Premier Morawiecki pokazał przedsiębiorcom plan odmrożenia gospodarki.
Ich oczom ukazał się las.
– Na co nam ten las? – dziwili się przedsiębiorcy. Wtedy jeszcze nie wiedzieli, że jest to symbolizujący przyszłość ich firm las krzyży.
Następnie premier nakazał im nosić maseczki.
– Po co nam maseczki? – spytali przedsiębiorcy.
Nie wiedzieli, że to była łaska ze strony władzy. Maseczki były po to, aby nie czuli jak im się pluje w twarz.
Gdy premier upewnił się już, że przedsiębiorcy nie są dla niego żadnym przeciwnikiem, wysłał do walki swe sługi. Wrocławski Urząd Pracy rozpatrzył negatywnie wszystkie 464 wnioski o dofinansowanie w ramach Tarczy Antykryzysowej.
– Dlaczego tak nas traktujecie? Czyżby skończyły się wam pieniądze? – nie dowierzali przedsiębiorcy. Nie wiedzieli, że rząd znowu ich ograł. Premier musiał przełożyć wypłaty, bo drukarki Glapińskiego w NBP chwilowo zajęte były drukowaniem kart wyborczych dla Sasina. Było to prawdziwe zwycięstwo premiera, wzięte prosto ze „Sztuki Wojny” Sun Tzu. Premier ukrył swą słabość, jednocześnie pokazując całemu społeczeństwu, że przedsiębiorcy są sami sobie winni, ponieważ jak ostatni kretyni nie potrafią wypełnić prostego wniosku.
Premier robił z przedsiębiorcami co chciał. Ogrywał ich jak dzieci. Czuł się jak Guliwer w krainie liliputów.
– Widzicie? Wolny rynek znów zawiódł – triumfował premier. – Chcieliście podbijać świat, a głupiego wniosku nie umiecie wypełnić. Nie wiem jak wy tyle lat przetrwaliście bez
mojej pomocy. Nawet mi was nie żal – perorował premier.
– Przez pięć lat mnie wyzywaliście, pięć lat darliście japy jak to nie potrzebujecie urzędników i państwa. To teraz wam pokażę. Z Szumowskim wprowadzimy taką nową normalność, że 40 lat minie aż któryś się znowu odważy firmę otworzyć. Przedsiębiorcy położyli uszy po sobie, niemrawo rozglądając się na boki. Nikt nie śmiał się odezwać. Stracili wszelką nadzieję.
To był koniec. Bitwa o handel zapoczątkowana przez Hilarego Minca dopiero teraz została wygrana. Wróg został zniszczony, premier ogłosił zwycięstwo i kazał swemu ludowi ustawić się w kolejce po chleb na kartki. Z maseczką na twarzy i zachowaniem odległości dwóch metrów.
























