Na Jasnej Górze, nazywanej coraz częściej brunatną górą, odbyło się coś, co trudno nazwać religijną uroczystością czy przejawem pobożności. Duża grupa pseudokibiców i popierających p. Nawrockiego ludzi (nie zauważyłem Wielkiego Bu) urządziła polityczny wiec poparcia dla przyjaciela gdańskich mętów i żuli, których symbolami są wytatuowane karki, ściskające na fotografiach rękę p. Nawrockiego. Podczas tego wiecu nie tylko wznoszono hasła i okrzyki na cześć kandydata PiS, co jest demonstracją polityczną, ale cały tłum ryczał: raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę. I nie był to odosobniony okrzyk jakiejś „nielicznej grupy”, jak kłamie p. Samuel Pacholski, ale sądząc po natężeniu wrzasku – wyraźnej większości. Jest to ulubione hasło nacjonalistycznych i neonazistowskich manifestacji, często odbywających się z mniej lub bardziej wyraźnym poparciem polskiego Kościoła i na terenach przykościelnych, gdzie jest sprzedawana literatura antysemicka typu: „Hitler twórcą Izraela”, „Protokoły mędrców Syjonu” itp. W Polsce nie ma żadnych organizacji, grup ani ludzi, których można określić jako „czerwoną hołotę”, a wznoszenie okrzyków o biciu młotem, którym jak wiadomo zbrodniarze z rosyjskiej tzw. Grupy Wagnera zabijali w okrutny sposób swoich przeciwników, to podżeganie lub aprobowanie mordów. Warto, aby czcigodni i świętobliwi ojcowie Paulini wskazali, kogo konkretnie mieli na myśli uczestnicy wiecu, który odbywał się na w/w górze, za ich przecież wiedzą i udziałem, i dlaczego w trakcie wznoszenia haniebnych okrzyków nie przerwali tego całkowicie sprzecznego z Ewangelią i miłością bliźniego spektaklu?
Przeor oo. Paulinów, wielebny ojciec Samuel Pacholski, wydał 15.01.2025 roku oświadczenie wpisujące się w długą tradycję kościelnych komunikatów: wykrętnych, obłudnych, mętnych, niejasnych i dwulicowych. Powiedział m. in.: „Większość pielgrzymów przybyła na Jasną Górę w duchu modlitwy i formacji”. Wyraził jednak zaniepokojenie istnieniem nielicznej grupy, która wznosiła hasła niezgodne z postawą chrześcijańską… „W głęboko podzielonym narodzie Jasna Góra ma szansę pozostać miejscem wspólnym, jednoczącym i otwartym dla każdego. Nie dokona się to jednak, gdy zarząd sanktuarium zacznie administrować poprzez zakazy. Wizerunek Jasnej Góry zależy w ogromnej wierze od dojrzałości i postawy duchowej tych, którzy tu przybywają, ale także od postawy osób komentujących życie sanktuarium w mediach”. Ja właśnie jestem jednym z tych, którzy komentują te skandaliczne rzeczy, które od dawna dzieją się na brunatnej górze i nie czuję się odpowiedzialny za wizerunek tej góry, bo nie mam na to, co tam się dzieje, najmniejszego wpływu. Oczywiście, zgodnie z najlepszą tradycją uświęconą wieloletnią praktyką episkopat polski w jak każdej ważnej sprawie milczy, jak pierwsza dama p. Duda, głęboko, niezmiennie licząc, że sprawa w końcu jakoś przyschnie. Co faktycznie musi się stać, bo nie ma możliwości wpłynięcia na mieszkających na brunatnej górze zakonników, którzy od dawna popierają nacjonalistyczne, szowinistyczne manifestacje, PiS, Konfederację, polityków oraz instytucje i organizacje ciemne, podłe, wsteczne, antyeuropejskie i szkodliwe dla Polski. Oczekiwanie, że episkopat w jakimkolwiek stopniu zdystansuje się od tych ludzi to oczekiwanie mniej więcej takie, jak liczenie, że Putin lub Łukaszenka rozpiszą wolne wybory, albo w świecie przyrodniczym – rekin przejdzie na wegetarianizm. Żadnych marzeń panowie – jak powiedział kiedyś car i król Aleksander II do delegacji polskiej szlachty.
Mamy kolejny rozdział rozliczania pisowskich złodziei i przywracania praworządności. Są to sprawy w oczywisty sposób połączone. Mamy dokument prokuratury, wskazujący na wykorzystywanie prokuratur przez PiS do walki politycznej, popierania, nagradzania i chronienia swoich, a prześladowania przeciwników. Rzecz w tym, że to z grubsza wiadomo od wielu lat. Pisowskie państwo było zorganizowaną grupą przestępczą, która kradła, oszukiwała i wykorzystywała możliwości, jakie daje sprawowanie władzy do umacniania swojej pozycji, osobistego bogacenia się i bezkarności dla pisowskich dygnitarzy, ich rodzin i znajomych. Było to państwo mafijne do szpiku kości, przeżarte korupcją. Ale kolejne potwierdzenia tego faktu już tylko irytują (przynajmniej mnie). Po co mam po raz kolejny dowiadywać się, że tym razem KAS wykryła miliardowe nadużycia, że kradł Piesiewicz z PKOL, a jego urocza żona zarabiała setki tysięcy, nie robiąc nic. Albo że Lasy Państwowe były skarbonką pisowskich dygnitarzy, głównie z partyjki Ziobry Suwerennej Polski czy jakoś tak, straty szacowane są na około pół miliarda złotych i to wszystko w blasku pobożności z Matką Boską na ustach, w aureoli boskości, katolicyzmu i jednocześnie nienawiści. To szczególny koktajl Polski – fagasów Kaczyńskiego i miłośników ojca dyrektora oraz jego dzieła. Nie jest też niczym zaskakującym, że został złożony do sejmu wniosek o pozbawienie immunitetu Morawieckiego za wybory kopertowe. Ale Morawiecki powinien odpowiadać przede wszystkim za wprowadzenie w Polsce reżimu autorytarnego, łamanie na życzenia Kaczyńskiego Konstytucji, za spekulacje działkami i gigantyczną korupcję, której dopuszczał się jego gabinet. Powinien zostać skazany przez sąd na zapłacenie 70 mln złotych (ma z czego), które straciła Polska. Wydaje mi się, że już najwyższy czas odwołać pisowskiego pachołka, p. Marciniaka, który nie tylko hańbi zawód sędziego, ale nie powinien z uwagi na jawną stronniczość i działanie na rzecz Zorganizowanej Grupy Przestępczej, czyli PIS, zająć się czymś innym niż przewodniczenie PKW. Mój ulubiony publicysta Tomasz Jastrun widzi to nieco inaczej: ”Teraz zaczynają się rozliczenia. Za wolno – irytują się wyborcy koalicji. Ale jak robić to szybko bez naruszania prawa? I ta biurokratyczna pulpa. Nie da się iść szybko. A walec jednak porusza się do przodu. Jest złość, bo nasza strona pragnie szybkiej zemsty za ból, który tamci nam zadali, za upokorzenia, za to, że musieliśmy patrzeć na ich triumfujące gęby, gdy nas maltretowali i niszczyli Polskę” (T. Jastrun, „Święta krowa”, „Przegląd”, 23-29.12.2024 r.). Też ma dużo racji, ale działanie szybsze i sprawniejsze to nie jest łamanie prawa. Mam prawo to pisać, bo byłem także maltretowany, opluwany i szkalowany w pisowskiej szczujni. Panowie prokuratorzy Jaworski i Mrowiński nie wahali się zażądać dla mnie 2,5 roku więzienia, w PRL prokurator Krasowski żądał 8 lat, ale za czyny popełnione. Ci dwaj prokuratorzy dobrze wiedzieli, że żadnych zarzucanych mi czynów nie popełniłem i domagam się tyko wyrzucenia ich z zawodu, proszę i czekam. To chyba nie jest żądanie zbyt daleko idące. Jest tyle pożytecznej pracy, że wystarczy jej dla tych pisowskich pachołków?
I jeszcze w trudnej kwestii rozliczeń. „Problem nie jest w samym ministerstwie. Zastępcami prokuratora generalnego wciąż są ludzie Ziobry. PiS ręka w rękę z prezydentem Dudą tak zabetonowali system, że po roku od przejęcia władzy przez nową ekipę wszystkie sprawy albo toczą się bardzo powoli, albo stoją w miejscu. Oceniam, że w tej chwili w prokuraturze jest jakieś 30 proc. wciąż wiernych Ziobrze i PiS. Potrzebne jest znacznie większe zaangażowanie prokuratora krajowego. Mam wrażenie, że Dariusz Korneluk po prostu myślał, że wszystko się jakoś samo zadzieje, i zmarnował pierwszych parę miesięcy. Chyba już do niego dotarło, że musi przyspieszyć. Śledczy przychylni władzy PiS albo po prostu z nią związani szybciej awansowali. Na przykład Julita Dziedzic-Bogucka ze Szczecina zaledwie po pięciu latach w prokuraturze rejonowej dostała delegację do Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego ds. Zorganizowanej Przestępczości Prokuratury Krajowej. W normalnych warunkach taka delegacja – zdaniem prokuratorów z Lex Super Omnia – nie byłaby możliwa. Tak się jednak składa, że pani prokurator jest żoną Zbigniewa Boguckiego. Wówczas wojewody zachodniopomorskiego z ramienia PiS… Szczerze mówiąc, nikt z nas nie spodziewał się chyba, że to jest aż takie bagno. Ale musimy ich rozliczyć, bo jeśli nie, to oni nas załatwią, jak tylko dorwą się z powrotem do władzy” (Dominika Długosz, „Mają siedzieć i już”, „Newsweek”, 13-19.01.2025 r.). Ten tytuł najlepiej oddaje chyba społeczne oczekiwania? Otóż samo się nie „zadzieje” jak w naszych narodowych powstaniach, o których tak pięknie pisał Mickiewicz, że jakoś to będzie. Nie będzie, trzeba tych ziobrowych ludzi szukać i usuwać za sabotowanie wymiaru sprawiedliwości i stosować bezpośrednio Konstytucję, co daje duże możliwości odbudowywania demokracji. Jak widać miało głęboki sens demonstrowanie z książeczką Konstytucji w ręku, którą podniósł w trakcie przysięgi dzielny poseł Wojciech Mazowiecki, syn bardzo zasłużonego dla Polski premiera Tadeusza Mazowieckiego, kiedy na kilka miesięcy został posłem na Sejm w pisowskiej Polsce.
Mamy też w moim przekonaniu bardzo dobrą wiadomość, czyli start p. Brauna w wyborach prezydenckich, który z „Bożą i ludzką pomocą” postanowił zostać prezydentem RP. Na pewno nim nie będzie, a przy okazji pogrąży istotną część patriotycznego, narodowego, katolickiego obozu. Będziemy obserwować znakomity spektakl wzajemnego wykańczania się Brauna i Mentzena. I jeszcze to – szczęść Boże w wydaniu Brauna. Na tym tle Zandberg to pikuś. Jeden ze znajomych duszpasterzy akademickich mówił mi, że Pan Bóg ma poczucie humoru, i chyba miał rację.
Myślę, że nic się nie stało, że edukacja zdrowotna nie będzie elementem kampanii wyborczej, a tak by było, gdyby została przedmiotem obowiązkowym. Fanatycy, idioci, którzy nie wahają się użyć każdego człowieka i każdego kłamstwa, aby dorwać się do władzy, i których przedstawicielem jest Nawrocki, między innymi używając małego zastrachanego chłopca, który powtarzał pisowskie i rydzykowe brednie przed ołtarzem, podnieśliby wrzask, zyskując poparcie czcigodnych biskupów. Natomiast skończyła się dziwaczna sytuacja, że w szkołach było więcej lekcji religii niż chemii, fizyki, zajęć plastycznych razem wziętych. Religia nie będzie wliczana do średniej i została sprowadzona do właściwego wymiaru. Z pewnością pasterze odwołają się do trybunału Święczkowskiego, Dudy, Rydzyka itp., ale na szczęście nie wydaje się, by to miało większe znaczenie?




















