Stefan Niesiołowski: Oni kłamią

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Jak napisał Aleksander Sołżenicyn w słynnym eseju „Żyć bez kłamstwa”: My wiemy, że oni kłamią. Oni wiedzą, że kłamią. Wiedzą, że my wiemy, że oni kłamią. Wiemy, że oni wiedzą, że my wiemy, że oni kłamią. Mimo to wciąż kłamią. Oni to w Polsce oczywiście pisowcy, którzy tak samo jak kiedyś komuniści, z kłamstwa uczynili jeden z głównych elementów, podstawę swoich rządów. Drugim równie istotnym i ściśle z kłamstwem powiązanym czynnikiem utrzymującym PiS u władzy jest gigantyczna korupcja, osłaniana przez pisowskie państwo. Pozwalająca jego zwolennikom w zamian za poparcie i świadczenie różnorakich usług, bezkarnie, kosztem państwa (czyli nas wszystkich) się bogacić. Kłamstwo towarzyszy temu reżimowi od początku, a wcześniej towarzyszyło pisowskiej partii. Jest ono wszechobecne, obezwładniające, jest stałym czynnikiem każdego działania, programu, obietnicy, zapewnienia, nieodłącznym elementem reżimu. Przestaje więc robić większe wrażenie. Dokładnie tak jak w tekście Sołżenicyna, wszyscy wiedzą, że oni kłamią, a oni nadal kłamią. Nieudolny i dysponujący głównie mikrofonem „premier” polskiego rządu, p. Morawiecki, dorobił się przezwiska „Pinokio”, a więc symbolu nosa wydłużającego się od ciągłych kłamstw.

W mediach pojawiła się kolejna informacja na temat Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, które finansowało system wielomilionowych grantów, przyznawanych na tzw. słupy, czyli fikcyjne podmioty. Chodziło generalnie o wyłudzanie państwowych pieniędzy przez firmy powiązane ze środowiskiem p. Bielana, polityka Partii Republikańskiej. Jeden z pracowników firmy powiązanej z NCBiR, Chrystian Chałubiński, stwierdził, że „proceder wyłudzania pieniędzy na słupy trwa już kilka lat, a przestępcy – przez nikogo nie niepokojeni – kradną pieniądze bez żadnych przeszkód… Wielkie dotacje – jedna nawet na 123 mln zł – miały otrzymać firmy należące do środowiska osób związanych ze środowiskiem Republikanów Adama Bielana, które NCBiR dostało w ramach podziału łupów w Zjednoczonej Prawicy”. (Dominika Wielowieyska, „Afera w NCBiR z grantami na słupy. Centrum się broni, ‘Wyborcza’ pyta o układ”, „GW” z dn. 5.05.2023 r., wydanie internetowe).

Takich przykładów korupcji politycznej mamy bardzo wiele, w zasadzie codziennie media informują o bezkarnym rozkradaniu państwa przez pisowską nomenklaturę. Gigantyczne pieniądze rozdawane przez p. Czarnka dla swoich, korumpowanie p. Kukiza, jakieś gigantyczne inwestycje polegające na wypłatach pieniędzy dla zarządów, na ekspertyzy, oceny, opinie itp. Istnieje około 24% wyborców PiS, którzy pozostają całkowicie odporni na jakąkolwiek racjonalną argumentację, stan wiedzy, fakty, logikę dwuwartościową. Są to ludzie, dla których pisowscy dygnitarze, przedstawiani nieustannie w pisowskich mediach jako współcześni święci, najwięksi patrioci i męczennicy, pozostają poza wszelką krytyką. Jest to zjawisko typowe dla każdej dyktatury i systemu autorytarnego. Zwolennicy Hitlera w Niemczech (i nie tylko) jeszcze w 1945 roku i wiele lat po wojnie wierzyli w nazistowskie bzdury o rasie aryjskiej, Żydach, wielkim mężu stanu, jakim był Hitler itp. W obozach gułagu umierający z głodu i zimna, katowani i poniżani więźniowie twierdzili, że Stalin jest wspaniały, dobry i wielki, tylko o niczym nie wie, że komunizm jest wspaniałym ustrojem, a otaczający Stalina podli ludzie nie dopuszczają do niego prawdziwych informacji. Taki z grubsza mechanizm obowiązuje w pisowskim państwie. PiS zawsze ma rację, nie istnieje korupcja, kłamstwo, hipokryzja. Pisowcy rządzą wspaniale i są najlepsi na świecie, a tylko źli ludzie, wysługujący się wrogom, zaprzedani Niemcom, Unii (to z grubsza to samo), Żydom (tu puszcza się oko do Konfederacji i środowisk kibolskich), uniemożliwiają i przeszkadzają patriotom w sprawowaniu rządów, okłamują społeczeństwo i szkodzą Polsce. Są to wrogowie ojczyzny, z nimi się nie dyskutuje, bo na żadną dyskusję nie zasługują. Wrogów należy unicestwić, jak pisał zwolennik łagrów i wyznawca idei Stalina, Maksym Gorki w 1930 roku, po odwiedzeniu jednej z budów komunizmu.

REKLAMA (2)

Oczywiście nie znaczy to, że należy zrezygnować z racjonalnej argumentacji i bronić prawdy nawet w obecności i w konfrontacji z pisowskim kłamstwem i podłością, ale należy pamiętać, że proces wychodzenia z dyktatury zaczyna się z reguły od jej upadku. Takim upadkiem będzie bez wątpienia wygranie przez demokratyczną opozycję wyborów parlamentarnych. Sympatie polityczne nawet najtwardszych zwolenników dyktatury ulegały zmianom pod wpływem pogarszania się sytuacji ekonomicznej, jaskrawych przypadków nadużyć władzy i kompromitującej hipokryzji najbardziej prominentnych dygnitarzy i moralistów autorytarnych reżimów. Zawsze też warto pamiętać, że najwięcej o moralności, zasadach, patriotyzmie i miłości do ojczyzny mówią ludzie, których majątki osobiste i kariera zależą od wysługiwania się reżimowi i powtarzania jego kłamstw.

REKLAMA (3)

Obsługiwanie kadzielnicy kłamstwa to istotna część „aktywności” całego obozu „dobrej zmiany” z przyległościami. Tak jak komuniści potrzebowali przynajmniej przez pierwsze kilkanaście lat swoich rządów wspólników, i starali się zaangażować możliwie wielu uczestników w ich spektaklach kłamstwa i nienawiści, tak samo pisowcy potrzebowali kłamstwa założycielskiego i celebracji tego kłamstwa dla utrzymania ideologicznej spoistości obozu władzy. Takim kłamstwem jest religia smoleńska. Ona znakomicie pasuje do tego, co twierdził Sołżenicyn, jej główni kapłani nie robią wrażenia przekonanych do tego, co głoszą. Dygnitarze PiS-u – myślę, że na czele z Macierewiczem – doskonale wiedzą, że żadnego zamachu nie było, ale co jakiś czas odkurzają smoleńską brednię, bo ona stanowi przykład kolejnej klęski, ofiary, cierpienia, z którego jak z narodowych przegranych powstań odradzała się według nacjonalistycznej historiozofii ojczyzna nasza.

Dlatego w niektórych momentach następuje patriotyczne smoleńskie wzmożenie, pojawiają się nowe wątki, dowody, winni (niektórzy, jak sprawca wszelkiego zła i nieszczęść Donald Tusk, są znani od dawna), tylko trzeba przypominać ich udział w tej zbrodni i oczywiście powtórzyć na wszelki wypadek kłamstwo o spisku, w którym wziął udział także Putin. Na katastrofie smoleńskiej wielu ludzi, ekspertów, dziennikarzy, celebrytów, aktywistów itp. dorobiło się majątków i zrobiło polityczne kariery. Dla nich przyznanie się, że służyło kłamstwu byłoby katastrofą.

Tak jak absurdem jest „ściganie” sprawców „dwóch wybuchów” pod Smoleńskiem, tak w teatrze absurdu coraz częściej występuje Putin, który najpierw zorganizował jakiś dziwaczny wybuch nad Kremlem, a potem ogłosił, że rezygnuje z celebrowania ważnej dla Rosji rocznicy zakończenia II wojny w obawie o bezpieczeństwo. Ale trzeba uważać, bo to działanie może zainspirować pisowców do powtórzenia przegranych wyborów, zorganizują zamach na coś lub kogoś dla nich ważnego i ogłoszą, że wybory jednak trzeba powtórzyć. Historia reżimów autorytarnych nie zawsze ma wymiar tragiczny, czasami farsowy, a infantylna pisowska dyktatura i jej operetkowi wodzowie coraz częściej stają się postaciami nie tyle groźnymi, co śmiesznymi. Jedno nie ulega wątpliwości, w niektórych sytuacjach i rejonach wielka może być siła kłamstwa.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze