Polacy, nic się nie stanie

0
Rafał A. Ziemkiewicz
REKLAMA

Mniej chodzi mi tutaj o tzw. charakter narodowy − choć zapewne nie jest przypadkiem, że niemiecka piłka nożna jest równie jak niemiecka filozofia nudna, ale solidna, a latynoska żywiołowa, pełna temperamentu, ale zwykle pozbawiona należytego wykończenia. Bardziej zaś o to, że w naszych czasach sport wyczynowy jest nie tylko wielkim biznesem, ale też dziedziną wywierającą wielki wpływ na nastroje społeczne. To ostatnie sprawia, że znajduje się pod szczególną pieczą rządów − a tym samym przegląda się w nim jak w lustrze to, jak się poszczególne państwa rządzą.
Może nie jest to odkrywcze stwierdzenie, ale sport stanowi jeszcze jeden dowód, że sukces jest w dzisiejszym świecie kwestią inwestycji, dobrej organizacji, systematyczności. Talent sportowca i jego osobiste starania są tylko trybikiem w maszynie, może i najważniejszym, ale niemogącym funkcjonować bez żadnego z pozostałych. Talent trzeba najpierw wyłowić, stąd starania państw rozwiniętych o odpowiednią infrastrukturę dla sportu masowego, potem wyszkolić, dać całe niezbędne zaplecze…
Gdzie my w tym wszystkim − szkoda gadać. Przebije się czasem jakiś samorodek, jak Małysz na przykład. Wygra raz, drugi, piąty, naród go pokocha, no ale w końcu przestanie wygrywać, bo ile można − i znów nic. Pustynia. Może za jakiś czas przebije się ktoś w jakiejś innej dyscyplinie. I historia się powtórzy. Generalnie − kicha. Jadą Polacy na jakieś zawody albo urządzają się je u siebie i po raz kolejny biorą w de aż dudni. I wtedy co?
Wtedy to, co najbardziej dowodzi naszego zbiorowego skretynienia: „nic się nie stało! ”. Przyśpiewka, która miała być kibicowskim pocieszeniem, zmieniła się w nieoficjalne motto III RP. Nic się nie stało, więc nie ma nic do naprawiania, nic do uzdrawiania ani czyszczenia. Nie pytamy o przyczyny, nie analizujemy porażek. Wzruszamy ramionami i wzbudzamy w sobie głęboką wiarę, że tak, z niczego, następnym razem się uda bez żadnej pracy, żadnej refleksji. A kto nie wierzy, tego w łeb, jako „pisowca”.
Piszę te słowa akurat w czasie, kiedy w mediach pojawił się kolejny selekcjoner polskiej drużyny piłkarskiej. I znowu zaczyna się kretyńskie napinanie − tym razem się uda! Wierzmy w to, a nasza wiara sprawi cud. Bo oczywiście o żadnym wyciąganiu wniosków mowy nie ma. Po co, kiedy wszystkim tak naprawdę jest wygodnie. Działacze, trenerzy, piłkarze, kluby, wszyscy zarabiają krocie i żadne sukcesy nie są do tego potrzebne, póki można żerować na niespożytej skłonności Polaków do bezmyślnego „nic się nie stało”.
Cóż, dopóki Polacy dają sobie za każdym razem wmawiać, że się nic nie stało, to i nic się nie stanie. I dotyczy to nie tylko sportu. Sportu najmniej.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze