Zaostrza się walka klasowa

0
REKLAMA

Stefan NiesiołowskiJak słusznie zauważył kiedyś Chorąży Pokoju, Wielki Josif Wissarionowicz, czyli Stalin, walka klasowa w miarę budowania i umacniania socjalizmu coraz bardziej się zaostrza. Tylko naiwni, ograniczeni, słabi, a najpewniej agenci wrogów i będący na obcym żołdzie uważają inaczej. Wiele wskazuje na to, że ta znana idea Stalina zdobywa poklask i zrozumienie w PiS-ie. Obserwujemy wyraźne zaostrzenie języka, działań i tego wszystkiego, co mówi i robi pisowski reżim, od dłuższego czasu prowadzący kampanię wyborczą, a raczej pełną kłamstwa i nienawiści kampanię zniesławiania i zohydzania wszystkich niebędących wyznawcami lub entuzjastami ich reżimu. Nie będzie pieniędzy z Unijnego Funduszu Odbudowy, bo reżim nie zgodzi się na przywrócenie praworządności, zamiast tego będziemy mieli kampanię oszczerstw skierowaną przeciwko Unii. Centralną osią kampanii wyborczej najpewniej będzie nienawiść do Niemców i opozycji demokratycznej, głównie do PO oraz Donalda Tuska, bo to jest najgroźniejszy przeciwnik.
Skala tej nienawiści już dawno przekroczyła granicę zdrowego rozsądku. Tusk porównywany jest do Hitlera, a przeciwnicy reżimu są określani jako zwolennicy podporządkowania Polski obcemu państwu, zdrajcy i agentura. Nie sądzę, aby warto było podejmować polemikę z brednią o reparacjach lub obcych agentach. Jednak trzeba cały czas powtarzać, że są to wyborcze, cyniczne kłamstwa. Milczenie jest błędem, tak jak błędem było milczenie o kłamstwie smoleńskim i naiwna wiara, że taka bzdura nie może się ostać. Efektem była wiara ok. 30% ludzi, że jednak nie bardzo wiadomo jak było, co doprowadziło do uruchomienia gigantycznej machiny kłamstwa i nienawiści, całego przemysłu pogardy, a także sprofanowania grobów i ciał ofiar poprzez polityczny spektakl ekshumacji.

Pisowcom za wszelką cenę chodzi o wmówienie jakiejś istotnej z punktu widzenia wyborów części społeczeństwa, że zamiast pieniędzy z Unii Polska powinna otrzymać pieniądze od Niemiec i o nie należy walczyć. To jest kłamstwo obrażające inteligencję słuchaczy. Najpewniej jakaś dobrze opłacona z naszych podatków firma consultingowa opracowała już strategię kampanii, w której Niemcy, wyzwiska, kłamstwa, podłość i niebotyczna głupota bazująca na nieuctwie, stanowią podstawę i główny motyw przekazu. Brednie o reparacjach były przez reżim podejmowane wielokrotnie. Niemcy powtarzają od dawna, że sprawa jest zamknięta, służy wyłącznie pisowskim, wyborczym kalkulacjom. Dla społeczeństwa dużo ważniejsza jest inflacja, drożyzna, brak węgla, gazu, prądu, dramat w służbie zdrowia, która umiera na naszych oczach podobnie jak edukacja. To wszystko, co stanowi o warunkach życia. Myślę, że udawanie, iż sprawa zatrucia Odry jest zamknięta, dla mieszkańców dorzecza tej rzeki – zwłaszcza Wrocławia, Dolnego Śląska, Ziemi Lubuskiej i Pomorza – nie jest powodem do satysfakcji i z pewnością odegra rolę podczas wyborów. Na razie pisowscy dygnitarze urządzają swoje spędy w zamkniętych salach, chronieni kordonem policji, w obecności wybranych wielbicieli. Na takich spotkaniach liczba protestujących przeciwników reżimu powinna być przynajmniej taka sama jak liczba spędzonych klakierów i tak chyba będzie poza rejonami, gdzie pisowcy jeszcze mają poparcie. O skali tego poparcia przekonamy się w najbliższym czasie w Rudzie Śląskiej, tam odbędą się bardzo ważne wybory, prawdziwy sondaż.

Podział, jaki obwiązuje w pisowskich mediach (czyli w ogromnej większości środków przekazu w Polsce) jest taki, że tylko zwolennicy PiS-u mają prawo do nazywania się patriotami a nawet Polakami, reszta to zdrajcy. Kto nie popiera, nie głosuje, nie jest zwolennikiem PiS-u – jest wrogiem Polski, narodu, państwa polskiego i rzecznikiem jakiejś nowej niemieckiej okupacji. „PiS miałoby więc rządzić długie lata? W gronie działaczy, którzy żyją ze spółek skarbu państwa, z różnych fundacji – nigdy lepiej żyć nie będą – to marzenie. Dla nich, a są to dziesiątki, a może setki tysięcy ludzi, perspektywa utraty władzy jest zapowiedzią społecznej degradacji. Może nawet stawiania w stan oskarżenia. Są więc gotowi na wszystko, byle było, tak jak jest… Z jednej strony jest on, walczący o niezależność Polski, o jej wielkość. Z drugiej – jest Donald Tusk, który w roli namiestnika Berlina chce zaprząc Polskę do niemieckiego rydwanu. Patrioci kontra zdrajcy! ” (Robert Walenciak, „Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”, „Przegląd” z dn. 16-21.08.2022 r.). Jest to powrót do czasów stalinowskich. Tylko wówczas dyktatura Bieruta była konsekwentna. Skoro niepopierający komunistów byli zdrajcami i obcymi agentami, to zasługiwali na więzienie, a czasami – jeśli byli bardzo aktywni – nawet na karę śmierci.

REKLAMA (2)

Prawo do patriotyzmu mieli tylko zwolennicy reżimu, a to oznaczało prawo do występowania w mediach, obecności na listach wyborczych i zajmowania ważniejszych stanowisk, głównie decyzyjnych i dobrze płatnych. Wiele z czasów stalinizmu mamy obecnie, zwłaszcza w obszarze propagandy i sfery języka, jakim pisowcy mówią o przeciwnikach i w ogóle o Polsce, ale ciągle brak z ich strony stanowczości. Jak można zdrajców i agentów dopuszczać do wyborów. Bierut robił to tak: kto nie jest patriotą, nie może kandydować, a o tym decyduje partia rządząca. Czy nie uprościłoby to całego procesu. Jak w Iranie – najwyższy ajatollah decyduje, kto może kandydować, a potem już odbywają się wybory, których wynik nie ma znaczenia dla sprawowania władzy. Być może nad takim rozwiązaniem myślą na Nowogrodzkiej, a zwłaszcza nad tym, jak nie dopuścić do ujawnienia prawdziwego wyniku i ustami pisowskich funkcjonariuszy ogłosić, kto wygrał – jak na Białorusi. Jest to scenariusz, który ostatecznie prowadzi do starcia na ulicach i być może o to chodzi pisowcom. Może to też okazać się dla nich scenariuszem najgorszym, przed którym uchroniła Polskę z jednej strony mądrość sprawujących władzę następców komunistów oraz przywódców opozycji, a także Kościoła, który był bezstronnym i uczciwym mediatorem. Dziś polski kościół jest żałosnym dodatkiem i przystawką propagandową pisowskiego reżimu, a sam reżim nie jest zdolny do żadnego uczciwego dialogu, tylko albo do sfałszowania wyborów, albo do ich odwlekania lub siłowego rozstrzygnięcia. Propaganda określająca demokratycznych przeciwników pisowskiej dyktatury jako agentów obcego państwa i uznanie tylko siebie za godnych do rządzenia Polską nieuchronnie prowadzi do konfrontacji. Czas rozstrzygnie.

REKLAMA (3)

Mamy też bardzo interesujące procesy społeczne i reakcje na nie ze strony reżimu. Jednym z nich jest narastające odwracanie się społeczeństwa od tego, co reprezentuje polski episkopat: od dawna puste seminaria i coraz bardziej puste kościoły, a także wypisująca się z lekcji religii młodzież, która ma dość prymitywnej pisowskiej propagandy i tępej indoktrynacji pod nazwą katecheza. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich księży i całej obecności kościoła w życiu publicznym, ale przede wszystkim episkopatu i jego roli jako czynnika wspierającego dyktaturę oraz wyciągającego ręce po publiczne pieniądze, a także chroniącego w jakiś niepojęty sposób pedofilów, znajdujących schronienie pod jego „skrzydłami”.
Nowe pomysły p. Czarnka i obozu władzy są wzruszające w swojej prostocie i trosce o dobro młodzieży, rozumiane jako wychowywanie zwolenników PiS-u. Religia staje się mniej więcej tym, czym były wiadomości o Polsce w PRL-u, a katecheci stają się pisowskimi komisarzami mającymi dbać o polityczne poglądy młodzieży. Cała trudność w tym, że komisarze mieli także inne, bardziej przekonywujące, twarde argumenty i instrumenty działania. Według p. Czarnka, jeśli ktoś nie chce chodzić na religię, to musi chodzić na etykę, której naucza katecheta lub ktoś w tym rodzaju. Religia ma być na maturze, a ocena z religii liczona jest do średniej, co daje korzyść uczęszczającym na religię. Proponuję iść dalej, bo to wszystko są żałosne półśrodki. Maturę powinno się zdawać z religii lub patriotyzmu przed księdzem bądź lokalnym działaczem PiS-u, a stopień z tego przedmiotu winien upoważniać do studiowania na wybranej uczelni. Dość demoralizowania młodzieży. Pion moralny jest najważniejszy, odpowiednie świadectwa powinni wystawiać proboszczowie lub działacze PiS-u, a bez nich nie powinno być mowy o studiach, ani o wielu mających wpływ na losy narodu zawodach.

Walka klasowa jak wiadomo się zaostrza, a od jej wyniku zależy los Polski. Głównym wrogiem nie jest żaden Putin, z którym za pośrednictwem Orbana być może będzie można się dogadać (już okazało się, że po chwilowych nieporozumieniach stosunki polsko-węgierskie – czyli pisowsko-orbanowe – wracają do właściwego poziomu opartej na nienawiści do wolności i demokracji przyjaźni), ale Unia i Berlin: nowe imperium zła. Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz.
Tak trafnie przedstawił obraz pisowskiej Polski Tomasz Lis: „Szaleniec rządzi państwem, patologiczny kłamca kieruje rządem, błazen bankiem centralnym, tuman jest ministrem edukacji, fanatyk ministrem sprawiedliwości, kucharka jest prezesem tzw. Trybunału Konstytucyjnego, a typ wiejskiego proboszcza prezydentem. Zgnoili Polskę na full” (internet). Brawo Panie Tomaszu, przy okazji serdecznie pozdrawiam.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA