której działanie jest w chwili obecnej trudne do przewidzenia, ale z pewnością obróci się przeciwko Polsce.
Natomiast łatwe było do przewidzenia to, co nazwane zostało prawyborami w PO, i co w jednym z poprzednich felietonów przewidziałem, zresztą nie byłem wyjątkiem. Sens tego działania polegał na próbie p. Schetyny ocalenia swojego stanowiska poprzez zablokowanie dyskusji o odpowiedzialności za kolejną porażkę i był o tyle absurdalny, że niczego nie zmieniał, osłabiał Małgorzatę Kidawę-Błońską, ośmieszał Schetynę i niestety przy okazji opozycję. Szkodnictwem jest atakowanie dziś Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Ma ona bowiem poważne szanse na wejście do drugiej tury – ale, czy tak będzie, przekonamy się za kilka miesięcy – i wygrać z Dudą. Najważniejsze jest jedno, aby kandydaci opozycji demokratycznej potrafili zdobyć się na to minimum rozsądku i nie atakowali się wzajemnie, natomiast w drugiej turze głosowali zgodnie i solidarnie przeciwko Dudzie. To chyba jest możliwe i od tego zależy na kilka lat przyszłość Polski.
Coraz dalej od Europy
REKLAMA
REKLAMA




















